4 października 2015

Zamówienie [061] Fedemila "No just friends"

Tytuł: "No just friends"
Para: Fedemila (Federico i Ludmila)
Rodzaj: Romans psychologiczny
Uwagi zamawiającego: Koniecznie Happy End i Fedemilka razem.
Moje uwagi: Jest to kontynuacja Fedemila "Just friends" [KLIK]
 Może zawierać przekleństwa.
Zamawiający: care queen
Wykonująca: Sydney


-Ludmila nie zachowuj się jak dziecko!
Jezu za chwile nie wytrzymam. 
-To ja zachowuję się jak dziecko! Proszę cię Federico to nie ja okłamuje dziewczynę którą ponoć kocham?!- wrzeszczę.
Mam go już serdecznie dosyć. Ale jeszcze bardziej mam dosyć samej siebie. Minęło już pół roku. Sześć długich miesięcy życia w kłamstwie. Każdy mój krok jest coraz trudniejszy. Nie potrafię normalnie rozmawiać z Fran. Trudno jest mi spojrzeć w lustro. Wiedzę w nim potwora. Potwora, który zdradził swoją najlepszą przyjaciółkę.
-Nie tylko ja jestem winny.
Tak to prawda. Oboje zawiniliśmy. On jak i ja.
-Kto kazał ci przelecieć swoją pijaną przyjaciółkę- syczę przez zaciśnięte zęby.
Teraz miota mną tylko jedno uczucie - złość. Mam dosyć ukrywania się i cierpienia. Chce w końcu spojrzeć przyjaciółce w oczy. Przespać całą noc bez wiecznych koszmarów.
-Nie mów że ci się nie podobało- podchodzi do mnie niebezpiecznie blisko. Kolejny raz.
-Jesteś obrzydliwy- odpycham go delikatnie.
Jak to możliwe że przez te lata nie potrafiłam dostrzec jego natury. Jest typowym facetem - idiotą, palantem, podrywaczem.
-Za to mnie lubisz.
Prycham.
Kolejny raz przybliża się do mnie. Część mnie ma chęć go pocałować. Chęć która ciągle rośnie i rośnie. Ale moja druga połówka ma chęć porządnie dać mu w twarz.
Na moje szczęście ta która szczerze go nienawidzi wygrywa. Moja dłoń szybko spotyka jego niedogolony policzek.
-Przestań!
-O co ci znowu chodzi?
-Jeśli nie pamiętasz to masz dziewczynę! Którą kochasz- akcentuje ostatnie dwa wyrazy- więc odpieprzysz się od jej najlepszej przyjaciółki.
-Przecież my tez jesteś...
-Przestałam być twoją przyjaciółką w dzień który mnie przeleciałeś.

***

-Rozmawiałeś z nią?
-Z nią się nie da rozmawiać- burczę pod nosem.
-Znasz ją.
Znałem ją. Znałem zabawną kochaną dziewczynę. W której wręcz nie da się nie zakochać. Dziewczynę którą znałem od dziecka. Ale teraz jest inna. Zmieniła się. Znikła miła i ciepła osoba. I to wszytko moja wina. Gdybym wtedy pomyślał. Nie dał ponieść  się chwili. Teraz wszytko wyglądało by inaczej.
-Leon nie dobijaj mnie bracie.
-Wybacz stary ale ona chyba w tym nic nie zawiniła.
Dzięki przyjacielu.
-Czujesz coś do niej?
Że co?
-Co?
-Pytam czy czujesz coś do Lu.
Trafiłeś w słaby punkt. Wiem że coś do niej czuje. Jeszcze pół roku temu byłem pewien że to nic więcej jak przyjaźń, ale teraz sam gubię się w swoich uczuciach.
-Sam nie wiem.
-Federico takie rzeczy się wie.
-Lubie Ludmile ale Francesca.
Tak moja dziewczyna. Czemu do tej pory z nią nie zerwałem? Sam zadaje sobie to pytanie. Nie chce jej skrzywdzić, zranić a może po prostu boje się zostać sam.
-Przestań mówić ale. Zadam ci inne pytanie kochasz Fran?
Czy ja własnie jestem na darmowej wizycie u psychologa. 
-Nie- mówię szybko.
Tylko czego sam nie potrafię  tego zrozumieć?

***

Rzucam się bezwładnie na łóżko przyjaciółki.
-Violetta powiedz mi jak można być taką idiotką jak ja?- wrzeszczę wtulając twarz w poduszkę.
-Luśka to nie jest twoja wina- odlepia swój wzrok od wyświetlacza. Leon. Leon. Leon.
-Tak. Ja tylko przespałam się z chłopakiem swojej przyjaciółki. I to jeszcze trzy razy.
Tak trzy. Jestem suką zdaje sobie z tego sprawę. Nie powinnam tego zrobić ani razu, ale nie do trzech razy sztuka. Nie potrafiłam się powstrzymać, dalej nie umiem tego okiełznać.
-Kochana porozmawiaj o tym w końcu z nim.
-Rozmawiałam.
-Podczas seksu się nie liczy.
Już zamierzam się odezwać, ale ona szybko mi to uniemożliwia.
-Ani kiedy byliście pijani.
Wzdycham. Ma racje. Zachowuje się jak dziecko.
-Ale nawet nie wiesz jakie to trudne.
Przytulam się do poduszki i skupiam wzrok na podłodze.
-Wiem. Ale Francesca musi poznać prawdę i ty dobrze o tym wiesz.
Uśmiecham się delikatnie pod nosem.
-Ludmila kochasz go?- uśmiech natychmiastowo znika z moich ust.
Sama nie wiem. Jeszcze kilka miesięcy temu traktowałam go jak brata, który co prawda mi się podobał, ale był tylko i wyłącznie moim bratem.
-Chyba tak.
Sama nie wiem czemu to powiedziałam.

***

Zrobisz to. Ona to zrozumie. Musze to zrobić dzisiaj. Bezboleśnie
-Tak Federico?
Wdech i wydech stary. 
-Fran chciała byś się dzisiaj spotkać. 
-Jasne. Coś się stało. 
-Nie- nie okłamuj jej jeśli zamierzasz z nią zerwać- znaczy tak. O wszystkim dowiesz się na miejscu. 
-Dobrze. Pa kochanie. 
-Pa. 
Rozłączam się szybko. 
Bezboleśnie. Teraz już wiem że zerwać nie da się bez bólu. Francesca była dla mnie tylko przyjaciółka. Teraz dobrze to rozumiem. Pomyliłem miłość z czystą przyjaźnią. Pomyliłem Francesce z Ludmilą. Tylko szkoda że tyle czasu mi to zajęło.
-Ty idioto!- odwracam się natychmiast w stronę źródła głosu.
-Ludmila jak tutaj weszłaś?
-Twoja mam mnie wpuściła.
Dziewczyna szybko do mnie podchodzi. Jest zła. Przecież zerwałeś z jej przyjaciółką idioto.
-Jak mogłeś z nią zerwać- wrzeszczy.
-Chciałaś żeby żyła w kłamstwie?
-Chciałam jej to przekazać na spokojnie, tak znienawidziła by mnie ale nie miała by teraz złamanego serca!
Robi krok w moją stronę.
-Mogłaś mnie ostrzec!
-Mogłeś pomyśleć!- uderza mnie delikatnie w klatkę piersiową.
łapie ją szybko za dwa nadgarstki. Mam jej już dosyć. Blondynka milknie i tylko intensywnie mi się przygląda. Przestań, za chwilę nie wytrzymam.
-Jesteś takim cholernym idiotą- mówi cicho.
-To we mnie lubisz.
Obejmuje moją szyje delikatnymi dłońmi i przysuwa swoją twarz do mojej. Ja zaś dość szybko zmniejszam tą odległość spotykając nasze usta ze sobą. Brakowało mi jej. Ludmily którą mógłbym pocałować. Widzieć ją usypiającą w moich ramionach. Do tej pory nie było to możliwe. Teraz zamierzam to zmienić.
-Kocham cię- szepcze w jej malinowe wargi.
-Ja ciebie też- chichocze uroczo i kolejny raz złącza nasze usta w jedność.

Od autorki: To nie powinno się tutaj pojawić. Nie powinnam (a nawet nie wolno mi) pisać drugiej części opublikowanego już OS. Ale oto jest! To wszytko twoja wina care ,więc mam nadzieje że OS ci się podoba. Miał zostać otwartą nieszczęśliwą historią...ale ty mi to uniemożliwiłaś. Dzięki xDDD
A teraz tak na serio. Wiem że zakończenie jest ... typowe. Ale to miało skończyć się inaczej a nie jestem już fanką Happy Endów .
Zapraszam was do składania zamówień [KLIK] - proszę was nie pisze tylko o Violettcie.
PS: Jak podoba się wam nowy szablon? xDD

Sydney ;**

3 komentarze:

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo