11 sierpnia 2016

[125] Jeven „Listy do Stevena”

Tytuł: „Listy do Stevena”
Para: Jeven (wymyśliłam nową parę, hurra! Ale wiecie to nie jest homo, to nie są geje, to przyjaciele)
Rodzaj: dramat
Uwagi: wszystko jest w formie listów, pojawiają się wulgaryzmy. Ogólnie jest to bardzo stara praca, napisana jako dodatek do jednego z moich fanfików, ale ostatecznie nigdy nie zostało to opublikowane, bo nie byłam gotowa, aby podpisać to pod tamto opowiadanie.




04.06.1986

Piszę do Ciebie znudzony już tym wszystkim.
Brad błaga mnie o jakikolwiek odzew odnośnie Aerosmith, jednak ja nie mam zamiaru czegokolwiek kontynuować. Na pewno, nie bez Ciebie, wiesz, przecież, że gdybym znalazł kogoś innego na wokalistę, to prędzej czy później wściekłbym się, tylko dlatego, że on mnie nie denerwuje. Tylko dlatego, że on nie jest Tobą, Steven.
Chyba, że Ty masz inne zdanie na ten temat? Billie mówi mi, że jeśli nie chcę tego, to nie powinienem kontynuować kariery. A jeśli ja się mylę, jeśli ona się myli? Jeśli Ty chcesz, żebym grał dalej, chcesz, żeby nasze dziecko poszło w chmury jeszcze raz?
Steven, cholero, nie podoba mi się to, że piszę do Ciebie. Też masz jakieś dziwne wrażenie, że jest ze mną coś nie tak?
Billie mówi, że nie.
Myślę, że tym razem nie ma racji.

Joe




10.08.1986

Wracam do Ciebie, bracie.
Tom twierdzi, że nie możemy tego tak zostawić, że kiedyś będzie trzeba dać jakiś koncert. Mówi, że da się pracować, jednak - przecząc sam sobie - twierdzi, że bez Ciebie nie. I z nikim innym też. Powiedział, że ja mam zaśpiewać.
Myślę, że on też potrzebuje wizyty u dobrego specjalisty.
Jednak w tym przypadku Billie ma inne zdanie. Uważa, że powinienem zgodzić się zaśpiewać za Ciebie. A ja nie wiem czy mam się jej posłuchać, przecież wiesz, że z czasem jej ulegam. Kobiety są jednak podłe.
Ale Ty to wiesz.

Joe




01.11.1986

Dzisiaj pierwszy listopada.
Zastanawiam się po co w ogóle piszę do Ciebie ten list, jakbym po prostu nie mógł tego Ci powiedzieć. To byłoby o wiele łatwiejsze. 
Kocham Cię i nie myśl, że to głupie, Steven, bo to szczera prawda. I wiem, że Ty mnie też kochasz, nawet bardziej niż ja Ciebie, bo jesteś tam, gdzie wszystko jest dwa razy mocniej. Aż korci, żeby zapytać... Ach, nie, kiedy indziej.
Nie będę się pytał czy tęsknisz, bo to jest oczywiste, ja również tęsknię, bracie. Billie mówi, żebym w końcu poszedł do Ciebie, na grób. Jednak nie uśmiecha mi się tego robić. Wybacz mi, ale nie potrafię, dlatego właśnie nie było mnie tam tak długo. Zresztą, Ty pewnie wiedziałeś. Ty jesteś Tyler, tacy wszystko wiedzą.
Chciałbym na Ciebie nakrzyczeć, bo mnie wkurwiłeś, już dawno, tak naprawdę. Już dwunastego grudnia osiem lat temu byłeś niezjadliwy, a kiedy zrobiłeś to, co zrobiłeś, byłeś okrutny i przejechałeś mnie tirem. A potem się cofnąłeś i przejechałeś jeszcze raz. 
Ale rozumiem Cię, spokojnie, nie zrobię nic, bo... nie mogę.

Joe




31.12.1986

Nie pisałem w rocznicę, bo raczyłem Cię odwiedzić, zadowolony? Ale Ty to wiesz, prawda? Czy nie?
Ach, tak, Tyler wie wszystko.
Dzisiaj też nic mądrego nie powiem, bo nie mam ochoty na rozmowę z Tobą. Piszę tylko do Ciebie po to, żeby Ci to powiedzieć. Cholera! Idę do psychologa!
Ale najpierw będę świętować, jak chcesz możesz się dołączyć, zapraszam Cię na sylwestra. Wypijemy po kielichu.

Joe





19.03.1987

Billie powiedziała, że muszę wyjść do ludzi, bo będzie ze mną źle. Ale powiedz, Steven, po co? Na co mi to, co ja będę robił, hm? Przecież wezmą mnie za wariata, tak jak zrobiła to Terry, kiedy zobaczyła mnie po trzech miesiącach. Uznała, że wyglądam tragicznie, a Billie jedynie potwierdziła, po czym zaprosiła ją na kawę.
A ja siedziałem sam i sączyłem z butellki wódkę. Liczyłem na to, że nikt już do mnie tego dnia nie przyjdzie. Że Billie mnie zostawi w spokoju, byliśmy wtedy w kłótni. Jednak ona przyszła do mnie wieczorem i przytuliła się, powiedziała, że mnie kocha. A ja tak po prostu się rozpłakałem, mówiąc, że chyba pora i na mnie. 
Pora żebym zrobił to, co Brad. Będę tworzył dalej.
Wybaczysz mi to, bracie? Nie będzie to nasze dziecko, to będzie moje dziecko. Dla Ciebie.

Joe




21.06.1987

Steven,
Zacząłem pracę nad płytą, przecież nie mogę do końca życia nie pracować i żyć z tego, co zarobiliśmy do siedemdziesiątego ósmego. Trzeba wziąć się w garść i być sobą w tym piperzonym świecie. Zgadzasz się?
A co u Ciebie?

Joe



13.01.1988

Piszę coraz rzadziej, ale za to przychodzę do Ciebie więcej. Więcej mówię. Zadowolony?
Płyta wyszła do sprzedaży, oczekuję jakieś reakcji, jednak wątpię. Bo, że niby ktoś kupi coś mojego po dziesięciu latach przerwy? Wszyscy zapomnieli już o Perrym, wszyscy zapomnieli o Aerosmith, co było widoczne po tworze Brada. Jego się nie przyjęło. moje zapewne też. Więc może lepiej by było, żebym robił to, co Tom? Hamilton tworzy na boku, daje małe koncerty, w małych klubach, mało zarabia. A jednak jest szczęśliwy razem z Terry.
Czy ja i Billie bylibyśmy szczęśliwi?

Joe



26.04.1988

Steven, cholero, płyta się przyjęła. Nawet nie wiesz jak się z tego powodu cieszę. Cholera, to całe gadanie o tworzeniu po cichu jest widocznie nie dla mnie. Moje miejsce jest widocznie gdzie indziej, czy tego chcę czy nie. Dopiero teraz widzę, co zrobiliśmy fanom, nie dając im niczego na koniec.
Jednak nadal nie zamierzam kontynuować Aerosmith, bo to nie dla mnie. Nie dla mnie, bo bez Ciebie. Nie martw się, cierpliwość do tego zniknęła razem z Tobą.

Joe




09.08.1988

Joey powrócił. Nawet nie wiedziałem gdzie on do tej pory był, zniknął parę lat temu, pisał jedynie. Raz do roku. Ty pewnie wiedziałeś gdzie on był, co? Steven, Ty wiesz wszystko, kurwa...
Właśnie, wrócił i oczekuje, że zrobimy coś wspólnie. Że może dam się namówic na jakiś mały wyskok, chociaż jeden utwór. A ja nie wiem czy się godzić. A jeśli przypomni mi to o tym, co było kiedyś? Boję się, Steven. Nie chcę odgrywać tego, co było, ale z drugiej strony, nie chcę też zapominać i chcę utrzymywać kontakt z chłopakami. Billie mówi, że finansowo mogłoby się okazać sukcesem, jednak, jeśli nie chcę, to nie muszę. Powiedziała, że nie potrzebuje pieniędzy. 
A ja nie potrzebuję powtórki.

Joe



11.12.1988

Steven, miałem nie godzić się na żadne powtórki z życiorysu, jednak jutrzejszy dzień będzie wyjątkiem. Jedynym, pieprzonym wyjątkiem. Zagramy koncert, pewnie ostatni, chyba że będziemy się widzieć za dziesięć lat na kolejnym, żeby było rocznicowo. Bo czy nie pięknie jest grać na cześć Ciebie, w rocznicę śmierci? 
Uznaliśmy zgodnie z chłopakami, że koncert będzie darmowy, że nie potrzebujemy pieniędzy. 
Okazało się, że tym, co potrzebujemy, jesteś Ty, bracie. Toksyczny. 
Kochamy Cię.

Joe




23.07.1989

Ostatnio nie mam czasu by Ci pisać.
To chyba nie ma sensu, żebym tak Ci się zwierzał.
Przecież Ty i tak nie przeczytasz.

Joe



08.02.1991

Jestem dupkiem.
Jestem chujem.
Nie powinienem być Twoim przyjacielem, bratem.
Przepraszam, że nie pisałem. Przepraszam, że nie byłem u Ciebie na grobie przez, prawie, pół roku. 
Przepraszam za to wszystko.

Joe



10.05.1992

Moja trzecia płyta również została ciepło przyjęta. 
Czasem tak sobie myślę - na co mi ta muzyka? Jednak po jakimś czasie odpowiadam sam sobie - przecież ja to kocham, przecież to dla Ciebie, dla tych wszystkich ludzi, którzy na to czekają.
Przecież to z miłości.
Przepraszam, Steven, znów nie pisałem z rok. Ale znów byłem zajęty. I znów Billie mówiła mi, że powinienem to robić. Podobno to mnie uspokaja. Cholera, kto by pomyślał, żeby rozmowa z Tobą była kojąca!

Joe




02.01.1993

Steven, nie znamy się, jednak dziękuję Ci.
Dzięki wiadomościom do Ciebie Anthony nie jest strzępkiem nerwów, dzięki tym listom wrócił do siebie. Nie wiem jak Ty to robisz, ale wszyscy Ci serdecznie dziękujemy.
I sama powiedzieć muszę, że Cię kocham za to.

Billie


jakieś komentarze? ktoś, coś?

1 komentarz:

  1. Cudowny <3
    Aż ściska za serducho :'(
    Naprawdę fantastyczny, perełka
    Masz wielki talent ;)
    Z niecierpliwością czekam na kolejne OS ;*

    XOXO
    Madzia <3

    OdpowiedzUsuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo