17 grudnia 2014

Zamówienie [008] Anxi "Mój wieczór kawalerski"


Tytuł: "Mój wieczór kawalerski"
Para: Anxi {Angie i Maxi}
Rodzaj: Dramat
Uwagi: Wieczór kawalerski. Z perspektywy Maxi'ego
Zamawiający: Anonim
Osoba realizująca zamówienie: Vicky B-Lover


Wstałem i pierwszą rzeczą jaką zrobiłem było wyjrzenie przez okno. Deszcz pada. A to źle. Mówią, że jeśli w dzień wieczoru kawalerskiego pada deszcz to wydarzy się coś ważnego i nieoczekiwanego. Hm... Może mój przypadek będzie wyjątkiem? Mam taką nadzieję. Wykonałem wszystkie poranne czynności i zszedłem na dół. W kuchni zastałem mojego skarbcia.
-Witaj Naty!- Pocałowałem moją narzeczoną.
-Cześć Maxi. Co chcesz na śniadanie?- 
-Hm... Naleśniki- Odpowiedziałem po krótkiej chwili. Czarnowłosa przyszykowała posiłek. Następnie zjedliśmy go łakomie. Dobra! Tylko Ja! Co poradzę, że uwielbiam naleśniki, a te które robi Natalia są nieziemskie... Następnie wsadziłem naczynia do zmywarki i pożegnałem się z dziewczyną. Wraz ze swoimi przyjaciółkami mają nie tylko babski wieczór, ale i dzień. No cóż... Cała chata dla mnie! Chłopacy mają przyjść dopiero wieczorem. Włączyłem moją plazmę. Skakałem po kanałach dopóki nie znalazłem nic ciekawego. Zatrzymałem się dopiero na reklamie "za chwilę poleci..." I tak jak ona mówi, po chwili zaczął się film "Veer-Zara" Co z tego, że to romans i dramat? Zapewne teraz każdy by się ze mnie śmiał, że oglądam takie filmy. Gdy pojawiły się końcowe napisy wyłączyłem telewizor i poszedłem do kuchni. Tam zrobiłem Sobie mały obiadek, a mianowicie spaghetti, które wchłonąłem bardzo szybko. Następnie udałem się do łazienki. Wziąłem orzeźwiający prysznic i umyłem włosy. Potem wyszczotkowałem zęby i zająłem się swoją fryzurą na dzisiaj. Następnie w swojej garderobie wybierałem strój. Postawiłem na czarny T-Shirt, koszulę w kratę, skórzaną  kurtkę, ciemne jeansy i trampki, tego samego koloru. Gotowy zszedłem na dół. Wziąłem portfel i klucze. Gdy schowałem je do kieszeni zadzwonił dzwonek do drzwi. Po chwili w progu stanęli moi kumple.
-Gotowy?!- Spytali wszyscy na raz.
-Na co?-
-Na najlepszy wieczór kawalerski w historii!- Krzyknął Andres. Tak jak on jest to nie będzie nudno.
-Oczywiście- Odparłem i udaliśmy się do najlepszego klubu w okolicy. Po drodze Andres uznał, że jest za nudno i rozebrał się. Rzucił ciuchy Broduey'owi i zaczął biegać krzycząc "Jestem na najlepszym wieczorze kawalerskim świata!" Po chwili dołączył do niego León. Tych dwoje mogliby być bliźniakami. 
-I co? Było ciekawie?- Spytałem chłopaków, gdy zdyszani wparowaliśmy do klubu.
-Nie ma nawet dwudziestej, a już nas policja ściga- Dokończyłem, na co wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
-No jest odjazdowo!- Krzyknął Brod i poprowadziła nas do baru. Zamówiliśmy drinki i wtedy zaczęła się impreza. Po dwóch godzinach wszyscy byli pijani i ledwo trzymali się na nogach. Broduey i Federico podrywali jakieś dziewczyny. Ino niech Camila z Ludmilą się o tym dowiedzą. Marco i Diego śpiewali refren "Queen of the dance floor" do każdej napotkanej kobiety. Bez wyjątków. A León i Andres przeszli samych Siebie. Zaczęli Sobie wyznawać miłość. Chcąc uniknąć załamania wyszedłem na chwilę przez tyły klubu. Oparłem się o ścianę i zacząłem rozmyślać. Po dłuższej chwili usłyszałem krzyki jakieś dziewczyny. Otworzyłem oczy i ją zobaczyłem. Piękna, zgrabna blondynka szarpała się z jakimś typem, który wszędzie ją dotykał. Nie mogę na to pozwolić żeby jakiś koleś macał tą anielską istotę. Podbiegłem do nich i oderwałem go od niej. Potem mu przywaliłem tak, że uciekał jak małe dziecko. Podszedłem do dziewczyny.
-Nic Ci nie zrobił?- Spytałem troskliwie, na co ona się jeszcze bardziej skuliła.
-Nic Ci nie zrobię- Oznajmiłem i wyciągnąłem rękę w jej kierunku. 
-Zostaw mnie!- Krzyknęła zrozpaczona. Co ona musiała przeżyć? 
-Zaufaj mi. Nic Ci nie zrobię- Spróbowałem kolejny raz patrząc w jej czekoladowe oczy. Niechętnie chwyciła mnie za dłoń. Uśmiechnąłem się.
-Jak Ci na imię?- 
-Angeles, ale możesz mi mówić Angie- Angeles... Jednak się nie pomyliłem z tym aniołem. 
-Ja Jestem Maxi- Oznajmiłem i poprowadziłem ją w kierunku klubu.Gdy weszliśmy to oboje doznaliśmy szoku. Moi kumple tańczyli w samych bokserkach na barze.
-YEA!!!! Maxi dołącz do nas!!!- Zaczął mnie wołać Andres. Szybko poprowadziłem Angie do loży.
-W końcu sami- Westchnąłem, gdy siadaliśmy.
-To Twoi kumple?- Spytała ledwo powstrzymując śmiech.
-Niestety tak- Westchnąłem.
-Kto to był ten facet?- Przerwałem krępującą ciszę.
-Nikt ważny- Wyjąkała, a na jej twarzy pojawił się strach.
-Mi możesz powiedzieć wszystko- Spojrzałem w jej piękne oczy, w których się zatopiłem.
-Dobrze- Wyjąkała- On mnie molestował. Cały czas. Gdy miałam tego dosyć, wybiegłam z klubu to pobiegł za mną. Cały czas mnie dotykał- Powiedziała z obrzydzeniem- Gdyby nie Ty to strach pomyśleć co by mi zrobił. Dziękuję- Spojrzała mi w oczy. Nic nie powiedziałam tylko ją mocno przytuliłem.Wtedy właśnie coś poczułem. Nie wiem co to może być. Troska? Bezpieczeństwo? Zrozumienie? A może już miłość? Oderwaliśmy się i spojrzeliśmy Sobie głęboko w oczy. Nasze twarze się do Siebie zbliżyły. Pocałowaliśmy się czule i namiętnie. Wtedy byłem już pewien w stu procentach. Nie kocham Naty. Kocham Angeles. Nic tego nie zmieni. Tak jak mówili. Gdy w dzień wieczoru kawalerskiego pada deszcz wydarzy się coś ważnego i nieoczekiwanego. A kto by oczekiwał pocałunku z osobą, którą kocha? Kto by spodziewał się, że właśnie ją pozna dzień przed Swoim ślubem? Cały wieczór przesiedzieliśmy na rozmowach i poznaniu Siebie. Wspaniale się czułem przy Angie. Czułem się szczęśliwy. Gadaliśmy Sobie i śmialiśmy, gdy przybiegli do nas chłopacy.
-Maxi widzę, że nie próżnujesz!- Zaczął krzyczeć Andres. momentalnie cały zrobiłem się czerwony.
-A kiedy to on nie próżnuje?- Spytał jego brat bliźniak León śmiesznie poruszając brwiami.
-A może byście się tak ubrali, co?- Spytałem z przekąsem.
-Chłopie! Jest wieczór kawalerski! Trzeba się bawić, a nie tak jak Ty!- Ogłosił Broduey.
-Ale on się rewelacyjnie bawi. Patrzcie kogo wyrwał!- Krzyknął Marco i przysiadł obok Angeles, która cała się speszyła. Nie no oni muszą wszystko popsuć.
-No pan młody zawsze się najlepiej bawi! Widzę pretekst żeby oświadczyć się Ludmisi pysi- Odprał Federico i wraz z resztą paczki oddalił się na parkiet. Spojrzałem w stronę Angeles.
-Ja Ci to wszystko wytłumaczę. Oni...-
-Jutro się żenisz?- Przerwała mi, a w jej głosie można usłyszeć obrzydzenie.
-A co to ma do rzeczy?- Spytałem nie wiedząc, że wkopuję się jeszcze mocniej.
-Maxi! Ty masz dziewczynę, a całujesz się ze mną?! Myślałam, że Jesteś inny- Oznajmiła ze łzami w oczach i zaczęła kierować się do drzwi. Złapałem ją za rękę.
-Jestem inny- Spojrzałem w jej oczy- Angeles Ja Cię kocham. Ona nic dla mnie nie znaczy...-
-A Ty dla niej? Ty dla niej znaczysz bardzo wiele. Maxi ona jest przekonana, że ją kochasz. zranisz ją tym, że odwołasz ślub i z nią zerwiesz!- Krzyknęła jakby czytała mi w myślach. Nie ona musiała czytać mi w myślach. Inaczej by nie wiedziała, że chciałem odwołać ślub.
-Angeles wszystko się ułoży. Proszę...- Szepnąłem. Ona tylko pokiwała przecząco głową i wyszła. Odeszła z mojego życia raz na zawsze. Nigdy więcej już nie widziałem mojego Anioła. Cóż z tego, że następnego dnia włożyłem obrączkę na palec Naty, skoro nie jestem szczęśliwy? Mam tylko nadzieję, że kiedyś ją znajdę i będziemy razem.

Koniec.
Mam nadzieję, że podobał Wam się OS. Szczególnie Tobie Anonimie, który to zamówiłeś/łaś.
Pozdrawiam <33
Vicky B-Lover <33

3 komentarze:

  1. Cudowny One Shot <3
    Szkoda, że Angie go nie wysłuchała ;c
    A mogli być szczęśliwi ;c
    Czekam na kolejny twój One Shot <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny <33
    Jestem pod wrażeniem ;3
    Maxi taki nieszczęśliwy ;c
    Szkoda mi go ;/
    Świetne zamówienie <3

    OdpowiedzUsuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo