17 lipca 2015

Zamówienie [046] Fedemila "Przepraszam dyrektorze"



Tytuł: "Przepraszam dyrektorze"
Para: Fedemila [Federico i Ludmila]
Rodzaj: Komedia romantyczna
Miejsce: Włochy, Rzym, liceum
Moje uwagi: Narracja trzecioosobowa.
Uwagi zamawiającego: Ludmila, Diego i León są rodzeństwem, nie mają rodziców. Diego i León są gwiazdami szkolnej drużyny football'owej, a Lu kapitanem chearliderek. Diego jest strasznie zaborczym bratem i trzyma Lu pod kloszem, nie zgadza się na randki, ani na wyjścia z chłopakami, próbuje jej zastąpić ojca, którego nigdy nie miała. León jest lajtowym. Wszyscy boją się Diego i nie zbliżają się do Ludmily, bo nie chcą oberwać. Diego jest z Fran, która ciągle powtarza mu, że nie powinien traktować Lu jak córki, tylko siostrę. Natomiast Federico, Violetta, Francesca, Naty, Maxi są typowymi kujonami. Trzymają się na uboczu. Na stołówce siedzą przy śmietniku i wgl. Federico nosi okulary kujonki, zawsze ma koszulę zapiętą pod samą brodę i spodnie uprasowane w kant z szelkami. Taki typowy luzer. Ludmila jest marzeniem Federico i Maxi'ego, oboje snują z nią fantazje i wgl. Fede daje uczniom korepetycje z matematyki (Bo jest mistrzem matmy) i pewnego dnia przychodzi do niego Ludmila. On jest na początku strasznie onieśmielony przy niej i nie wie, co robić. Ciągle się miota i myli. Lu to rozbawia i uważa za urocze. Oczywiście zakochują się w sobie. Diego nie ma nic przeciwko Federico, bo myśli, że jego siostra nie jest na tyle głupia aby być z kimś takim. Po pewnym czasie zmienia zdanie i robi wszystko by ich rozdzielić, skłonny jest nawet do pobicia Federa. Happy End.
Zamawiający: Fedemila Forever
Osoba wykonująca zamówienie:Vicky Victorious


Jak co dzień, w jednym rzędzie, razem przekroczyli próg najlepszego rzymskiego liceum. Diego i León, dwaj bracia, najlepsi, jeśli chodzi o sport. Nikt nie chce z nimi zadzierać, zwłaszcza ze starszym z Hernandezów. Pomiędzy nimi szła uśmiechnięta, drobna blondynka. Najmłodsza z trojaczków, Ludmila. Kroczyli dumnie środkiem korytarza, wszyscy ustępowali im drogi, aż w końcu dotarli do swojej paczki, składającej się z graczy football'u, do których należą bracia oraz grupy chearliderek, których Ludmila jest kapitanem. Śmiali się, wygłupiali do czasu, gdy do blondynki podszedł chłopak o czarnych włosach i zielonych oczach.
-Hej Lu!-Uśmiechnął się do niej.
-Część Tomas.
-Masz czas wieczorem?-Spytał z nadzieją. Gdy dziewczyna miała mu odpowiedzieć, wtrącił się jej brat.
-A co? Chcesz, żeby cię odwiedziła w szpitalu?-Warknął w jego stronę.
-Ale ja nie idę do szpitala.-Wydukał Heredia.
-Nie? Ale zaraz tam trafisz, jeśli nie odczepisz się od mojej siostry!-Krzyknął brunet. Chłopak przestraszony zachowaniem Hernandeza, odszedł.
-Widzisz co zrobiłeś?!-Wkurzyła się Ludmila.-W takim tempie to ja nigdy nie będę miała chłopaka!
-I bardzo dobrze.-Wyszczerzył się Diego.
-Jesteś taki sam jak rodzice, kiedy jeszcze żyli!-Oburzona, skierowała się do sali. Brunet chciał za nią iść, ale powstrzymał go jego brat.
-Zostaw ją. Niech się najpierw uspokoi.-Poradził szatyn ze stoickim spokojem.
-Co? Teraz ty będziesz mi mówił, co mam robić?!-Wydarł się na niego.
-Nie, ale uważam, że Ludmila ma rację. Jesteś jej bratem, nie ojcem, którego i tak nie zastąpisz.-Rzekł León i także skierował się do sali. Diego nic sobie nie zrobił ze słów rodzeństwa. Z głupawym uśmieszkiem wszedł do klasy, w której miał mieć teraz lekcje. Z ulgą zobaczył, że jego siostra usiadła z jedną ze swoich koleżanek, a nie z jakimś chłopakiem. Sam zajął miejsce obok swego brata. Zabrzmiał dzwonek i do pomieszczenia weszła nauczycielka o surowym wyrazie twarzy. Była szczupła i wysoka, a jej brązowe włosy były związane w koka.
-Witajcie! Sprawdziłam wasze ostatnie kartkówki. Nawet nieźle wyszły.-Wymusiła uśmiech. Następnie zaczęła rozdawać prace.
-Ludmilo znowu jedynka.-Zwróciła się oskarżycielskim tonem do blondynki.-Jeśli nie chcesz mieć zagrożenia z matematyki, radzę ci, żebyś szybko poprawiła swoje oceny.-Dodała i wręczyła jej kartkę. Dziewczyna spojrzała na kartkę i westchnęła. León, który jest nawet dobry z matmy nie zdołał jej wytłumaczyć, o co chodzi w tej trygonometrii. Do Diego oczywiście nie pójdzie.
-A może pójdziesz na korepetycje z matmy?-Zaproponowała jej sąsiadka z ławki.
-Zawsze warto spróbować.-Odparła blondyna.-Kiedy są?
-A tego to ja nie wiem!-Obruszyła się Lara.-Spytaj swojej przyszłej szwagierki.
-Ona na pewno wie.-Skwitowała Ludmila. Lekcja minęła, jak zwykle. Po oddaniu prac z powrotem w ręce nauczycielki, dalej omawiali trygonometrię.
Podczas przerwy na lunch Ludmila postanowiła poszukać dziewczyny swojego brata. Znalazła ją, jak siedziała z innymi luzerami i zajadała lunch. Największe kujony w szkole. Zawsze trzymają się z boku, nigdy nie wychylają się przed szereg. Nawet teraz jedzą przy śmietniku. Zauważyła z niesmakiem. Niepewnie podeszła do nich.
-Fran...-Zwróciła się do Włoszki, tym samym przerywając jej w słuchaniu jakiegoś naukowego dowcipu.
-Tak?-Spojrzała zdziwiona na dziewczynę. One nigdy ze sobą nie rozmawiały chyba, że musiały.
-Możemy porozmawiać?-Spytała.
-Ależ oczywiście!-Cauviglia wstała od stołu i podeszła do dziewczyny.-O co chodzi?
-Jak pewnie wiesz... ja mam małe problemy z matematyką.-Zaczęła Hernandez.-Kiedy są te korki z matmy?
-Pojutrze po zajęciach.-Odpowiedziała z uśmiechem.
-Dzięki.-Odparła i ruszyła w stronę Leóna, opowiadającego jakąś zabawną historię swoim kumplom.
-Co od ciebie chciała?-Diego momentalnie znalazł się obok Francesci.
-Nic. Tylko spytała się mnie, kiedy są korepetycje z matematyki.-Wyjaśniła.
-Ma szczęście, że nie chodzi o jakiegoś chłopaka.-Warknął brunet, a jego dziewczyna spojrzała na niego tym wzrokiem.
-No co?
-Ile razy mam ci powtarzać, że Ludmila to jest twoja siostra, nie córka. I że masz ją traktować jak siostrę, nie córkę.-Spojrzała na niego oskarżycielsko.
-Nie przesadzaj. Ktoś musi się o nią troszczyć.-Odparł lekko zmieszany.-Co powiesz, żebyśmy tak po lekcjach poszli na jakieś lody, co?
-Z miłą chęcią.-Odparła udobruchana i pocałowała chłopaka w policzek, po czym wróciła do swojego stolika.

♠♠♠

Powoli otworzył oczy, po czym uśmiechnął się szeroko. To dzisiaj jest dzień, w którym miał przekazać historyczce swoją prezentację na temat Zjednoczenia Włoch. Jeżeli jej się spodoba wstawi mu  ocenę, a nigdy dodatkowa szóstka nie zaszkodzi. Udał się do łazienki, w której wykonał poranne czynności. Następnie rozczesał swoje włosy i nałożył na nie odrobinę żelu, tak w sam raz. Nie za dużo ani nie za mało. Chłopak był dobry z proporcji. Później wrócił do swojego pokoju w odcieniach grafitu i bieli. Otworzył pierwsze drzwi z lewej i znalazł się w swojej garderobie. Podszedł do szafek i z wieszaka ściągnął idealnie wyprasowane w kancik beżowe spodnie. Do tego dobrał czerwono-białą koszulę, którą zapiął pod samą brodę. Założył bordowe szelki oraz beżowe, dopasowane do spodni trampki. Wyszedł z pomieszczenia i usiadł za biurkiem. Włączył komputer, a po chwili wyszukał na pulpicie prezentacji. Kliknął w nią dwa razy, tym samym otwierając program. Przejrzał, czy się wszystko zgadza, po czym z zadowoleniem skopiował plik na pendrive. Spakował wszystko do czarnej torby i zarzucił ją na ramię. Założył okulary tzw. kujonki w czarnej oprawce i wyszedł z pokoju. Zszedł na dół i skierował się prosto to drzwi. W jego domu nie ma zwyczaju jedzenia rodzinnych śniadań. Jego rodzice są bardzo zapracowani, a on sam nie ma ochoty siedzieć przy tak dużym stole. Przechadzał się uliczkami Rzymu, przyglądając mu się uważnie. Choć to nie było jego rodzinne miasto, gdyż urodził się w Neapolu, to bardzo je lubił. Przeszłość i teraźniejszość były ze sobą połączone i idealnie ze sobą współgrały. W tym miejscu było coś magicznego i Włoch nie wiedział, czy to za sprawą Koloseum, w którym odbywały się walki gladiatorów, czy to bajkowa Fontanna Di Trevi, przy której spotykali się zakochani, była tym ogniwem. Po kilkunastu minutach przekroczył próg budynku, który na co dzień był Liceum, do którego uczęszczał wraz ze swoimi przyjaciółmi. 
-Fede!-Szatynka podbiegła do niego i go bardzo mocno przytuliła.-Tęskniłam!
-Violu, ale widzieliśmy się wczoraj.-Odparł z uśmiechem. Violetta była Argentynką i bardzo przyjazną osobą. 
-No to co? Za przyjaciółmi się tęskni!-Zaprotestowała. 
-Ładnie ci w tych okularach.-Stwierdził Pasquarelli, gdy zauważył, że Castillo ma na nosie kujonki.
-Dziękuję, ale nie zataję też, że ja bardzo dobrze o tym wiem.-W tej chwili podszedł do nich ich wspólny kumpel. 
-Maxi!-Dziewczyna rzuciła mu się na szyję.-Tęskniłam! 
-Tak, tak. Ja też...-Odparł ledwo powstrzymując śmiech Ponte. Argentynka oderwała się od chłopaka i posłała zwycięski uśmiech do Federico.
-Widzisz! Maxi za mną tęsknił! 
-Vilu! -Podbiegły do nich Francesca i Natalia.
-Wszędzie cię szukaliśmy!-Westchnęła Hiszpanka.- Masz nasz referat na biologię?
-No mam.-Odparła Castillo.
-To teraz pójdziesz z nami go zanieść.-Zadecydowała Włoszka.-Pa chłopaki!-Dziewczyny udały się w kierunku sali biologicznej. Chłopacy ruszyli powoli w stronę sali matematycznej. Każdego ranka mieli matematykę. Stanęli pod klasą i zaczęli rozmawiać na bardzo im znane naukowe tematy. W pewnym momencie obok nich przeszła Ludmila wraz ze swoimi chearliderkami. 
-To dopiero jest sztuka.-Uśmiechnął się pod nosem Maximiliano. 
-Tak...-Zgodził się z nim jego przyjaciel.-Ale nie zapominajmy o jej bracie.
-Ty to potrafisz każdą miłą chwilę popsuć.-Oznajmił z wyrzutem Ponte. 
-Ej! Co wy robicie?-Dołączyła do nich Fran, a za nią dreptały Vilu i Naty.
-Stoimy i gadamy sobie, a co?-Spytał Fede.
-Pstro! O Diego przyszedł! Pa!-Cauviglia w mgnieniu oka zniknęła i pojawiła się obok swojego chłopaka.
-Przynajmniej ona jest szczęśliwa...-Westchnęła cicho Natalia i spojrzała na Maxi'ego, a on na nią. Fede i Vilu posłali sobie porozumiewawcze spojrzenia. Gdy zadzwonił dzwonek wszyscy weszli do sali. Federico i Maximiliano zajęli swoje stałe miejsca w drugiej ławce. Przed nimi usiadły Violetta i Natalia. Fran zajęła miejsce obok swojego chłopaka. 
-Witam was moi drodzy!-Do sali weszła nauczycielka.-Ogłaszam, że w przyszłym tygodniu będzie sprawdzian z trygonometrii, a dzisiaj jeszcze sobie powtórzymy ten temat.-Po skończeniu lekcji przyszedł czas na historię. Federico wręczył pendrive nauczycielce, a ta z uznaniem wstawiła mu szóstkę.  Po skończonych zajęciach cała piątka udała się do parku, w którym spędzili popołudnie na rozmowach, wygłupach i żartach. 

♣♣♣

Blondynka nacisnęła klamkę i pchnęła drzwi, by znaleźć się z jednej z sal przeznaczonych na korepetycje. W jej przypadku z matematyki. Rozejrzała się i z ulgą zauważyła, że nie jest jedyna. Zajęła miejsce w pierwszej wolnej ławce i rozejrzała się. Jej koledzy to raczej osobniki gorszego pokroju. Margines szkoły, ale też nie zabrakło osób, które mają dobre oceny, tylko mają kłopot z matmą. Z przyjemnością dopisała się do tej drugiej grupy. 
-A co tu robi kapitan chearliderek? Przecież wy macie zawsze fantastyczne oceny.-Zakpiła szatynka z miodowym ombre i odwróciła się w stronę Hernandez.
-Jak widzisz my nie jesteśmy idealne.-Skwitowała Ludmila i także odwróciła się w jej stronę. 
-Laura.-Dziewczyna wyciągnęła do niej dłoń. 
-Ludmila.-Blondynka ją uścisnęła.
-A wracając... Nikt nie jest idealny, może z wyjątkiem naszego korepetytora.-Stwierdziła.
-Dlaczego tak uważasz?-Zaciekawiła się. Nie wie, kto daje korepetycje z matmy. 
-Zobaczysz, jak tu przyjdzie, a zrobi to za...-Szatynka spojrzała na swój biały zegarek.-...za trzy, dwa, jeden...-Wtedy drzwi się otwarły i wszedł uśmiechnięty Pasquarelli. 
-Idealnie.-Szepnęła do Ludmily. 
-Wszyscy z trygonometrią?-Spytał zgromadzonych. Wszyscy kiwnęli głowami twierdząco. Włoch odłożył swoją torbę na biurko, po czym podszedł do tablicy. 
-Tak więc... Trygonometria jest bardzo prosta. Jest ona związana z trójkątami i ich stopniami. Kto nam przypomni, jakie mamy stopnie trójkątów?-Zwrócił się do klasy. 
-Trzydzieści, czterdzieści pięć i sześćdziesiąt.-Odparła ochoczo Laura. 
-Bardzo dobrze!-Pochwalił ją i narysował na tablicy tabelę, po czym ją wypełnił.-Tego nie musicie rozumieć, ale musicie pamiętać.-Ponownie zwrócił się do klasy.-Jeśli zapamiętacie sinusy, cosinusy i tangesy do poszczególnych miar kątów to będzie już połowa sukcesu. Drugą jest także zapamiętanie wzorów. -Oznajmił i wypisał na tablicy wzory oraz przykład rozwiązanego zadania.-Obojętnie, czy chcecie obliczyć cosinus czy sinus, musicie skorzystać z tego.-Wskazał na rozwiązanie.-A teraz przejdźmy do zadań.-Pierwsza godzina minęła nadzwyczaj szybko. Federico każdemu tłumaczył, na czym co dokładnie polega. Ludmila siedziała cicho i starała się rozwiązać prosty przykład z podręcznika. Gdy każdy miał zrobioną pracę domową i w głowie więcej wiedzy na temat trygonometrii, sala momentalnie opustoszała. Została tylko ona i on.
-Jeżeli masz teraz plany to sobie pójdę.-Odparła speszona. 
-Nie musisz.-Wyjąkał i zajął miejsce obok niej. Nigdy nie prowadził zajęć dla jednego ucznia, a dodatkowo była do Ludmila Hernandez, co tylko przysporzyło mu więcej nerwów. 
-Pokaż, co tutaj masz...-Westchnął i wziął od niej zeszyt. Sprawdził zadanie i z zadowoleniem przyznał, że dobrze je zrobiła.
-Chwila...-Moment później, jednak coś zauważył.-W mianowniku nie może być pierwiastek. Musisz usunąć niewymierność.-Oddał zeszyt dziewczynie. 
-A jak mam to zrobić?-Spytała zawstydzona. Włoch wyjaśnił jej na czym polega usuwanie niewymierności, a ona z uśmiechem stwierdziła, że jest to nawet proste. Dokończyła zadanie i pokazała je koledze. 
-Dobrze.-Wyjąkał. Spojrzał na stronę z podręcznika.-A teraz zrób zadanie siódme.
-Okay...-Dziewczyna spojrzała na książkę i zdziwiła się.-Federico, ale tu nie ma zadania siódmego.
-Przepraszam... Chodziło mi o drugie...-Wyjąkał speszony.
-Ale drugie właśnie zrobiłam...
-To... e... zrób trzecie.-Odparł w końcu. Dziewczyna delikatnie się uśmiechnęła i zabrała za pracę.
-Fede...-Zwróciła się do niego, by sprawdził, czy dobrze robi. Włoch akurat czyścił swoje okulary. Uniósł wzrok i spojrzał na nią swoimi wielkimi, czekoladowymi oczami, w których utonęła. 
-Fede...-Ocknęła się po chwili.-Mógłbyś mi sprawdzić zadanie?
-Nie... Znaczy... Tak.-Speszył się. Ludmi z uśmiechem wręczyła mu zeszyt. W pewnym momencie stwierdziła, że Federico jest bardzo uroczy. Jednakże szybko wybiła sobie takie myśli z głowy i skupiła na matematyce. Od tej pory Ludmila chodziła na każde korepetycje z matematyki i zostawała na pełne dwie godziny. W towarzystwie Federico czuła się wspaniale. Można by powiedzieć, że w jednej z sal liceum we Włoszech narodziło się uczucie, którego nawet matematyka nie potrafiła wyjaśnić. 

♣♣♣

-Dostałam pięć!-Krzyknęła uradowana blondynka, gdy wyszła z sali matematycznej. Gdy tylko ujrzała Federico podbiegła do niego i zawiesiła mu się na szyi, w ogóle nie zważając na jego przyjaciół stojących obok.
-Dostałam piątkę!-Krzyknęła mu do ucha.-Dziękuję!
-Nie masz za co dziękować. Zapracowałaś na tą ocenę i jest to wyłącznie twoja zasługa.-Odparł Włoch, gdy się od siebie oderwali. 
-Już nie bądź taki skromny, dobrze? Gdyby nie ty, to ja bym wielu rzeczy nie rozumiałabym. Czy on zawsze jest taki skromny?-Zwróciła się do Violi, Maxi'ego, Naty i Fran, po czym pobiegła w stronę swojego brata. 
-Dostałam pięć!-Rzuciła się na szyję Leónowi.
-Gratulacje! Zwłaszcza, że nauczycielka cię pochwaliła przed całą klasą.-Odparł z uśmiechem szatyn.-A co ty taka radosna?-Spytał, gdy się oderwali. 
-Nie słyszałeś? Dostałam pięć!-Krzyknęła uradowana.
-Nie oto mi chodzi. Od kilku dni w twoich oczach widzę radość i cały czas na twojej twarzy widnieje uśmiech, a chodzisz z głową w chmurach. Przed zajęciami wpadłaś na automat, po czym powiedziałaś "Przepraszam dyrektorze".-Naśladował ją. Dziewczyna zawstydzona spuściła wzrok. 
-A te rumieńce na twoich policzkach mówią jedno.-Odparł z satysfakcją León.-Ty się zakochałaś. 
-Możliwe...-Przyznała blondynka.-Ale Federico jest taki uroczy. I pomógł mi z matmą, bo jak wiesz dostałam...
-Tak wiem.-Przerwał jej.-I ciesz się, że nie było Diego w pobliżu, jak rzuciłaś się na swojego wybawce.-Zaśmiał się. 
-Diego nie zabroni mi być szczęśliwą.-Wystawiła mu język. 
-Podyskutowałbym.-Uciął. 
-Swoją drogą...-Kontynuowała, jakby nie słyszała swojego brata.-Ja mam Fede...
-Jeszcze nie...
-Cicho tam! Ja mam Fede, Diego ma Fran, tylko ty jesteś sam! 
-No i co z tego?
-To, że Violetta też jest sama...-Sugerowała.
-Castillo? Czy ty chcesz mnie spiknąć z tą kujonką?
-Ale spójrz jaką byście byli fantastyczną parą.-Stwierdziła rezolutnie i wskazała na szatynkę, stojącą obok Włocha.
-W sumie słodko wygląda w tych kujonkach na nosie...-Rozmarzył się Hernandez, po czym spojrzał morderczym wzrokiem na swoją młodszą siostrzyczkę.-Przez ciebie teraz myślę o Castillo.
-I oto mi chodziło.-Pstryknęła go w nos i udała się na próbę chearliderek. 

♣♣♣

Po skończonym treningu Diego wraz z resztą zespołu udał się do szatni.
-Jeśli tak zagramy na następnym meczu to puchar mamy gwarantowany.-Oznajmił dumnie. 
-Tak... A swoją drogą nie wiedziałem, że ty pozwalasz swojej siostrze spotykać się z chłopakami.-Zagadał Ruggerro.
-Bo nie pozwalam.-Skwitował Hernandez, nie przerywając przebierania się. 
-Tak? To dlaczego cała szkoła trombi, że Ludmila jest z tym kujonem Pasquarelli'm?-Nie dawał za wygraną brunet.
-Po pierwsze, oni razem nie są. Po drugie, moja siostra nie jest taka głupia, żeby spotykać się z tym cieniasem.-Wyjaśnił. W tej chwili do szatni wszedł León. Z zadowoleniem wymalowanym na twarzy zaczął się przebierać.
-A tobie, co?-Rzucił Diego.-Dlaczego teraz przyszedłeś?
-Bo gadałem z Castillo.-Odpowiedział z uśmiechem. 
-Z tą kujonką?-Zdziwił się starszy z braci.-Nie gadaj, że teraz ty!
-Się odezwał ten, który jest chłopakiem Francesci Cauviglia, największej kujonki w szkole.-Uciął szatyn. 
-Dobrze... Cofam...-Poddał się. Bracia się przebrali i opuścili szatnię. Gadali i się śmiali, dopóki nie zauważyli, jak ich siostra przytula się do Pasquarelli'ego. León uśmiechnął się do siebie, ale Diego myślał już nad planem morderstwa. 
-Jednak ona na poważnie?! Z nim?!-Wybuchnął w końcu.
-Diego, uspokój się.-Jednakże brunet nie słuchał szatyna. Podszedł szybkim krokiem do swojej siostry, a León biegł za nim.
-Co to ma znaczyć?!-Krzyknął.
-Ale co?-Zdziwiła się.
-Te twoje przytulanki z Pasquarelli'im!
-Diego uspokój się...-León starał się załagodzić sytuację, lecz na daremno. 
-No?!-Chłopak zwrócił się do młodszej siostry.
-Ja go kocham.-Przyznała. 
-Co?! Zabiję gnoja! Własna matka go nie pozna!-I gotowy do walki ruszył w stronę sali do korepetycji. Jednakże na jego drodze stanęła Cauviglia.
-Fran odsuń się proszę.
-Nie. Diego ty nie jesteś ojcem Ludmily, tylko jej bratem! Ona ma prawo być szczęśliwa!-Oznajmiła Włoszka pewnym głosem. 
-Ale on...!-Starał się wytłumaczyć Hiszpan, już był spokojniejszy.
-Ale go twoja siostra kocha!-Cesca rzuciła groźne spojrzenie. Nagle Diego stał się całkowicie spokojny. Jakby w końcu zrozumiał, że jest jej bratem i powinien ją wspierać. Podszedł do dziewczyny i bardzo mocno ją przytulił. 
-Przepraszam...
-Nic się nie stało. Cieszę się ,że zrozumiałeś.-Blondynka posłała mu uśmiech. 
-No proszę! Fran ty to masz moc!-Odezwał się León z uznaniem. 
-Idź już do niego.-Westchnął Diego w stronę Ludmily.
-Kocham cię braciszku!-Rzuciła w jego stronę i pobiegła do sali. 
-León, idź lepiej do Violetty. Ciągle mi klekocze o tych waszych pogaduchach.-Oznajmiła Cauviglia.
-Rozumiem!-I po chwili Leóna przy nich nie było.
-Przepraszam Fran...
-Jestem z ciebie dumna.-Dziewczyna zbliżyła się do swojego ukochanego. 
-Kocham cię.-Wyznał i pocałował ją. 

♣♣♣

Blondynka weszła do klasy. O dziwo nikogo nie było.
-Ludmila, co ty tu robisz?-Zdziwił się Federico, który układał jakieś papiery na biurku.-Dzisiaj korków nie ma. Zapomniałaś?
-Nie... Tak... Znaczy...-Zawstydzona spuściła głowę. Zbliżyła się do Włocha. Chciała mu to wyznać, ale nie wiedziała jak. Bała się, że on nie odwzajemnia jej uczuć. 
-Co robisz?-Spytała przerywając ciszę. 
-Układam karty pracy dla was. -Odparł, nie przerywając czynności. W pewnym momencie Ludmila zgromadziła w sobie tyle odwagi, by mu to powiedzieć.
-Federico...-Zaczęła.
-Hę?-Nawet na nią nie spojrzał, dalej segregował kartki. Dziewczyna pewnym ruchem zdjęła mu okulary z nosa.
-Ej!-Jego wzrok skierował się na nią.
-W końcu na mnie spojrzałeś.-Delikatnie uniosła kąciki ust. Patrzeli w swoje oczy przez dobre kilka minut. W pewnym momencie Federico otworzył usta, by coś powiedzieć, a to co powiedział, ona zapamiętała do końca życia.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też kocham.-Złączyli swoje usta w namiętnym pocałunku. 

Koniec. 
Mam nadzieję, że wam, a szczególnie tobie Fedemila Forever spodobał się ten One Shot. 
Bardzo się starałam i muszę przyznać, że było to wyzwanie. 
Do następnego!
Buziaki♥

5 komentarzy:

  1. Świetny One Shot :)
    Diego to idiota, ale na szczęście zrozumiał błąd xd
    Leon oi Violka
    korki z matmy
    i jak to się skończyłO!?
    xD
    Pozdrawiam :D
    ~RiRi

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny <3
    oj Diego, Diego.
    Lu<3
    fede kujon:)
    Kocham<33
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej xd
    Może ja też pójdę na korki z matmy po wakacjach xDDD
    Świetny <3
    Vicky! <3
    Ty piszesz cudownie <333
    Leon z Violą <3
    Fran z Diego <3
    i nasza kochana Fedemilcia <333
    Genialnie Ci to wyszło :**

    Kocham <33
    I pozdrawiam :**
    Ola :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudeńko, właśnie o coś takiego mi chodziło <3
    Jak ja lubie zamawiać u Ciebie One Shoty XD
    W sumie zamówie jeszcze jednego XD
    Mój pomysł był dla Ciebie wyzwaniem? To chyba dobrze prawda? <3

    Federico taki typowy kujonek <3
    Diego zaborczy braciszek, dobrze że się ogarnął, a najlepsze jest to, że trzy najlepsze fejmy w szkole zakochały się w trzech największych luzerach XD
    Hahah xD
    Fran tak ładnie broniła Luśki.
    A najzabawniejszym fragmentem było to mylenie zadan przez Federa XD

    Och, cudeńko <3
    W każdym razie zamówie jeszcze coś, bo mam pomysł na Shota, ale nie chce mi się takiego pisać, wkońcu dacie mi jakiś zakaz zamawiania XD

    Pozdrawiam i całuje
    Ola <3

    OdpowiedzUsuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo