19 sierpnia 2015

[047] Fedemiła "Years"


Tytuł: "Years"
Para: Fedemiła (Federico + Ludmiła)
Serial: Violetta
Rodzaj: Romans
Uwagi: brak
Miejsce: Londyn
Autorka: Patty

-Dawno już z niego nie korzystałam... - westchnęła starsza pani i usiadła na stołku. Pogładziła zmarszczoną dłonią ciemne drewno i uchyliła pokrywę. Białe klawisze wciąż połyskiwały tak, jakby fortepian był nowy. Ale minęło już 60 lat, odkąd kupiła go w tamtym sklepie...

Weszła do środka z małą niepewnością. Rodzice pozwolili jej wziąć tylko jeden instrument, więc musiał to być dobry wybór. Sklep był już stary - pamiętała, ze gdy była małą dziewczynką, oglądała tutaj wystawy. Wtedy też jakiś nieprzyjemny sprzedawca ciągle ją stamtąd wyganiał, mówiąc: "Jeśli nie masz pieniędzy i nie chcesz nic kupić, to się wynoś". Nie było to za miłe, szczególnie dla 6-latki.
Tym razem go tam jednak nie widziała. Żałowała, bo mogłaby jemu (i sobie) coś udowodnić. 
Oglądała instrumenty, ale na żaden nie mogła się zdecydować.
-Przepraszam - poklepała w ramię jakiegoś bruneta.
Chłopak odwrócił się w jej stronę. Ewidentnie był Włochem - piwne oczy, ciemne włosy, opalony, umięśniony... Nie dało się ukryć, że był w jej typie. I jak zauważyła... nieco speszył się na jej widok.
-C-co się dzieje? - wycofał się kilka kroków do tyłu i przez przypadek wpadł na gitary, wywracając się do tyłu. Mimo pohamowania, nie udało jej się ukryć śmiechu. Szybko się pozbierał i stanął naprzeciw niej.
-Słucham? - spytał w zdenerwowaniu drapiąc się w głowę.
-Szukam czegoś wyjątkowego, jedynego w swoim rodzaju - odpowiedziała. 
Patrzyli na siebie w ciszy jak w obrazek, ale w końcu chłopak się otrząsnął. 
-Chodź za mną.
Zaprowadził ją na drugi koniec sklepu, a jej oczom ukazało się coś naprawdę ogromnego.
-Trzymamy go tutaj dosyć sporo czasu, najwidoczniej czekał akurat na ciebie.
Pociągnął za biały materiał, który okrywał przedmiot, a spod niego wyłonił się fortepian.
-To dobrze, jest idealny - uśmiechnęła się pod nosem. - Jestem Ludmiła.
-A ja Federico, miło mi cię poznać - odparł radosnym tonem.

Tak... Wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak wiele ich później połączy. Dokładnie pamiętała każdą spędzoną z nim chwilę, chociaż miała już swoje lata. Wspomnienia nigdy nie umierały, uważała je za najcenniejszą rzecz, jaką mógł posiadać człowiek w swojej głowie. 
Niepewnie położyła ręce na przyciskach i odważyła się nacisnąć jeden z nich wskazującym palcem. Do jej uszu dotarł dźwięk. Jej ulubiona nuta... 
Po kolei ośmielała się na klikanie na pozostałe klawisze, które po chwili stworzyły już jedną, płynną melodię. Pamięć jej nie myliła, piosenki ze szkoły muzycznej miała w małym palcu. 
Nie mogła uwierzyć, że nie wchodziła do tego pokoju od tylu lat i zamykała go na cztery spusty. Jej wnuki zawsze chciały zobaczyć, co się tutaj kryje. Nie było nic ciekawego w pustym pokoju z fortepianem na środku, ale wiadomo... Od śmierci Federico wiele się zmieniało, nie miała ochoty patrzeć na instrument, który tak naprawdę ich ze sobą połączył. 

-Podoba mi się, ale... - zaczęła, kiedy stali oparci o instrument. - Nie wiem, czy będę w stanie nauczyć się gry.
-Nie umiesz grać? - spytał zdziwiony. - Nic prostszego, pomogę ci.
-Naprawdę? 
-Jasne - uśmiechnął się do niej. - Siadaj.
Usiadł na małym stołeczku i poklepał miejsce obok siebie.  
-Teraz?
-A czemu nie? 
Prychnęła śmiechem i usiadła obok niego. Bacznie obserwowała jego ruchy dłońmi, słuchała słów i wypowiedzi, a także starała się zapamiętać układ. 
-Spróbuj - zachęcił ją.
-Nie sądzę...
-Nie marudź, chodź.
Rozpromieniła się i nacisnęła na jeden z białych przycisków. 
-Dobrze, a teraz... 
Nagle ich dłonie się spotkały. Popatrzyła na niego i napotkała również jego wzrok.  
-Zagrajmy coś - objął jej ręce i kierował nimi w ten sposób, że rozległo się magiczne brzmienie, wypełniające cały budynek. 
Twarz Ludmiły oblała się rumieńcem. Ten chłopak coraz bardziej ją oczarowywał.

W końcu jej się udało. Zajrzała tutaj. 
Wie, że Federico byłby szczęśliwy, jeśli powróciłaby do grania. W dodatku, zatęskniła za muzyką. Przypomniała sobie piosenkę, jaką wtedy grali. Nazywała się... "Ti Credo"? Tak, na pewno. Nie była w stanie tego nigdy zapomnieć. 
Podśpiewywała pod nosem słowa, chociaż wiedziała, że jej głos nie brzmiał już tak czarująco jak kiedyś. Mimo to, słysząc dźwięki wydobywające się spod jej rąk, czuła się jak za dawnych lat. Odżywała.
Właśnie wtedy jedno zrozumiała.
Jej pasja do muzyki nigdy nie wygaśnie.  


Hej ♥
Tak się prezentuje kolejny One Shot na tym blogu. Mam nadzieję, że wam się spodobał.
Pomysł całkiem okej, ale czy wykonanie..? To już oceńcie sami. 
Ostatnie dni wakacji, dlatego wykorzystajcie je jak najlepiej :) 
Zapraszam do składania zamówień! <3 
Pozdrawiamm ;*
Patty


5 komentarzy:

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo