15 grudnia 2014

[011] Naty "Pamiętnik"


Tytuł: "Pamiętnik"
Bohaterka: Naty
Rodzaj: Dramat
Uwagi: Wspomnienia bohaterki, z perspektywy Naty, zbiór różnych wydarzeń.

Drogi pamiętniku!
Dawno nie pisałam do Ciebie. Bardzo Cię za to przepraszam. Postaram się wszystko nadrobić w tym wpisie. Spoglądam kartkę wstecz i widzę, że ostatni wpis był ponad miesiąc temu. Od tego czasu wiele się zmieniło w moim życiu. Pierwszą rzeczą? Kłótnia z Francescą. Jak zapewne wiesz. Francesca Caviglia była moją najlepszą przyjaciółką. No właśnie. Była. Pokłóciłyśmy się o chłopaka. Tak. O Leóna. Ostatnimi czasy zrobił się tajemniczy, nieobecny i odsunął się od Włoszki. Oczywiście zwierzył mi się w tajemnicy, że robi dla niej niespodziankę na ich rocznicę. Wspaniale, co nie? Nie! Fran wpadała w furię, a Ja tylko mogłam ją uspokajać i mówić, że wszystko będzie dobrze. W dzień ich rocznicy. Dzień który miał wszystko wyjaśnić. Dzień który zniszczył naszą przyjaźń zaczął się tak. León poprosił mnie żebym pomogła mu ozdobić salę w Art Rebel. Oczywiście Diego też był wtajemniczony. Weszłam do budynku i zobaczyłam męczącego się z balonami chłopaka. Bez słowa przytrzymałam mu uciekające napełnione helem balony. Szatyn teraz bez trudu je ze sobą związał. Spojrzałam na niego zdziwiona. Myślałam, że to będzie bardziej romantyczny wieczór. Odpowiedział mi tylko, że impreza jest czymś lepszym. Nie zrozumiałam o co mu chodzi. Po całodniowej naszej harówce sala wygląda nieziemsko. Pogratulowaliśmy Sobie wspaniałej roboty i chłopak mnie przytulił, obracając wokół własnej osi. Właśnie to widziała Francesca. Włoszka ze łzami w oczach wybiegła z Art Rebel. Dogoniłam ją dopiero w parku. 
-Zostaw mnie!-
-Ale to nie tak, jak myślisz! Ja tylko...-
-Ja wiem jak było! A miałam cię za przyjaciółkę!- 
-Co?! Francesca o czym mówisz?!-
-O tym, że to definitywny koniec naszej przyjaźni!- Załamana przysiadłam na najbliższej ławce. Włożyłam twarz w dłonie i rozpłakałam się. Po chwili poczułam jak ktoś siada obok i mnie obejmuje. Spojrzałam w tę stronę. Moim oczom ukazał się Szatyn, który był winnym całej tej sytuacji.
-Naty... Wszystko w porządku?- Spytał z troską w głosie.
-Nie- Odparłam obojętnie.
-Wszystko się wyjaśni... Zobaczysz- Oznajmił i odszedł. Już więcej go nie zobaczyłam. Tak. León wyjechał. Wrócił do Meksyku. Chłopakom wyjaśnił, że w Buenos Aires już nikt go nie trzyma. Dziwne, nie? Obiecał, że wszystko się ułoży, naprawi, a  sam wyjechał. Tchórz. Kolejnym wydarzeniem był Maxi. Gdy jak co dzień spacerowałam po parku zaczepił mnie.
-Naty musimy pogadać- Oznajmił stanowczo. Nie wiedząc o co mu chodzi, zgodziłam się na rozmowę. Przecież Maxi i Ja nigdy nie mogliśmy spokojnie porozmawiać. Zawsze kończyło się to kłótnią. Usiedliśmy na pobliskiej ławce.
-To o czym chcesz ze mną porozmawiać?-
-Naty Ja dłużej tak nie wytrzymam...- Wyjąkał.
-Ale jak? Możesz mi to wyjaśnić?!- Zaczęłam się irytować.
-Naty Ja... Ja Cię kocham- Odparł i pocałował mnie. Tak! Tak! Ten Maximiliano Ponte, który uważał mnie za idiotkę pocałował mnie. Oderwaliśmy się od Siebie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Postanowiłam milczeć i jak najszybciej opuścić park. Następnego dnia okazało się, że to był zakład. Wcale mnie to nie zdziwiło. Mogę z czystym sumieniem napisać, że się ucieszyłam. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby Maxi mówił to na serio. Kolejna sprawa? Ludmila Ferro. Zaprzyjaźniłyśmy się, gdy tylko zakończyła się sprawa z Fran. Kto by pomyślał, że Supernova jest całkiem inna niż w studio? Zdradziła mi, że to jej rodzice chcą żeby taka była. Matka ciągle jej wpaja, że jeśli nie będzie silna i bezlitosna to nic w życiu nie osiągnie, a ludzie będą ją wykorzystywać. Dużo rozmawiałyśmy. Poznałyśmy się. Niestety co dobre nie trwa wiecznie. Tak było też w naszym przypadku. Gdy blondynka przechodziła przez ulicę, nagle zza zakrętu wyłonił się czarny samochód. Zgadnij jak to się skończyło? Ludmi walczyła o życie przez cały miesiąc. Niestety po tym czasie odbył się pogrzeb mojej przyjaciółki. Wszyscy ze Studio oraz rodzice dziewczyny przybyli na tę uroczystość. Nawet León. Tak ten, który stchórzył i wyjechał. Wrócił. Staliśmy tak we trójkę. Ja, León i Federico. Jej chłopak. Nikt z nas nie mógł pojąć, że Ludmily Ferro nie ma wśród nas. Bardzo za nią tęsknię. Strasznie mi brakuje mojej przyjaciółki. Właśnie to wydarzenie popchnęło mnie do tego czynu. Nikt mnie nie zauważał. Nikt mnie nie potrzebował. Nikt mnie nie kochał. Byłam zbędnym balastem, którego należało się pozbyć. Czemu piszę w czasie przeszłym? Bo to właśnie jest czas przeszły. Czasem przeszłym jest Francesca. Czasem przeszłym jest León. Czasem przeszłym jest Maxi. Czasem przeszłym jest Ludmila. Niesprawiedliwe by było, jakbym była czasem teraźniejszym. Spoglądam na moją lewą rękę. Całą we krwi. Jeden jej strużek spływa z dłoni na białą poduszkę. Jeden. Jedyny. Samotny jak Ja.  Drogi pamiętniku to jest mój ostatni wpis. Nie daję rady dłużej żyć. Nie Jestem potrzebna więc mnie nie ma.
                                                                                                       Czas przeszły. Natalia.

                                                                                                                   Koniec.
Mam nadzieję, że ten One Shot choć odrobinę Wam się podobał :D
Pozdrawiam <333
Do następnego <333
Vicky B-Lover

4 komentarze:

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo