31 października 2014

[004] Fedemila "Beso de amor"




Tytuł: "Beso de amor"
Para: Fedemila {Federico i Ludmila}
Rodzaj: Romantyczno-dramatyczny
Uwagi: Z perspektywy Ludmily
Autorka: Vicky B-Lover



Wstaję jak co dzień. Wykonuję wszystkie poranne czynności i wychodzę z sypialni. Kieruję się po schodach na dół, do salonu. Otwieram szklane drzwi i wychodzę na taras. Opieram się o barierkę. Zamykam oczy i podnoszę głowę do góry. Ciepłe, poranne promienie słoneczne ogrzewają moją twarz. Uwielbiam to uczucie. Czuję, że mogłabym zrobić wszystko! Dodaje mi to takiego power'a! Nagle ktoś objął mnie w talii. Wiem Kto to. Poznaję po cieple i miłości, która bije od niego. Odwracam się w jego kierunku i plotę ręce wokół jego szyi.
-Wstałaś już?- Spytał czule, na nowo mnie obejmując w talii. Potaknęłam.
-Jestem pełna energii! Więc co robimy?-
- Pełna energii...?- Powiedział wesoły i poruszał zabawnie brwiami. Zaśmiałam się.
- Ty tylko o jednym!- Oznajmiłam powstrzymując śmiech.
 -Przy tak pięknej dziewczynie trudno skupić się na czymś innym.- Szepnął i pocałował mnie. Odwzajemniłam pocałunek. Całujemy się długo i namiętnie. Z Federico znam się od miesiąca. Poznaliśmy się, gdy niechcący na niego wpadłam. Od samego początku coś między nami zaiskrzyło. Najpierw spędzaliśmy ze Sobą mnóstwo czasu. Poznawaliśmy się, w ten sposób dowiedziałam się, że Fede pochodzi z Włoch. Później doszło do tego pierwszego pocałunku. Był taki magiczny i wyjątkowy. Cóż nie codziennie chłopak Cię całuje na środku sceny przed ponad milionem ludzi! Następnie w bardzo szybkim tempie zamieszkaliśmy razem, a Ja porzuciłam studia. Niestety! Jak chcesz być dziewczyną super gwiazdy to musisz cierpieć!  Z powodu braku tchu oderwaliśmy się od Siebie.
-Co powiesz na śniadanie przy blasku porannego słońca?- Spytał.
-Przecież wiesz, że zawsze Jestem na Tak.- Mruknęłam.
- I Kto tu myśli tylko o jednym? Poczekaj tu. wracam za momencik.- I w podskokach wszedł do domu. Usiadłam na krześle przy stoliku. Minęły tylko dwie minuty, a mój chłopak wrócił z tacą.
-Proszę! Oto nasze śniadanko!- Powiedział kładąc tacę na stół.
-Zaplanowałeś to?- Spytałam mierząc wzrokiem jej zawartość, czyli dwie miski z płatkami czekoladowymi, kanapeczki, sałatka owocowa i dwie szklanki soku pomarańczowego.
-Myślałem, że się nie zorientujesz...- Parsknął smutny i usiadł obok mnie.
-Federico...-Szepnęłam. Chłopak odwrócił się w moim kierunku i został obdarzony czułym pocałunkiem.
-Jesteś najlepszy. Czym Ja Sobie na Ciebie zasłużyłam?-
-Tym, że po prostu Jesteś tu ze mną i mnie nigdy nie opuścisz.- Zarumieniłam się. Po chwili zaczęliśmy spożywać Swoje śniadanko, karmiąc się nawzajem. Następnie wraz z naczyniami udaliśmy się do kuchni i włożyliśmy je do zmywarki. Gospodyni już ją załączy.
-Muszę już jechać do wytwórni...- Powiedział smutny patrząc na wiszący zegar w salonie.
-Wrócisz szybko?-
-Najszybciej jak się da. - Podszedł do mnie i bardzo mocno mnie przytulił.
-Kocham Cię.- Szepnęłam. Włoch w odpowiedzi wbił się w moje usta.
-Ja Ciebie też kocham...- Uśmiechnęłam się do niego.
-Idź już lepiej, bo jeszcze się spóźnisz.- Chłopak spojrzał na zegar i szybko wybiegł z domu krzycząc do mnie "PA!" I drzwi się zatrzasnęły. Teraz Jestem sama w tej wielkiej willi. Zwaliłam się na skórzaną sofę i włączyłam telewizor. Przełączam szybko kanały szukając czegoś ciekawego. Zatrzymuję się na programie o najróżniejszych gwiazdach. Akurat jest reportaż o Federico. Odkładam pilot na szklany stolik i oglądam z zaciekawieniem.
"-Federico Accardi znany piosenkarz. Kochają go wszystkie dziewczyny w całej Ameryce i Europie. Ma Swoją gwiazdeczkę!-" I na ekranie pokazało się zdjęcie z naszym pierwszym pocałunkiem. Cóż... miesiąc  to i tak długo... w końcu musieli się o tym dowiedzieć. Patrzę dalej. "- Jego ukochaną jest Ludmila Ferro! Studentka akademii sztuk pięknych! Prawda, że wyglądają razem uroczo? Widać, że bardzo się kochają. Dzisiaj postanowili zjeść śniadanie na tarasie. Spójrzcie tylko jak miłość od nich bije!-" I ukazały się nasze wspólne zdjęcia z dzisiejszego poranka! Jak mnie obejmuje, jak się całujemy, jak Fede przynosi tacę, jak się nawzajem karmimy..."- Coś czuję, że to będzie najbardziej znana para w tym biznesie. Zaś Ludmile i Federico życzymy szczęścia na tej nowej drodze. Do zobaczenia!- I prezenterka znikła. Wyłączyłam telewizor i parsknęłam śmiechem. Tak naprawdę teraz nie będziemy mieć ani chwili spokoju. Usłyszałam sygnał oznajmiający dostarczenie sms'a. Wzięłam telefon do ręki, odblokowałam go palcem i otworzyłam wiadomość.

Hejka :) Właśnie widziałam amory w TV !!! 
Nie wiedziałam, że to, aż tak poważne! 
Co powiesz na babskie ploty  za godzinkę
w naszej ulubionej kawiarence?
Violka <3

Violetta. Moja najlepsza przyjaciółka od niepamiętnych lat. Zawsze mogę na nią polegać, tak jak ona na mnie. Jesteśmy jak siostry. Vilu także studiowała ze mną w akademii, ale ona nie przerwała. 

Hey :) Oczywiście, że tak! 
Dawno się nie widziałyśmy!
Mamy tyle spraw do obgadania!
Do zobaczenia :)
Ludmi <3

Odpisałam jej na wiadomość i poszłam do sypialni. Mojej i Federico. Otworzyłam drzwi do garderoby i po krótkim zastanowieniu się w co ubrać, wybrałam sukienkę na ramiączkach do kolan, w kolorze pudrowego różu. Do tego czarno-białe akcesoria i Jestem gotowa. Przed wyjściem poprawiłam sobie jeszcze makijaż i splotłam włosy w warkocz. Zatrzasnęłam za sobą drzwi.

                                                                 ~~♥♥♥~~

Od pół godziny siedzę w kawiarni z moją przyjaciółką. Plotkujemy na najróżniejsze tematy!
-I mówię Ci! Nauczycielka z kolorystyki strasznie się uwzięła w tym semestrze! Dobrze, że przerwałaś studia po magisterskim! Dlaczego miałam wtedy zaćmienie umysłu i zapisałam się na dodatkowe szkolenie...- Marudziła Viola oparta na łokciach o stolik.
-Nie jest chyba, aż tak źle...- Przyjaciółka spiorunowała mnie wzrokiem.
-Może zmienimy temat?- Zaproponowałam trochę przerażona. Violka się uśmiechnęła.
-No to opowiadaj jak tam z Tobą i Fede?- Przybrała wygodną pozę do długiego słuchania.
-A co ma być? Jesteśmy razem... Bardzo się kochamy...-Powiedziałam wymijająco.
-Właśnie rano w telewizji widziałam jak się kochacie. - I posłała mi tajemniczy uśmiech.
-Coś czuję, że to jest ten jedyny... Raczej Jestem tego pewna...- Zdradziłam, na co brunetka, aż podskoczyła z radości i mocno mnie przytuliła. Gdy już się od siebie oderwałyśmy, spytałam.
-Jak tam z Tobą i Marco? -
-Idealnie! Marco jest taki kochany... Tak bardzo się o mnie troszczy i pociesza jak jędza ta nauczycielka znowu sfiksuje i zada nam masę pracy. - Oznajmiła z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Taki chłopak na całe życie?
-Oczywiście, że tak! Nie mogę się doczekać, aż będziemy małżeństwem!-
-Spokojnie... Violu... Przecież jeszcze Ci się nie oświadczył...-
-Jeszcze? Ludmila czy Ty coś przede mną ukrywasz?- Zawstydziłam się.
-Nie nic...-Odparłam wymijająco.
-Przecież widzę, że tak!- Dziewczyna jest coraz to bardziej zdenerwowana.
- No dobrze....ale nie mów Marco, że wiesz.
-Dobrze.- Odpowiedziała z uśmiechem zwycięscy.
-Planuje Ci się oświadczyć jak skończysz ten semestr...- Szepnęłam do niej.
-Naprawdę?! Przecież to za dwa miesiące!!! JUPI!!!-
-Ale pamiętaj. Ty nic nie wiesz...-
-Tak, tak. Fajnie jakby Fede też w tym czasie Ci się oświadczył. Wzięlibyśmy wspólny ślub.-
-Ale Ja z Federico znamy się miesiąc. To zdecydowanie za szybko by było...-
-Nie przesadzaj. Jakby Ci się oświadczył tu i teraz to byś się zgodziła?-
-Oczywiście! Bardzo go kocham.- Gadałyśmy jeszcze o wielu różnych rzeczach. Przesiedziałyśmy w kawiarence, aż do zamknięcia. Później się pożegnałyśmy i każda z nas udała się do swoich domów.

                                                                  ~~♥♥♥~~

Gdy tylko weszłam zostałam zaatakowana masą pytań.
-Ludmi martwiłem się o Ciebie! Gdzie byłaś i z kim? I czy to było, aż tak ważne żeby nie odbierać ode mnie telefonów? - Spojrzałam na wyświetlacz mojej komórki. Mam 99 nie odebranych połączeń.
-Wyciszyłam telefon...- Zaczęłam się tłumaczyć moim słodkim głosem.- Byłam w kawiarni... Z Violą.-
-To wszystko wyjaśnia...- Odparł zrezygnowany Fede.
-Naprawdę? Martwiłeś się o mnie?- Spytałam zbliżając się do niego i plotąc ręce na jego szyi.
-Bardzo...-Szepnął. Nasze usta się spotkały w namiętnym pocałunku.Następnie zaciągnęłam go do sypialni...

                                                                  ~~♥♥♥~~

Obudziłam się dość późno. Spoglądam na zegarek 12:00... ziewając przeciągam się na drugi bok z nadzieję, że wtulę się w mojego misia... Niestety. Zaliczyłam glebę. Momentalnie się wybudziłam. Pozbierałam się i rozglądam w poszukiwaniu Federico. W sypialni nikogo nie ma, ale jego garderoba jest otwarta! Szybko wbiegam do niej i zderzam się z chłopakiem. Uśmiechnęłam się do niego, ale uśmiech znikł, gdy zobaczyłam walizkę w jego dłoni. Spojrzałam na niego niepewnie.
-Fede po co Ci ta walizka?-
-Jest ich jeszcze więcej...- Szepnął. Nie rozumiem co się stało.
-Federico możesz mi wyjaśnić o co chodzi?- Spytałam zaniepokojona.
-Mam koncert w Paryżu. Muszę wyjechać na parę dni.- Odparł smutny. Z wielką ulgą przytuliłam go.
-Kiedy masz samolot?-
-Dzisiaj wieczorem.- Wtuliłam się w niego jeszcze mocno. On odwzajemnił mój gest i tak staliśmy przytuleni do Siebie ponad pół godziny.Następnie oderwaliśmy się od Siebie.
-Mam nadzieję, że nie idziesz dzisiaj do wytwórni ani nigdzie...-Mruknęłam mu do ucha.
-Nie. Mam wolne. A co?-
-No bo jak wyjeżdżasz na parę dni... To może te godziny, które nam zostały spędzimy wspólnie?-
-Oczywiście...- Pocałowaliśmy się. Gdy byłam już ubrana zeszłam na dół. Mój chłopak właśnie ogląda telewizję. Można się domyślić na jakim kanale... "-Uwaga! Uwaga! Mamy niesamowitą wiadomość dla fanek Federico, które mieszkają w Paryżu! Otóż gwiazdor zawita w tym tygodniu w Mieście Zakochanych! Wystąpi na koncercie charytatywnym na rzecz "Ochrony Świata Naturalnego" oraz gościnnie w programie "Witaj Francjo!" Gratulujemy i życzymy powodzenia naszej gwieździe!-" I dwuminutowe ogłoszenie dobiegło końca. Usiadłam obok Włocha i mocno się w niego wtuliłam.
-Będę tęsknić...- Szepnęłam do niego i ucałowałam w polik.
-Ja za Tobą bardziej...- Zaczął się ze mną droczyć. Ale nie ze mną te numery.
-To Sobie tęsknij...- Odparłam. Jego plan słodkiej kłótni, nie wypalił.
-Kocham Cię.- Powiedziałam.
-Ja Ciebie też kocham.- Odpowiedział. Uśmiechnęłam się do niego, a on obdarzył mnie namiętnym pocałunkiem. Później razem oglądaliśmy komedię. Niestety nadszedł wieczór. Federico niechętnie wstał z sofy i skierował się do naszej sypialni. Po chwili wrócił z walizkami i odstawił je przy drzwiach. Gdy szofer zajął się bagażem wstałam z sofy i podeszłam do mojego ukochanego. Zaplotłam ręce na Jego szyi i bardzo mocno się wtuliłam. Następnie pocałowaliśmy się na pożegnanie, czyli bardzo długo.
-Nie dam rady.... Jedziesz ze mną!- Oznajmił. Zdziwiona spoglądam na niego.
-Nie ma żadnego "Ale" Jedziesz ze mną do Paryża i kropka. Chodź się spakować.- Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć chłopak zaciągnął mnie do sypialni. Wyciągnął walizki i położył na łóżku. Następnie otwarł moją garderobę i odwrócił się w moją stronę.
-Pakujesz się sama czy Ci pomóc?- Stoję oszołomiona tym co wyprawia mój chłopak.
-Fede... Czy Ty słyszysz co mówisz? Dlaczego mam się pakować? Nic nie rozumiem!-
-Oki... Ale potem nie marudź, że nie masz jakieś tam bluzeczki albo sukienki.- I zniknął za drzwiami olbrzymiego pomieszczenia. Po chwili wyszedł ze stertą ciuchów i rzucił je do walizki. Cała się zapełniła. Zamknął ją na zamek i kłódkę i poszedł po następne ubrania. I Tak cały czas dopóki trzy duże walizki nie były wypchane po brzegi. Następnie wziął je do rąk i nic nie mówiąc bardzo szybko zszedł na dół. Trza przyznać! Formę to on ma! Gdy go dogoniłam w holu usłyszałam tylko.
-Te walizki też spakuj do samochodu.- szofer je wziął i z nimi wyszedł.
-Federico o co chodzi? Dlaczego mnie spakowałeś?- Pytając zdziwiona podchodzę do niego.
-Bo jedziesz ze mną do Francji.- Oświadczył Swoim złowieszczym uśmiechem.
-Ale dlaczego? Coś się stało? -
-Nie mogę wytrzymać bez Ciebie... Nie chcę jechać bez Ciebie...- Mruknął speszony. Uśmiechnęłam  i zbliżyłam się do niego. Splotłam ręce na jego szyi. Hm... Robi to się już jakieś rytualne czy coś...
-Naprawdę?- Spytałam udając nie do wierzenie.
-Tak. Będzie zawsze ze mną jeździć. Nie potrafię długo bez Ciebie żyć.- Objął mnie w talii.
-Nawet i krótko.- Stwierdziłam przypominając Sobie wczorajszą sytuację. Po pocałunku wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu. Pojazd ruszył. Po półgodzinnej jeździe znaleźliśmy się przed lotniskiem. Gdy tylko wysiedliśmy zaatakowali nas tłumy paparazzi. Federico mnie objął i nie zwracając najmniejszej uwagi na nich, nie to co Ja, pocałował mnie. Co ich jeszcze bardziej podekscytowało. Wtuleni w Siebie weszliśmy do budynku i od razu udaliśmy się na odprawę. Podbiegła do nas czarnowłosa dziewczyna.
-Nareszcie Jesteś. Myślałam, że się spóźnisz!- Spojrzała na mnie. Od razu mina jej zrzedła. Już wyjaśniam! Ja i Laura, menadżer Federico od samego początku się nie lubimy. właściwie ona mnie. uważa, że przeze mnie Fede zacznie zaniedbywać Swoją karierę, i że Ja rozwalę mu życie.
-Dobrze musimy już lecieć i to dosłownie.- uśmiechnęła się sztucznie.
-Ludmilo możesz już iść. Fede trafi do samolotu.
-Ale Ludmila jedzie z nami.- Oznajmił stanowczo mój chłopak.
-Co? Przecież ona nie ma biletu!- Zrobiła zwycięską minę.
-Nie prawda. Gdy tylko się dowiedziałem o wyjeździe zamówiłem trzeci bilet.- Teraz to Włoch szczerzył się tryumfalnie.
-Chwila...? Ukartowałeś to wszystko Fede?- Spytałam z niedowierzaniem. Następnie udałam fochniętą. Chłopak mnie objął i nici z mojej malutkiej zemsty. Automatycznie się w niego wtuliłam na co on posłał mi ten swój uśmieszek zadowolenia... Menadżer nic nie powiedziała tylko z rezygnacją udała się do kolejki. My stanęliśmy za nią. Po dwudziestu minutach odprawy siedzimy we trójkę w samolocie pierwszej klasy. Feder uczy się tekstów, a Laura robi coś na laptopie. W sumie nie obchodzi mnie co ona dokładnie robi. Znudzona oglądaniem widoku z lotu ptaka wyciągnęłam telefon. Postanowiłam napisać sms'a do Violi.

Hejka :)
Wiesz nie będziemy się widzieć przez parę dni, 
bo Jestem aktualnie w samolocie
i lecę do Paryża!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To wszystko za sprawką Fede <3

Po krótkiej chwili dostałam odpowiedź.

Naprawdę?!
Federico jest niesamowity!!
Jak on to zrobił?
Szybko mi napisz ze szczegółami ;)

Uśmiechnęłam się do wiadomości. Tak. To cała Violetta.  Jak Ja wytrzymam bez niej.

Ukartował to!
Powiedział, że nie da rady wytrzymać beze mnie
i spakował moje rzeczy i kazał jechać z nim. 
Na lotnisku okazało się, że kupił mi bilet, gdy tylko się dowiedział o wyjeździe.
Resztę dopowiem jak wrócę.
Miłej randki z Marco...
Ludmi <3

WOW!!! Jakie to romantyczne...
Ja Ci mówię! 
On Ci się szybciej oświadczy niż myślisz...
Może nawet i w Mieście Zakochanych <3 ;)
Jakiej randki z Marco???
Czy to kolejna Wasza tajemnica?
Superowych wakacji!
Vilu <3

Tak :) 
Radzę ci tylko ubrać się szczególnie,
bo to będzie ważna sytuacja...
Nie wiem jak to obrać w słowa
nie zdradzając Ci za dużo...
Naprawdę?! 
Violka czy ty nie masz przypadkiem jakieś obsesji
na punkcie ślubów i zaręczyn?
Ludmilka <3

Nie dostając odpowiedzi schowałam telefon z powrotem i wyciągnęłam książkę. Długo jednak Sobie nie poczytałam mojej ulubionej pierwszej części "Wybrani"...
-Co tam robisz?- Usłyszałam słodki, ciekawski, męski głos.
-Czytam.- Odpowiedziałam w ogóle nie zwracając uwagi na chłopaka.
-A może byś tak porobiła co innego?-
-A co innego do roboty mam w samolocie?- spytałam sarkastycznie.
-To.- Wyrwał mi książkę z rąk, gdy się odwróciłam w jego kierunku wbił mi się w usta.
-W samolocie?!- Spytałam zdziwiona, odbierając moją lekturę. Laura tylko na nas spojrzała...
-Ludmiś, a co w tym złego?- Gdy Fede powiedział to niewinne pytanko, menadżer prawie co nas by nie zamordowała na miejscu.
-Lepiej ucz się piosenek.- Rozkazałam i odwróciłam się od niego. Kątem oka widziałam, że Laura pierwszy raz spojrzała na mnie tolerancyjnie. W jej oczach widniała ulga. Wróciłam do czytania książki, gdy skończyłam za małym okienkiem widniał mrok. Schowałam ją do torby, później wtuliłam się w już śpiącego Federico i zasnęłam.
-Federico możesz ją w końcu obudzić?- Pyta się zdenerwowana menadżer.
-Ale ona jest taka śliczna jak śpi... Jak Anioł...- Mruknął do niej mój chłopak. Otworzyłam oczy.
-O! Proszę! Sama zdążyła się obudzić. Jesteśmy na miejscu.- Oznajmiła oschle Laura i wróciła do pakowania do torby Swojego laptopa. Ospale ziewnęłam i przeciągnęłam się. Wyjrzałam za szybę samolotu. Moim oczom ukazał się najwspanialszy widok Miasta Zakochanych. Notre Dame, Łuk Triumfalny, Panteon, Ratusz, Luwr, Wieża Eiffla i wiele innych. Paryż nadchodzę!!!!!

                                                                ~~♥♥♥~~

Boj hotelowy wprowadził nas do naszego apartamentu. Dwie sypialnie, trzy wspaniałe łazienki i wielki salon, urządzony w stylu francuskim z domieszką nowoczesności.
-To Ja idę do Swojej sypialni.- Oznajmiła Laura i szybko ulotniła się z salonu.
-Federico...-Westchnęłam. Chłopak po chwili pojawił się przy moim boku.
-Tak Skarbie?-Spytał obejmując mnie w talii.
-Jest tu tak pięknie...-
-Czyli dobrze zrobiłem zabierając Cię tu?-
-Yhm... Wiesz, że Cię kocham?-
-Tak. - I wtulił się we mnie bardzo mocno. Odwróciłam się w jego stronę i zaplotłam ręce na jego szyi. Gdy nasze usta prawie się dotknęły w pomieszczeniu pojawiła się Laura, szybko się od Siebie odsunęliśmy.
-Fede nie czas na to.- Oboje się zmieszaliśmy i zakłopotaliśmy, jednak tylko mnie spiorunowała wzrokiem.
-Idziemy do studia nagraniowego.- I nie czekając na odpowiedź ruszyła w kierunku drzwi. Fede bez słowa podążył za nią, a Ja za nim ciągnięta przez niego. I tak minęło te pięć wspaniałych dni na nagraniach piosenek, próbach do koncertu, samym koncercie i wywiadzie Federico w telewizji. Nawet się spóźniliśmy, bo szliśmy spacerkiem po pięknych ulicach Paryża, gdy spojrzałam na zegarek.
-Fede... Za pięć minut zaczyna się Twój wywiad!- Krzyknęłam przestraszona i zmartwiona.
-Spokojnie... Zamówimy taksówkę. Za rogiem jest postój.- Pobiegliśmy w tym kierunku. Jak na złość żadnego samochodu nie było. Zestresowałam się jeszcze bardziej. Fede nie może się spóźnić.
-Spokojnie... Po biegniemy. Najwyżej trochę się spóźnimy. - Ale to "trochę" Było pół godziny. Wbiegliśmy zdyszani na plan. Podeszła do nas wkurzona Laura.
-Przepraszam, ale...- Nie pozwoliła dokończyć mojemu chłopakowi.
-Nie ma żadnego 'ale'! Przed wyjazdem wiedziałeś o tym wywiadzie! Jak mogłeś się spóźnić!-
-Byliśmy z Ludmilą na spacerze... Straciliśmy poczucie czasu...- Bronił nas Federico. Dziewczyna tylko zdążyła znowu spiorunować mnie wzrokiem, gdyż Fede musiał już teraz wystąpić. W sumie nie spóźniliśmy się na sam wywiad... Ale jej nie przetłumaczysz. Po tych wspaniałych, lecz męczących dniach wróciliśmy do Buenos Aires.

                                                                 ~~♥♥♥~~

-Idę spotkać się z Marco! Pa Skarbie- Federico ucałował mnie w policzek.
-Oki. Ja i tak Jestem umówiona z Violą. Tylko nie przesadźcie, Kochanie...-
-Dobrze, dobrze...- Odparł lekko naburmuszony i wyszedł z domu. Po chwili Ja też opuściłam willę i udałam się do kawiarenki. Gdy przyszłam Violetta już na mnie czekała.
-Witaj Kochana!-
-Ludmi!!!!- Pisknęła i mocno się przytuliłyśmy. Następnie zajęłyśmy miejsca i zamówiłyśmy kawę i ciasto. Po pięciu minutach zamówienie znalazło się na naszym stoliku.
-No to opowiadaj jak było we Francji? Oświadczył się?- Dociekała moja przyjaciółka.
-Co?! Nie! Co Ty masz z tymi zaręczynami? Dobra... nie ważne. Było przecudnie! Cały czas spędziliśmy razem! Nawet, gdy Fede pracował. Byliśmy wieczorem na wieży Eiffla. Spędziliśmy tam bardzo romantyczny wieczór... Oczywiście zepsuł się, gdy weszliśmy do apartamentu.-
-Laura?-
-Tak. Za każdym razem, gdy mieliśmy się z Fede... no wiesz...? pocałować... To nagle ona się zjawiała! Wtedy przerwała nam żeby przypomnieć o wywiadzie, który miał być dzień później. Choć nie wiem po co... I tak się spóźniliśmy.-
-Czytałam w gazecie... Co to za żmija... Jak można przerywać w takim momencie? A co jeśli wtedy by Ci się oświadczał albo miał taki zamiar?-
-Violka ogarniesz się? To, że Jesteś zaręczona to nie znaczy, że cały świat też!-
-Skąd wiesz o zaręczynach?- Spytała zdziwiona. Wskazałam na jej palec, na którym był wspaniały brylant.
-Trudno zgadnąć po tym, jak pomagałam Marco kupić pierścionek i zorganizować kolację.- Zarumieniła się.
-To Ty wiedziałaś o wszystkim? Cudownie... Fede zapewne też?-
-W sumie kumplują się z Marco...-
-Ale jednego nie rozumiem... Dlaczego powiedziałaś mi, że zaręczyny są za dwa miesiące?-
-Chyba mi się daty pomyliły...- Zrobiłam niewinną minkę. Dopiłyśmy kawę i się pożegnałyśmy. Po pół godzinie otworzyłam drzwi domu z nadzieję, że to Federico. Jednak pomyliłam się.
-Witaj Ludka- W drzwiach stała menadżer mojego chłopaka.
-Cześć Laura. I nie nazywaj mnie Ludka.- Warknęłam.
-Jak tam chcesz...-
-Federico nie ma. Coś przekazać?-
-Nie... Ja właściwie do Ciebie.- Odparła i wepchnęła się do środka zamykając drzwi. Weszłyśmy do salonu, po czym ona na mnie naskoczyła.
-To Twoja wina! To wszystko przez Ciebie! To przez Ciebie Federico się spóźnił do studia! On jest wspaniałym facetem z wielkim talentem! Nie zasługuje na kogoś takiego jak Ty!-
-Chwila... Co?! Mówisz tak jakbyś...-Przerwała mi.
-Zakochała w Federico...? To chciałaś powiedzieć?! TAK! Zakochałam się w Federico! Kocham go odkąd pierwszy raz go zobaczyłam. Myślałam nawet, że coś z tego będzie. Ale musiałaś pojawić się Ty! Zabrałaś mi go! Jak mogłaś?!-
-Z tego co mi wiadomo to nigdy nie byliście razem!- Zdenerwowana sytuacją podniosłam głos.
-On ma Cię tylko za przyjaciółkę i pracownicę! A to czy go kochasz czy nie? To nie moja sprawa tylko Twoja! Możesz opuścić ten dom?!!- Zaśmiała się.
-Nie Twoja sprawa...? Podyskutowałabym! Kto może wnieść go na sam szczyt? Ja! Kto jednocześnie może go z tego szczytu ściągnąć? Również Ja! I nie rób takiej zdziwionej minki! Masz wybór! Albo teraz pakujesz się i wynosisz z  życia Federico albo koniec z jego karierą. Występami, koncertami, nagraniami, wywiadami.... Przecież wiesz, że to jego marzenie? Chcesz jego ciężką pracę zniszczyć? Nie wydaje mi się...- Powstrzymując łzy pobiegłam na górę do naszej jego sypialni. Szybko się spakowałam i zeszłam z powrotem na dół. Laura zdążyła się rozsiąść na sofie.
-Pamiętaj robię to dla Federico. Kocham go, więc pozwolę mu odejść. Ale jak jego kariera albo życie zostanie nadszarpnięte to pożałujesz. Jeszcze nie wiesz na co mnie stać.- Warknęłam do niej.
-Spokojnie... Już dostałam to czego chciałam.- Spojrzała na moje walizki i torbę.
-Zrozum Ja też robię to właśnie dla Federico. Jak on ma żyć to Ty musisz zniknąć.- Zachichotała. Nic nie mówiąc odłożyłam klucze na stolik i opuściłam willę mojego  Federico. Samochodem pojechałam do mieszkania Violetty. Tylko ona mi została. Po dwudziestu minutach jazdy drzwi mi otworzyła moja przyjaciółka.
-Ludmila!- Powiedziała uradowana, jednak jej uśmiech znikł, gdy spojrzała na moją twarz i walizki.
-Co się stało?-
-Mogę zamieszkać u Ciebie przez jakiś czas?- Wyjąkałam tłumiąc łzy.
-Ależ oczywiście. Wchodź.- Pomogła mi z walizkami i zaprowadziła do pokoju gościnnego. Mały, ale przytulny pokój w ulubionej barwie Violki, fioletowej, stał się teraz moją komnatą, z której nie zamierzam się ruszać. Tak jak Roszpunka czy Fiona Ja także będę zamknięta w wieży. Violetta wyszła oznajmiając, że zaraz wróci. Bagaż odłożyłam na bok i zwaliłam się na łóżko. Łzy puściły się jak ogromny wodospad. Nawet nie wiedziałam, że mam tyle wody w Sobie. Po dziesięciu minutach wróciła Violcia z tacą, na niej znajdowały się dwa kubki z kakao, czekolada i lody. Odłożyła ją na stolik obok mojego łóżka i usiadła przy mnie. Dźwignęłam się do pozycji siedzącej i mocno przytuliłam przyjaciółkę.
-Co się stało?- Spytała, gdy się od Siebie oderwałyśmy. W jej oczach widać troskę i niepokój.
-Federico... on nie wrócił...-Wyjąkałam próbując powstrzymać łzy.
-Ale to nie powód żeby się wyprowadzać i płakać. Marco też jeszcze nie wrócił. Na pewno jeszcze są w klubie. - Starała uspokoić mnie nie wiedząc, co dalej mam jej do powiedzenia.
-Myślałam, że to on i otwarłam drzwi...- Dziewczyna zdziwiła się i przysunęła bliżej mnie, żeby lepiej słyszeć mój głos tłumiący przez szloch.
-To była Laura... Ona na mnie zaczęła krzyczeć, że to wszystko moja wina.... Że Federico nie zasługuje na kogoś takiego jak Ja tylko...- Głos mi się załamał.- Tylko...ją...
-Laura zakochała się w Federico?!- Zdziwiła się jeszcze bardziej. Potaknęłam.
-Mówiłam jej, że to nie moja sprawa tylko jej, a ona zaprzeczyła i powiedziała, że jeśli nie zniknę z jego życia to ona zniszczy jego karierę. Wiesz przecież, że to jego największe marzenie, na które pracował całe życie. Mówił mi jak inni grali w piłkę, a on siedział i ćwiczył pracę przepony godzinami. Ja nie...-
-Nie mogłaś pozwolić na to, żeby ona to wszystko zrujnowała...-Dokończyła za mnie dziewczyna. Ja znowu wybuchnęłam płaczem i mocno się do niej przytuliłam.
-Ludmila... Wiesz, że to szantaż?-
-No to co. -
-To jest karalne! Powinnaś iść z tym na policję.-
-I co powiem? Że menadżer mojego byłego chłopaka mi groziła, że jeśli Ja go nie zostawię to ona zniszczy mu życie? Laura zaprzeczy. Ja wyjdę na idiotkę, a Federico mnie znienawidzi.
-W sumie... Masz rację. Po części. A wiesz co jest najlepsze na smutek?- Uśmiechnęła się do mnie.
-Co?- Spytałam nie pojmując o co jej chodzi.
-Lody!- Krzyknęła i podała mi miseczkę z deserem. Zjadłyśmy, a właściwie wchłonęłyśmy je bardzo szybko. potem zabrałyśmy się za kakao i czekoladę.
-Co powiesz na film?- Spytała mnie Violetta z wielką nadzieją w głosie.
-Nie dam rady... Za dużo się wydarzyło... Violka innym razem zrobimy Sobie seans, dobrze?-
-Dobrze... ale pamiętaj, że się nie wykręcisz.- pogroziła mi palcem i wstała.
-Teraz idź spać. Dobranoc.- I wyszła z pokoju.
-Dobranoc! Dziękuję!- krzyknęłam za zamykającymi się drzwiami. Zostałam sama. Całkiem sama. Zrezygnowana wygramoliłam się z łóżka, wyciągnęłam z walizki piżamę, żel, szampon, szczoteczkę, pastę, suszarkę i szczotkę, i udałam się do łazienki. Po załatwieniu wszystkich czynności wróciłam do mojej komnaty i położyłam się do łóżka. Opatulona kołdrą staram się zasnąć, jednak nic z tego. Ciepło pościeli to nie to samo ciepło, które dawał mi on, gdy wtuleni spaliśmy każdej nocy. Poduszka nie jest tak wygodna, jak ta wgnieciona z jednej strony przez jego głowę. Zapach w pokoju nie jest taki przyjemny, jak ten, w którym czuć było woń jego perfum. W tym pokoju, w tym łóżku nie mam się do nikogo przytulić. Jestem tylko Ja... Samotna Ja... Zadzwonił telefon. Kto może do mnie dzwonić o drugiej w nocy? Spojrzałam na wyświetlacz. Federico. Pewnie teraz wrócił ze spotkanka z Marco i martwi się, czemu mnie nie ma... Z wielkim bólem serca odrzuciłam połączenie i wyłączyłam komórkę. I tak dzisiaj ze spania nici...

                                                                 ~~♥♥♥~~

Wstałam i zabierając komplet ubrań poszłam do łazienki. Po porannych czynnościach udałam się do kuchni, w której była już moja przyjaciółka.
-Hey...- Szepnęłam i nalałam Sobie szklankę wody mineralnej.
-Hejka. Jak Ci się spało?- Uśmiechnęła się do mnie Viola.
-Koszmarnie. Federico dzwonił...-
-Odebrałaś?-
-Nie.-
-Dlaczego? Powinnaś przynajmniej coś mu wyjaśnić, jeśli nie prawda to kłamstwo.-
-Tak wiem, ale nie mogę się z nim skontaktować, ani go zobaczyć, bo Laura...-
-Nie kończ. Rozumiem. A tak zmieniając temat... Co na śniadanie?-
-Hm...- Zamyśliłam się biorąc łyk zimnego napoju.
-Płatki miodowe, naleśniki i sok.-
-Dobrze. - Zaczęłyśmy przyrządzać posiłek, gdy skończyłyśmy i podałyśmy do stołu jak na zawołanie pojawił się Marco.
-Zrobiłyście już śniadanie?! Super! Jestem strasznie głodny.- Podsumował i usiadł obok Violetty. Jedliśmy w milczeniu. Marco chciał cały czas zapytać się, dlaczego u nich Jestem, ale Vilu go za każdym razem powstrzymywała. Ja sama w ogóle nie chciałam się odzywać. Zjedliśmy, pozmywaliśmy i wróciłam do mojej wieży. Sprawdziłam telefon... Nieodebranych połączeń 127... Wiadomości tekstowych 20... Wszystkie od Federico. Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Jest samotna tak jak Ja. Nie ma nikogo. Czytając sms'y serce mi się krajało... Ale nie mogłam. Nie mogłam mu tego zrobić. Po przeczytaniu i odsłuchaniu wiadomości, w końcu mogłam usłyszeć jego wspaniały głos, wszystko usunęłam. I tak mijały dni i tygodnie. Fede ciągle dzwonił, a Ja ciągle nie odbierałam. Nie reagowałam na nic. Jakbym nie istniała. Byłam w innym równoległym świecie. Wstać, poranne czynności, ubrać się, zjeść przynajmniej jeden posiłek, płakać, tęsknić, wieczorne czynności, spać. Cały harmonogram moich codziennych zajęć przez ostatni tydzień.
-Nie możesz cały czas siedzieć w tym pokoju!- Krzyczała na mnie Violetta.
-A właśnie, że mogę.- Każda nasza rozmowa wyglądała tak: Viola próbuje mnie namówić żebym wyszła z domu, a Ja tłumiąc łzy mówiłam jej, że tego nie zrobię.
-Ludmila, Buenos Aires jest wielkie! Mało prawdopodobne żebyś spotkała tam Fede albo Laurę. Proszę Cię...! Wyjdź chociaż na jeden spacer.- Błagała.
-Zastanowię się.- Ucieszona mnie wyściskała i opuściła pokój. No tak. Dla niej znaczy to jakiś postęp, a u mnie święty spokój. Choć... Ma ona całkowitą rację. Z myślą, że spacer do parku mi nie zaszkodzi ubrałam się i wyszłam z mieszkania. Nim zamknęłam drzwi zobaczyłam uśmiechniętą Violkę. Opuściłam wieżowiec i od razu skierowałam się w stronę parku. Niestety park przy domu Violetty graniczy z ulicą. Nie ma tu takiego spokoju i ciszy, jaka towarzyszy parkowi na osiedlu, gdzie znajduje się willa Federico. Spaceruję Sobie po parku, w końcu mogę się uspokoić i poukładać Swoje myśli, gdy ktoś mnie popchnął, strącając torebkę z mojego ramienia. Zrezygnowana schyliłam się żeby zebrać wszystkie moje rzeczy. Po chwili ktoś dołączył do mnie i pomógł mi. Gdy wszystko znalazło się z powrotem w mojej torebce podnieśliśmy się do pozycji stojącej.
-Dziękuję...- Dźwignęłam wzrok żeby zobaczyć tego dobroczyńcę. To Federico... Jak najszybciej zrobiłam obrót w tył, i gdy miałam już iść złapał mnie za rękę.
-Gdzie idziesz? Muszę z Tobą porozmawiać.- Przybliżył się do mnie i obrócił w Swoją stronę.
-Ale... Nie mam czasu... Muszę już iść...- Próbowałam się jakoś wymigać od rozmowy z nim.
-Nigdzie nie pójdziesz, dopóki nie wyjaśnisz, dlaczego się wyprowadziłaś i nie odbierasz telefonów.-
-Federico...My nie możemy...- Spojrzałam za niego. Przeraziłam się i to bardzo. Stałą tam Laura. Wszystko widziała. Jest wściekła.
-Przepraszam...-Szepnęłam i uwolniłam się z jego uścisku. Czym prędzej wybiegłam z parku. Gdy przechodziłam przez ulicę jakiś samochód zaczął pędzić w moim kierunku. Nie zdążyłam przebiec...

                                                                 ~~♥♥♥~~

Moje zimne usta znów zaczęły być ciepłe. Znów moje ciało zostało obdarowane tym ciepłem i miłością. Otwieram oczy, nie widzę zbyt dobrze, tylko zamazaną postać odrywającą się od moich ust. Po chwili odzyskuję wzrok.
-Gdzie Ja Jestem?- Spytałam rozglądając się po sterylnym i białym pomieszczeniu.
-W szpitalu.- Spojrzałam na mojego towarzysza, który przed chwilą mnie pocałował.
-Federico co tu robisz?- Spytałam zdziwiona i spojrzałam na wiszący na ścianie kalendarz, a później na zegar.
-Ty nie możesz...! Teraz masz wywiad...!- Zaczęłam ze zdenerwowania gestykulować rękoma.
-Odwołałem wywiad. Muszę teraz być przy moim skarbie.- Powiedział łagodnym i troskliwym głosem i mnie przytulił. Gdy się oderwaliśmy spojrzał mi prosto w oczy.
-Wyprowadziłaś się i zerwałaś ze mną wszelki kontakt żeby Laura nie zniszczyła mi życia i kariery?-
-Nie... my nie możemy...- Nie mogłam znaleźć żadnej wymówki.
-Nie musisz. Policja złapała kierowcę, który Cię potrącił. To była Laura. Podczas przesłuchania załamała się i wszystko powiedziała. - Zawstydziłam się
-Chciałaś dla mnie poświęcić nas? Siebie? Tylko żeby nie ucierpiała na tym moja kariera? Dlaczego mi nie powiedziałaś, że ona Cię szantażowała? - Próbowałam coś powiedzieć, wytłumaczyć, ale nie mogłam wypowiedzieć ani słówka. Federico przybliżył się do mnie. Nasze twarze były bardzo blisko Siebie, usta prawie się dotknęły. Zaplotłam ręce na jego szyi i pocałowaliśmy się. Po trzech tygodniach spędzonych w szpitalu mogę w końcu go opuścić. Fede przychodził do mnie codziennie. Odwołał bardzo ważną trasę żeby być przy mnie. Laura dostała wyrok w wysokości dziesięciu lat oraz skierowanie do leczenia psychiatrycznego. Pakuję do torby ostatnią rzecz. Mój telefon z nieodebranym połączeniem. 128. Spoglądam w kierunku drzwi. Federico szybko chowa Swój telefon i podchodzi do mnie. Uśmiechnęłam się do niego promiennie.
-Czy przypadkiem nie chcesz mi czegoś powiedzieć? spytałam, gdy zabierał moją torbę
-Nie...A co?-
-Może to, że masz jakąś obsesję na punkcie wydzwaniania do mnie? -
-Tak. Ta obsesja nazywa się zakochany, wiesz?- Zbliżył się do mnie. Splotłam ręce na jego szyi.
-Kocham Cię.
-Kocham Cię.- Pocałowaliśmy się.

Koniec.
Od autorki:
Mam nadzieję, że choć odrobinę się spodobał drugi One Shot z Fedemilą <3
Kolejny nie wiem z kim :/
Lepiej może już skończę tą notkę. 
Do zobaczenia ♥








4 komentarze:

  1. Genialny one shot Vicki! Cudo♥
    Czekam na kolejny ^^ .
    I oczywiście na mojego zamówienia ;D *-*
    Pozdrawiam serdecznie laski ;** !

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo rzadko czytam OS o Fedemili, a jak już to mnie bardzo nudzą. Lecz ten był tak ciekawy, wciągający, że nie mogłam się od niego oderwać. Po prostu podziw dla Ciebie:***

    OdpowiedzUsuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo