24 kwietnia 2015

Zamówienie [034] Klaroline "Do not go"


Tytuł: "Do not go"
Para: Klaroline (Klaus i Caroline)
Rodzaj: Kryminalny, dramat
Miejsce akcji: Chiny
Szczególne uwagi: Brak
Zamawiający: Invisible
Wykonujący zamówienie: Rox xy



W mieście Shanghai, nie wyobrażałabym sobie czegoś takiego. A zwłaszcza, żeby przydażyło się właśnie mnie.

Wszędzie było słychać strzały. Chronił ją jedynie mały cegalny murek. Ją i jego. Sama nie wiedziała dlaczego wybrała się na tą głupią akcję. Mogła zostać w domu, z nim. Mogli rozkoszować się sobą. Ale nie. Musiała zostać nieugięta. Teraz tego żałuje, ale jest już za późno. Pomoc nie nadchodzi, amunicja się skończyła. Chłopak trzyma ją za rękę i delikatnie gładzi jej delikatną dłoń opuszkami palców. Przypominała sobie ich pierwsze spotkanie...



Bawiła się uradowana w piaskownicy z uśmiechem na ustach. Budowała domki z piasku i kopała małe dołki. Kiedy zorientowała się, że ktoś się do niej przysiada. Nic nie mówiła, bawiła się dalej. Mały chłopiec dołączył do niej. Razem świetnie się bawili chociaż nie zamienili między sobą nawet jednego zdania.


Strzałów dookoła było coraz więcej, jednak oni pozostawali w milczeniu. Mieli nadzieję, że nabiorą przeciwników. Niestety mylili się. Chłopak spojrzał jej w oczy, z taka samą czułością, jak wtedy kiedy przekraczali próg szkoły...

- Klaus pamiętaj trzymamy się razem. - powiedziała niepewnie.
- Oczywiście - uśmiechnął się radośnie w jej kierunku. Trzymali się za ręce, weszli do wielkiego budynku, tam gdzie spędzili najbliższe sześć lat.

Mimo tego, że ścianka, która była ich jedyną obroną zaczynała powoli znikać, oni myśleli tylko o sobie. Czas się dla nich zatrzymał. Klaus pogłaskał ją po policzku, przywołując tym samym ciepłe wspomnienie...

- Dziękuję, że tu jesteś - szepnęła na ucho chłopakowi. - Gdyby nie ty na pewno bym sobie nie poradziła.
- Po to jestem - jego czuły uśmiech sprawiał, że mu ufała, nie ważne w jakiej sprawie.
- Popełniłam błąd spotykając się z nim... - zaczęła.
- Nie mylisz się. Ale teraz już wiesz jaki on jest - otulił ją swoimi ramionami.
- Tak, wiem. - przytaknęła.

Wtuliła policzek w jego ciepłą dłoń. Nie zwracała uwagi na to, że zaraz obydwoje mogą zginąć. Chciała przypomnieć sobie każde nawet najmniejsze wspomnienie z nim w roli głównej. Delikatnie przybliżyła się do niego, aby obdarować go czułym pocałunkiem. Takim samym jak ich pierwszy...

- Caroline... - szepnął.
- Tak?
- Od dawna się do tego zbieram... Ale nigdy nie miałem odwagi żeby Ci to powiedzieć. Nie chciałem zniszczyć naszej przyjaźni... Jednak to uczucie jest zbyt silne, aby trzymać je w środku. Caroline kocham Cię. - ostatnie słowa niemalże wyrecytował. Dziewczyna oniemiała od jego słów. Jej policzki stały się lekko różowe, a głowę mimowolnie spuściła.
- Klaus, ja też Cię kocham. - powiedziała na jednym wdechu. Uniosła lekko głowę do góry, ale tam zamiast jego twarzy napotkała na swojej drodze rozgrzane wargi. Odwzajemniła pocałunek z przyjemnością.

Oderwali się od siebie po chwili. Wtuliła się w niego bardzo mocno. Chciała te ostatnie chwile spędzić z nim. Nagle poczuła silny ból w brzuchu. Trafili ją. Oszołomiona przyłożyła dłoń do rany, nic niewiedzący jeszcze chłopak tulił ja do siebie.
- Klaus... - powiedziała resztkami sił. Spojrzał na nią. Dopiero teraz zrozumiał co się stało. Położył ją delikatnie na ziemi, obejrzał ranę.
- Nie martw się Caroline, wyjdziesz z tego. - szepnął do niej. Dziewczyna widziała strach w jego oczach, była pewna, że to już jest koniec. Kiedy usłyszała policyjne radiowozy.
- Caroline... Słyszysz mnie? Caroline, nie rób mi tego... Nie teraz! Proszę cię... Nie odchodź! Nie zostawiaj mnie... Caroline, nie poddawaj się... Wyjdziesz z tego... - jąkał bezradny chłopak. Oczy powoli zaczynały jej się zamykać.
- Nie Caroline, nie zasypiaj - mówił błagalnym tonem, głaskał ją po policzku.
- Klaus... - wyszeptała ledwo słyszalnie.
- Jestem tu, wytrzymaj. Jeszcze chwilę... - mówił przez łzy.
- Kocham Cię. - dokończyła.
- Nie jeszcze się ze mną nie żegnaj, jeszcze będziesz mogła mi to powiedzieć, nie martw się... - mówił i nawoływał pomocy, nikt nie nadchodził.
Niestety, na marne zdały się wysiłki chłopaka, nikt im nie pomógł, nikt. Dziewczyna wykrwawiała się coraz bardziej, umierała. On z nią. Wiedział, że jeśli ona umrze, on odejdzie z nią. Zamknęła oczy, nic nie widziała. Ciemność. Wirowała w przestrzeni gdzie nic nie ma. Słyszała jedynie głos ukochanego, który jeszcze jakoś utrzymywał ją w twierdzeniu, że nie zniknęła. Że nie zniknęła tak zupełnie.

Witajcie :)
Oto mój pierwszy os na tym blogu^^
Mam nadzieję, że przypadł wam do gustu :)
Na razie mam okres próbny... Ale mam ogromną nadzieję, że zostanę z wami na dłużej ;3.
Do następnego <3.


2 komentarze:

  1. Jestem numer 1.
    Świetny OS.
    Też baardzo chcę, żebyś została.
    Trzymam kciuki i czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo Fajny shot :)
    Super Rox xy :)
    Czekam na kolejny twojego wykonania :))
    My też mamy nadzieję, że zostaniesz :)

    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo