23 listopada 2014

Zamówienie [005] Diemiła "Never look back"

Tytuł: "Never look back"
Para: Diemiła (Diego i Ludmiła)
Rodzaj: Miłosny, dramat.
Moje uwagi: Brak. 
Uwagi zamawiającego: Diego ratuje Lu przed Tomasem.
Miejsce: Impreza
Zamawiający: Fedemiła Forever.
Osoba wykonująca zamówienie: Invisible.

Młoda blondynka jak co dzień szykowała się na imprezę. Jej blond włosy zostały zakręcone przez lokówkę, a na jej twarzy widniał dosyć mocny makijaż. Aktualnie stała przed szafą w bieliźnie i zastanawiała się którą sukienkę ma ubrać. W końcu po kilkunastu minutach wybrała krwistoczerwoną sukienkę do kolan. Założyła ją na siebie, a następnie podeszła do lustra i przejrzała się w nim. 'Wyglądam pięknie' - pomyślała. Wzięła z szafki torebkę do której włożyła telefon, gumy oraz klucze od domu. Zeszła po schodach i udała się do wyjścia. Założyła szpilki i wyszła z domu. Było dosyć ciepło, więc niepotrzebna była jej kurtka. Zakluczyła dom po czym udała się do klubu.
(*•*)
- Whisky poproszę.
Usiadła na krześle przy barze i czekała, aż barman naleje jej napój. Po chwili postawił przed nią kieliszek z cieczą którą wypił jednym łykiem. Od razu skrzywiła się. Przeszkadzał jej ten okropny smak, ale skoro impreza to trzeba się bawić. Odstawiła naczynie po czym udała się na parkiet. Zaczęła tańczyć w rytm muzyki. Czuła na sobie wzrok większości mężczyzn w tym klubie, Nie przeszkadzało jej to. Wręcz przeciwnie. Cieszyła się, że ma takie duże powodzenie. Kiedy skończyłam się piosenka Ludmiła skierowała się do wyjścia. Było jej strasznie duszno i chciała się przewietrzyć. Kiedy była na zewnątrz oparła się o murek i wpatrywała w przeciwną ścianę. Nagle poczuła jak ktoś przyszpila ją do ściany. Przeraziła się. W twarzy mężczyzny rozpoznała swojego byłego - Tomasa. Jeszcze bardziej się bała.
- Hej kochanie - powiedział ze złowieszczym uśmiechem.
- Spieprzaj Tomas - syknęła.
- Mmm ostra. Lubię takie.
Przybliżył się do niej i zaczął całować po szyi. Jego ręce spoczywały na jej na ścianę tak, że nie mogła się wydostać. Wyrywała się, ale to niestety nic nie dawało. Krzyczała, ale nikt nie słyszał. Płakała, dławiła się własnymi łzami.
- Teraz zemszczę się za to, że mnie zostawiłaś.
Jego ręce powędrowały pod jej sukienkę. Nie mogła tego znieść. Wiedziała co mogło za chwilę się stać, ale nie dopuszczała tego do wiadomości. Zamknęła oczy i czekała na najgorsze. Nagle poczuła, że jego ręce odrywają się od jej ciała. Delikatnie otworzyła oczy i zobaczyła jakiegoś bruneta który przyłożył Tomasowi twarz. Bała się. Cholernie się bała. Kiedy jej były chłopak leżał prawie nieprzytomny wysoki brunet chwycił ją za rękę, ale ona natychmiast wyrwała swoją z jego uścisku.
- Zostaw mnie! - krzyknęła ze łzami w oczach.
- Chcę Ci pomóc.
Mimo jej opierania się wziął ją za rękę i jak najszybciej odeszli z tego miejsca.
(*•*)
- Czego ode mnie chcesz? - spytała siedząc skulona na kanapie.
- Chcę Ci pomóc - oznajmił siadając obok niej.
- Nie chcę niczyjej pomocy. Wy wszyscy jesteście tacy sami.
Jej oczy były czerwone od płaczu. Nie wierzyła, że on chce jej pomóc. Uważała, że każdy facet jest taki sam.
- Uwierz, że ja taki nie jestem.
- Nie ufam Ci - odpowiedziała patrząc na niego zaczerwienionymi oczami.
- Co mam zrobić, żebyś uwierzyła?
- Powiedz mi gdzie jestem, a ja pójdę do domu.
- Nie dam Ci wyjść o takiej porze - odpowiedział stanowczo.
- Nie obchodzi mnie to. Daj mi po prostu wyjść! - krzyknęła rozzłoszczona.
- Uspokój się.
Brunet przytulił ją. Mimo tego, że się opierała nie chciał wypuścić ją z uścisku.
- Nienawidzę Cię - powiedziała ze łzami w oczach.
- To nie zmieni faktu, że Cię stąd nie wypuszczę bo jest noc.
(*•*)
- Diego czemu Ty mi zawsze umiesz poprawić humor? - spytała zadowolona.
- Bo Cię kocham.
- Ja też Cię kocham. Czym sobie zasłużyłam na Twoją przyjaźń?
- Tym, że po prostu jesteś.
Ferro zarumieniła się.
- Muszę Ci coś powiedzieć... Kocham Cię. Ale nie tak jak przyjaciółkę. Poczułem do Ciebie coś więcej. Coś co już nie jest przyjaźnią, ale miłością...
(*•*)
Dziewczyna delikatnie otworzyła oczy. Od razu tego pożałowała. W pomieszczeniu panowała wielka jasność. Kiedy rozejrzała się po pomieszczeniu rozpoznała, że jest w szpitalu. Kiedy spojrzała w prawo ujrzała, że jest podłączona do kroplówki. Nagle do sali wszedł mężczyzna w białym kitlu.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry - odpowiedziała zdezorientowana.
- Jak ma pani na imię?
- Ludmiła,
- Nazwisko?
- Ferro.
- Data urodzenia?
- 18 styczeń 1991 rok. Czemu tu jestem?
- Jakaś osoba znalazła panią nieprzytomną w alejce. Jak najszybciej zadzwoniła na pogotowie. Była pani nieprzytomna dwa tygodnie, ponieważ uderzyła się pani mocno w głowę, ale na szczęście wszystko jest w porządku.
Nie mogła w to uwierzyć. Przed oczami przeleciały jej wszystkie sytuacje ze swojego snu. Drugą jego część mogła uznać za bajkę. Pamiętała wszystko ze szczegółami. Pierw imprezę, potem spotkanie z jej byłym, a następnie została uratowana przez Diego - jego przyjaciela. On pomagał jej otrząsnąć się z tamtej złej sytuacji, a ona z czasem kiedy zobaczyła, że chce jej pomóc zaufała mu. Później zaczęła się piękna przyjaźń która z czasem przeradzała się w miłość. Kiedy zdała sobie sprawę, że nie zna go w rzeczywistości i pewnie nigdy go nie zobaczy, załamała się...
(*•*)
Od autorki:
Tak prezentuje się kolejny One Shot.
Jest to kolejne zamówienie, tym razem dla Fedemiły Forever ;)
Mam nadzieję, że wam się podoba.
Uwielbiam Diemiłę <3
Uwielbiam tą parę ;)
------------------------
Co do naboru to nadal trwa.
Ale wysyłając swój OS wiedz, że pewnie nie odpowiem Ci od razu.
Wiedzcie, że ja też mam swoje życie.
W kolejnym tygodniu jest sprawdzian dyrektorski od którego zależy moja ocena na półrocze.
Jest z biologii i geografii.
Możecie sobie pomyśleć "Pff... to będzie proste".
Ale wiedzcie, że ja tak nie myślę.
Z biologii pewnie będę miała zagrożenie, a geografia jest dla mnie trudna.
Przepraszam.
Wiadomości odnośnie naboru na bloga postaram się ocenić jak najszybciej.
Dziękuję za uwagę i.. cześć ;*

7 komentarzy:

  1. Świetny One Shot <333
    Jak zwykle z resztą :) XD
    Na końcu taki wielki SZOK!!!
    Ludmila w szpitalu i na dodatek Diego jej się tylko, na nieszczęście, śnił.
    Geniusz <333333

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny one shot!
    Wspaniale, że założyłaś tego bloga!
    Piszesz rewelacyjnie♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny One Shot <3
    Uwielbiam Diemiłę
    Miałaś naprawdę fajny pomysł
    A jeden fragment zapadł mi w pamięć- też mam urodziny 18 stycznia :)
    Czekam na kolejne One Shoty
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz siędzę sobie, a wszystko mnie boli, a do tego mam okropny humor, więc mam nadzieję, że mi wybaczysz iż to nie będzie jakiś ładny czy zachwycający komentarz.
    Na początku napiszę jak bardzo mnie zdziwiło, że wpadłaś na pomysł z tym snem. Wiesz, że miałam taki sam pomysł na OS? Chyba jak widać czytamy sobie w myślach. ;D
    Dzięki blogger'owi polubiłam Diemile i spojrzałam na nich z trochę innej strony niż dotychczas dlatego również bardzo się cieszę, że napisałaś o nich tego OS.
    Masz talent, który coraz bardziej kształtujesz i doszlifowujesz i widać tego efekty. <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny, ale ja nie nawidze Diemiły, ale i tak przeczytałam i mi się spodobał :)
    Mam pytanko odczytałaś już moje zgłoszenie do naboru ? (wysłałam go już tydzień temu)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie notatek pod One Shotami nie boli :)

      Usuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo