1 sierpnia 2015

Zamówienie [050] Elavan "Dreams come true"


Tytuł: "Dreams come true"
Para: Elevan (Elizabeth Gillies + Avan Jogia)
Rodzaj: Romans
Moje uwagi: narracja 1-osobowa
Uwagi zamawiającego: Liz i Avan nie widzieli się od zakończenia "Victoria znaczy zwycięstwo". Przypadkiem na siebie wpadają. Happy end.
Miejsce akcji: Los Angeles
Zamawiający: Blair Castillo
Autorka: Patty 

-Poproszę dużą latte z bitą śmietaną i cynamonem.
Popatrzyłam, jak kobieta wykonuje moje zamówienie. Nic nie działa na mnie tak dobrze, jak kawa o poranku. Tym bardziej, że jestem na chodzie już od w pół do szóstej. 
-To będzie 5,50$ - odpowiedziała mi sprzedawczyni, podając mój kubek. 
-Oczywiście - wyciągnęłam jakieś drobne z kieszeni i położyłam na ladę.
Blondynka wydała mi resztę, a ja wzięłam swoją kawę i ruszyłam do przodu. Dzień jak każdy, nic do roboty. Powinnam wreszcie wziąć się za siebie i wziąć udział w jakimś castingu. Zupełnie nie miałam do tego głowy, odkąd skończyłam pracę na planie "Victorii". Zrobiłam tylko parę promocji, wystąpiłam gościnnie w jakiś serialach... Dostałam parę propozycji, ale czy na pewno mi się uda? Przestałam wierzyć w siebie. Z pewnością gdybym była taka, jak grana przeze mnie Jade West, to dałabym sobie ze wszystkim radę. Ale nic dziwnego, skoro miałabym u boku chłopaka, który zawsze się o mnie troszczył. 
Na myśl o starych czasach i moich przyjaciołach z serialu, zrobiło mi się dziwnie przykro. Spędzaliśmy ze sobą tyle czasu, codziennie się widywaliśmy, rozmawialiśmy i znaliśmy na wylot... Teraz to prysło jak jeden, wielki czar, a każde z nas poszło swoją ścieżką. Kontakty straciłam nawet z Arianą. To smutne, ale tak właśnie kariera działa na przyjaźnie.
Przemierzałam w zastanowieniu ulicę L.A. , nie zważając na swoje kroki. Nagle poczułam uderzenie i moje latte, które właśnie ubrudziło mi całą koszulę. 
-Człowieku, co ty robisz?! - krzyknęłam bez namysłu, nawet nie patrząc na swojego rozmówcę. Byłam zbyt skupiona na tym, by spróbować pozbyć się napoju z białej bluzki. 
-Przepraszam, ale to nie moja wina, że jesteśmy na złej stronie chodnika - zauważył obcy. - Poza tym ja też nie miałem głowy do tego, żeby patrzeć gdzie idę. 
Spojrzałam na twarz osoby, z którą właśnie gadałam. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, kiedy poznałam w niej swojego starego przyjaciela z planu.
-Lizzy? - spytał, robiąc duże oczy.
-Avan! Jak miło cię widzieć! - uśmiechnęłam się. - Wiesz, przytuliłabym cię na powitanie, ale to by się nie zapowiadało ciekawie - powiedziałam, wskazując na swoją ubrudzoną koszulkę.
-Nie przeszkadza mi to - odparł. - No chodź tu do mnie.
Zaśmiałam się i przytuliłam go mocno. 
-Długo się nie widzieliśmy. Stanowczo za długo - stwierdził. - Trzeba by kiedyś nadrobić te kilka lat. 
-Racja.
-Co powiesz na kolację? - spytał rozpromieniony.
-Mi pasuje, chętnie nadrobię stracony czas - szturchnęłam go w ramię.
-Podjadę po ciebie o dziewiętnastej. Nadal mieszkasz w tym samym miejscu, prawda?
-Tak - parsknęłam. - W moim życiu wiele się nie zmieniło.
-Za to wypiękniałaś - skomplementował. - Nie to, żebyś wcześniej nie była piękna.
-A dziękuję bardzo - uśmiechnęłam się. Poczułam się lekko zawstydzona. Avan już wcześniej uwielbiał mnie komplementować i mówić coś miłego. I w sumie zawsze mi to odpowiadało...  
Może to głupie, dziecinne i zupełnie nie w moim stylu, ale najbardziej tęsknię za tamtymi czasami głównie z jego powodu. Graliśmy zakochaną parę, było mnóstwo romantycznych scen i... Dobra, nie warto. Już dawno po wszystkim i teraz się w nim nie podkochuję. Na pewno już ma jakąś dziewczynę. Przez kilka lat powstrzymywałam to uczucie i w końcu udało mi się zapomnieć. Jest dla mnie tylko przyjacielem... Tak? Tak... Na pewno.
-Ja już spadam, sam wiesz - wzruszyłam ramionami.
-W sumie moglibyśmy teraz gdzieś wypaść.
-Jak to?
-Podwiózłbym cię do domu, przebrałabyś się i pojechalibyśmy do jakiejś kawiarni... Odkupiłbym ci kawę, haha.
-Chętnie - odparłam cała w skowronkach.
-Chodź, samochód mam na parkingu pod galerią.
Złapał mnie pod ramię i ruszyliśmy w wyznaczonym kierunku.

~|*|~

-To tutaj - wskazałam palcem.
-Tak, wiem. Wcześniej bywałem tutaj tyle razy, że nie sposób zapomnieć - popatrzał zamyślony na mój dom.
Wysiadł z auta, a kiedy próbowałam otworzyć sobie drzwi samochodu, błyskawicznie się przy nich znalazł. Było już za późno, bo i tak wysiadłam ze środka.
-Wiesz, próbuję być dżentelmenem, a ty mi to utrudniasz - parsknął.
Na dźwięk tych słów zaśmiałam się tylko.
-W takim razie przepraszam - powiedziałam i weszłam do auta.
Pociągnął drzwi i podał mi rękę.
-Tak lepiej - stwierdził.
-Pff, chodź już.
Kiedy weszliśmy do mojego domu, od razu skierowałam go do salonu.
-Czuj się jak u siebie. Za chwilę wrócę.
Pobiegłam truchtem do łazienki na dole i przez małe drzwiczki udało mi się dostać do korytarza. Przeszłam przez niego i znalazłam się w swojej ogromnej garderobie.
-I co ja mam wybrać? - zadałam sobie to odwieczne pytanie.
Wyciągnęłam z szafy kilka koszul i przejrzałam je dokładnie. Co pasuje do czarnych legginsów? Praktycznie wszystko. Wzięłam niebieską koszulę na szelkach z białym kołnierzykiem. Zawsze lubiłam minimalizm. Zgarnęłam jakąś czarną kopertówkę i przeniosłam do niej wszystkie swoje rzeczy: portfel, perfumy, telefon...
Następnie przedostałam się z powrotem do łazienki i poprawiłam makijaż oczu i ust. Przeczesałam włosy szczotką. Mam nadzieję, że nie zajmowało mi to za dużo czasu, bo z pewnością Avan umiera już z nudów w salonie. Otworzyłam drzwi i od razu zobaczyłam go, jak przegląda zdjęcia stojące na komodzie.
-Nie sądziłem, że jeszcze o nim pamiętasz - przyznał, pokazując mi oprawioną w ramkę fotografię. Przedstawiała ona jego i mnie w Mediolanie. W sumie całkiem fajnie się wtedy bawiliśmy, nawet miałam nadzieję, że coś z tego będzie. Ale najwidoczniej była ona złudna.
-Wiesz, zawieruszyło się gdzieś i może... zapomniałam ściągnąć jakieś.. kilka lat temu - prychałam w zdenerwowaniu.
Parsknął śmiechem. Doskonale wiedział, kiedy się denerwuję. Musi mnie aż tak dobrze znać?
-Nic nie szkodzi, też mam to zdjęcie na półce - powiedział.
Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem, a wtedy on ujął moją rękę w nadgarstku. Jednym, zwinnym ruchem przyciągnął mnie bliżej do siebie.
-El, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że cię spotkałem. Nie sądziłem, że to się kiedyś powtórzy. Bałem się, że stracę swoją szansę.
-Szansę na co? - spytałam zaintrygowana.
-Szansę na to, żeby po tylu latach powiedzieć ci, co do ciebie czuję.
Kiedy jego zapach do mnie dotarł, poczułam się jak zaczarowana. Czy on naprawdę chce mi to wyznać? Czy naprawdę chce mi wyznać, co do mnie czuje?
-Posłuchaj, to zabrzmi głupio, ale w zasadzie nic mi już nie szkodzi. Może po prostu... Spróbujemy?
Stałam jak osłupiała. Właśnie to zrobił. Powiedział. A ja nie wiedziałam, co mam zrobić.
-Zakochałem się w tobie już wtedy, ale nie widziałem szansy na to, żebyś chciała... no wiesz. Może teraz, kiedy już koniec z serialem i nie musimy dbać o jego promocję... Zrozum, naprawdę cię kocham, tylko...
-Tak - przerwałam.
-Wiedziałem, że się nie zgodzisz - westchnął zrezygnowany.
-Powiedziałam "tak" - zaśmiałam się.
-Naprawdę? - spytał, po czym powtórzył pytanie jeszcze kilka razy.
-Naprawdę.
Zanim się zorientowałam, znalazłam się w jego ramionach. Jak cudownie było po raz kolejny doświadczyć tego uczucia. Jak ono się nazywa? Ach, tak... Miłość.
Wcześniej nie wyobrażałam sobie tego. Nie wyobrażałam sobie NAS. Być może dlatego, że nigdy nie wierzyłam, że marzenia się spełniają.




Tak oto prezentuje się zamówienie wakacyjne o Elavanie xx 
Mam nadzieję, że OS spodoba się Blair Castillo, która go zamówiła. Nie wiem, czy zależało ci na tym, żebym to ja była autorką, ale losowy autor to losowy autor ^^ 
Mnie się go bardzo miło pisało, może dlatego, że uwielbiam ich oboje. 
No cóż, miesiąc do końca wakacji, ale życzę wszystkim czytelnikom SWM, żeby sierpień był niezapomnianym miesiącem tego roku i żebyście spędzili go na całego! ;D 
Pozdrawiam cieplutkooo
Patty ♥
PS: 50 wykonanych zamówieeń! Pomóżcie nam powiększać tę liczbę i zamawiajcie w przeznaczonej do tego zakładce ☺

1 komentarz:

  1. Bardzo, bardzo dziękuje ♥
    OS wyszedł ci cudownie i o takie coś mi chodziło ^^
    Również ich uwielbiam i cieszę się, że to ty go wykonałaś <3
    Wspaniałych wakacji ;)

    Besos ;**

    OdpowiedzUsuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo