2 stycznia 2015

Zamówienie [012] Leónetta "Szkolne życie"




Tytuł: "Szkolne życie"
Para: Leónetta {León i Violetta}
Gatunek: akcja, romans
Miejsce: Szkoła
Moje uwagi: Narracja trzecioosobowa
Uwagi zamawiającego:  León jest nauczycielem Violi- najpopularniejszej dziewczyny w szkole i próbuje się do niej zbliżyć.
Zamawiający: Mery V
Osoba wykonująca zamówienie: Vicky B-Lover

Dzisiaj wielki dzień. Bowiem dzisiaj rozpoczyna się ostatni rok Violetty Castillo w liceum. Dziewiętnastolatka podążyła brukowanym chodnikiem prosto do starego budynku. To co stare, dawne nie jest ważne. Z takim motto nic dziwnego, że dziewczyna oblewa historię.  Pchnęła ciężkie drzwi i weszła do środka. Oczy wszystkich momentalnie skierowały się w jej stronę. Nic w tym dziwnego. Dziewczyna bowiem jest najpopularniejsza z całej szkoły. Uśmiechnęła się i pewnym krokiem szła w stronę auli.Tam przywitała się ze swoimi przyjaciółkami i dała tzw. kosza, dwóm mniej popularnym chłopakom. Gdy wybiła pełna godzina na scenie pojawiła się cała kadra nauczycielska wraz z dyrektorem na czele. Violetta wśród nich wypatrzyła przystojnego Szatyna o szmaragdowych oczach.
-Czyżby nowy uczeń?- Spytała się ją Ludmila.
-Mam nadzieję. Takie ciacho- Odpowiedziała jej Szatynka i obie się zaśmiały.
-Proszę o ciszę!- Ogłosił dyrektor, stając przy mikrofonie- Nie będę się rozgadywał tylko powiem krótko, że zaszły drobne zmiany w nasze kadrze nauczycielskiej. Otóż pani Priscilla Saramego musiała odejść z przyczyn prywatnych, a na jej miejsce wstąpił świeżo po studiach pan León Verdas!- Wskazał na owego chłopaka. Wszystkie dziewczyny, włącznie z Castillo się zdumiały. Jak ktoś taki młody, po studiach, z możliwościami, przystojny, czarujący może być nauczycielem historii? Co za marnotrawstwo. Pomyślała Szatynka i udała się wraz z resztą swojej klasy do odpowiedniej sali.

                                                               <333

Szatyn podszedł do tablicy z grafikiem, żeby sprawdzić z kim ma lekcje.
-3C, ostatnia liceum- Mruknął i uśmiechnął się pod nosem. To jest klasa owej Castillo. Wziął swoje rzeczy i spakował je do torby, po czym zawiesił ją na ramieniu i opuścił pokój nauczycielski. Udał się pod swoją salę. Większość uczniów już na niego czekała, a panny Castillo nie ma. Bez słowa otworzył salę i wpuścił uczniów do środka, po czym sam zajął swoje miejsce za biurkiem. Wyciągnął książkę odpowiednią do klasy oraz swoje notatki i laptop. Włączył go i po chwili wstukał hasło do dziennika elektrycznego. Sprawdził obecność. Wszyscy są oprócz Casillo i Ferro. Zaniepokoił się, ale udawał, że
nic się nie stało i zapewne zrobiły sobie wagary. Jak dobrze, że ta cała Ferro jest czysta. A jest, bo on sam to sprawdził. Przewrócił oczami i poszedł otworzyć drzwi. Przed salą stały zdenerwowane zguby.
-Nie przyszło Wam do głowy, że pięć minut po lekcji jak klasy nie ma, to jest ona w sali?- Spytał z kpiną i wpuścił do środka zawstydzone dziewczyny. Wpisał im obecność i rozpoczął lekcję.
-Z informacji, które zostawiła mi pani Saramego mam z Wami rozpocząć dział o historii sztuki- Oznajmił uczniom i podłączył swój przenośny komputer do tablicy interaktywnej. Po dwóch minutach tytuł działu widniał na owej tablicy. Wszyscy oprócz Violetty byli zainteresowani lekcją. Przecież znajomość malarzy jej się do niczego nie przyda. Byli, namalowali, nie ma.
-Czy pannę Castillo zajęcia nie obowiązują ?- Spytał ją Verdas- To proszę! Droga wolna!- Wskazał na drzwi sali. Dziewczyna zszokowana momentalnie zesztywniała. Żaden nauczyciel dotąd nie odważył się jej uwagę zwrócić- Jednak jak zostajesz, to radzę Ci uważać. Na następnej lekcji będzie klasówka z tego, co dzisiaj zdążymy przerobić- Oznajmił i powrócił do prowadzenia zajęć.

                                                             <333

Świetnie. Znowu dostanę jedynkę.-Warknęła w myślach Szatynka oddając swoją kartkówkę. Jest koniec semestru, a ona ma same złe oceny tylko i wyłącznie z historii. Ludzie już plotkują, że będzie kolejny raz zagrożona z przedmiotu.A ten nowy nauczyciel nie robi nic, żeby jej pomóc. Za każdym razem widzi w jego oczach kpinę. Uczniowie czekali w napięciu. Zostało jeszcze pięć minut, a Verdas sprawdza owe prace. Szatyn spogląda na swoją ulubioną uczennicę i uśmiecha się pod nosem. Aha, czyli sprawdza moją kartkówkę- Oznajmiła w swoich myślach. Po chwili zadzwonił dzwonek.
-Castillo zostaje. Reszta wynocha- Oznajmił oschle Historyk. Dziewczyna niepewnie podążyła do niego.
-I co Ja mam z Tobą zrobić?- Spytał zrezygnowany i wstał ze swojego fotelu. Momentalnie oboje stanęli bardzo blisko Siebie. Chłopak poprawił jej loczek włosów- Co powiesz na korki?- Spytał.
-O której i gdzie?- Dopytywała. Nie wie co on jej zrobił, ale jej cała nienawiść w stronę nauczyciela zniknęła. A to, co było jest nie ważne. Verdas napisał coś na karteczce, po czym ją jej podał.
-O szesnastej u mnie- Odpowiedział i zostawił dziewczynę samą.

                                                             <333

Dziewczyna niepewnie zadzwoniła do drzwi. Nie co dzień odwiedza się swojego nauczyciela u niego w domu. Po paru sekundach otworzył jej Szatyn. Na pierwszy rzut oka wyglądał tak samo jak w szkole, ale zamiast koszuli miał na Sobie biały podkoszulek wspaniale ukazujący jego umięśnione ciało.  Dwudziesto dwu latek zaprowadził ją do skromnie urządzonego salonu.
-Rozgość się- Odparł i zostawił ją samą. Co to miało znaczyć? Czy on na coś liczy? Dziewczyna usiadła na sofie i czekała. Po chwili zjawił się nauczyciel wraz z teczkami i notatkami. Usiadł bardzo blisko niej, co ją onieśmieliło i zaczął jej tłumaczyć różnicę między rzeźbą a freską. Potem przeszedł do postaci historycznej. Angeles Carrara, Argentyńskiej malarki, pisarki i śpiewaczki. Mówił o niej nie tylko z pasją i entuzjazmem, ale zwracał szczególną uwagę na każdy najdrobniejszy moment jej życia. Castillo bardzo to dziwiło. Czemu mówił tyle o niej, skoro na lekcji kazał nauczyć się tylko podstawy?

                                                              <333

I tak mijały dni. Castillo codziennie spotykała się z Verdasem na korkach. Przestało ją dziwić, że mówił o Carrara, że siedział bardzo blisko niej, że pytał się o nią, jej znajomych, rodzinę. Szatynka ma wrażenie, że on coś ukrywa. Żaden inny nauczyciel nie stara się być tak blisko swojej uczennicy. Czuje, że z dnia na dzień Verdas jest coraz bliżej niej. Pchnęła ciężkie drzwi biblioteki szkolnej. W kącie pomieszczenia zauważyła nauczyciela, z którym była umówiona. Podeszła do niego, ale on jej nie zauważył. Pochłonięty był rozmową przez telefon.
Verdas: Nie, nie zrobię tego.
Ktoś: Ale musisz. Ona jest w niebezpieczeństwie.
V: Tak? Dobra. Powiem jej. Wiesz Castillo wiem, że nie zachowywałem się jak na nauczyciela przystało, ale nim nie Jestem. Zbliżyłem się do Ciebie, bo mam na zadanie Cię chronić i odkryć tajemnicę związaną z Tobą. A wspominałem o tym, że Jestem Tajnym Agentem Służb Specjalnych?
K: León do cholery! Misja stoi w miejscu, bo Ty nie chcesz jej ruszyć! Nie rozumiesz, że jak się dowie to odkryjemy prawdę!
V: A pomyślałeś o jej życiu, które będzie zagrożone po tym jak się dowie?
K: Wiesz co? Rób co chcesz, ale misję masz spełnić do końca- Połączenie się przerwało. Szatyn przeklął pod nosem i wyczuł na Siebie czyiś wzrok. Odwrócił się i zobaczył zszokowaną Castillo.
-Violetta, mogę Ci wszystko wytłumaczyć- Zaczął. Wie, że teraz musi jej powiedzieć.
-Co?! Że okłamałeś mnie, resztę uczniów, nauczycieli i dyrektora Agencie służb specjalnych?! Nawet nie chcę wiedzieć, co zrobiłeś z Saramego, żeby dostać tę posadę!- Zrobiła krok w tył.
-Powiedzmy, że te wakacje dobrze jej służą- Sprostował- Ty nic nie rozumiesz. Jesteś w poważnym niebezpieczeństwie. Ktoś z Twojego otoczenia chce Cię zabić, bo Jesteś potomkinią Angeles Carrara'y-
-Co?! To niemożliwe! Teraz chcesz mi wmówić, że rodzina i przyjaciele czekają, aż wykituję?!-
-Nie tylko oni. Może to być też nauczyciel albo sam dyrektor. Violetto...-
-Wolę jak mówisz do mnie Castillo!- Warknęła- Nie zbliżaj się do mniej już nigdy więcej!- Dziewczyna szybkim tempem opuściła bibliotekę. Jak on mógł to zrobić? Perfidnie ją okłamał. W sumie taki ma zawód, ale czemu ją to boli? Dziewczyna spojrzała na zegar. Ma jeszcze godzinę do zajęć. Usiadła pod salą i czekała.

                                                                 <333

Od zdarzenia w bibliotece minął tydzień. Castillo nie utrzymuje kontaktu z Verdasem, a on tak szybko jak się zbliżył tak szybko też się oddalił. Za każdym razem, gdy nie spojrzał na nią, nie uśmiechnął się pod nosem sprawdzając jej kartkówkę coś ją kłuło w serce. Uczył wyśmienicie i nikt nie podejrzewa nawet tego, że on nie jest tym, za kogo się podaje. Jednak, choć ona nie chce go znać to przystosowała się do tego, co powiedział. Odizolowała się od znajomych, przyjaciół, rodziny. Cały swój wolny czas spędzała na odkryciu jakiegoś związku między nią, a tą postacią, której nazwiska nie śmiała wymówić. Nic to nie pomogło. Odkryła tylko, że Carrara miała córkę. Co zresztą poniekąd podał jej sam Verdas. Ale co stało się ten wiek temu, że teraz ona boi się zasnąć spokojnie?

                                                                 <333

Krążyła bez celu po boisku szkolnym. Za godzinę ma zajęcia. Znowu spotka ludzi, którzy ją chcą zabić. W szkole siedzi cicho, robi notatki, czyta i się uczy. Tak teraz wygląda jej szkolne życie. Już nie jest popularna. Nagle ktoś złapał ją mocno w talii, uniemożliwiając jej jakąkolwiek obronę, a drugą oplótł wokół jej szyi. Trzymał w niej pistolet.
-Bądź cicho, inaczej Cię załatwię- Warknął. W tej chwili spojrzała na niego. Dyrektor miał podarte ubranie, wiele ran na ciele, a po twarzy ledwo szło go poznać. Po chwili dobiegł do nich nauczyciel. Szatyn także miał potargane ubranie oraz rozczochrane włosy. Ucieszyła się, gdy zobaczyła, że wygląda lepiej od jej oprawcy.
-Puść ją!- Rozkazał chłopak i odbezpieczył pistolet, po czym wymierzył nim w mafiosę, jak to się okazało dokładnie w tej chwili.
-Zastrzel mnie. Ale ona też zginie!- Przystawił swoją broń do jej skroni. Szatynka zaczęła bardzo szybko i nierównomiernie oddychać. Na jej twarzy malowało się przerażenie-Chyba, że mi ładnie wyjawisz ten sekret Angeles Carrara? Wtedy Ja będę sławny i bogaty, a Ty będziesz żyła-
-Ale Ja nie wiem, co to za sekret- Wyjąkała przerażona.
-Ona naprawdę nie wie- Wziął głos dotąd milczący Verdas- Ona ledwo wie kim jest Carrara, a co dopiero jaki jest jej sekret- Stwierdził z kpiną Szatyn.
-Oj...! To nie ładnie nie znać swojej przodkini- Oznajmił Brunet. Gdy zajmował się udzieleniem nagany, Verdas skorzystał z okazji i zaryzykował. Strzelił w kolano wroga i podbiegł do zdziwionej dziewczyny. Gdy stanął blisko niej tak jak dawniej, ona poczuła się bezpieczna. Szatyn wystukał coś w swoim telefonie i po parunastu sekundach przyjechał do nich służbowy samochód. Wyskoczyli z niego uzbrojeni mężczyźni ubrani na czarno z bronią w ręku.
-To on- Wskazał na postrzelonego oprycha lufą pistoletu. Oni szybko go zwinęli i odjechali. Całą akcja nie trwała więcej, niż dwie minuty.
-Wszystko dobrze?- Spytał troskliwie chłopak zabezpieczając swoją broń.
-Ty się jeszcze pytasz?! O mało nie zginęłam panie nauczycielu!- Wybuchnęła Violetta.
-Ale żyjesz. I nie chwaląc się, dzięki mnie- Odparł- Więc jakieś podziękowania się należą. W końcu widzimy się ostatni raz- Gdy wypowiedział te słowa Szatynkę zakuło serce.
-Ostatni raz?- Spytała z niedowierzaniem.
-No tak. Misja skończona. Nauczyciel rezygnuje z pracy pod wymówką wyjazdu do chorej ciotki, która mieszka na drugim końcu świata- Odpowiedział i zrobił krok w tył.
-Czyli wyjeżdżasz?- Dopytywała się i zrobiła krok do przodu. Teraz to ona stanęła blisko niego.
-Do Rzymu. Tam jest baza. I tak nie odkryliśmy tej tajemnicy, ale przynajmniej Jesteś bezpieczna - Odpowiedział i spojrzał na jej medalion. Ona podążyła  za nim wzrokiem. To ten sam, który widnieje na portrecie Angeles Carrara. Chłopak chciał coś powiedzieć. Spytać się o coś, ale ona mu przeszkodziła. Wbiła się w jego usta namiętnie go całując. Zdziwiony oddał pocałunek.
-Castillo nie ładnie tak całować swojego nauczyciela, jednak...- Westchnął, gdy się oderwali.
-Verdas nie ładnie okłamywać, że jest się nauczycielem. Już nie mówiąc, że Jestem Violetta, a Ty León- Odpowiedziała z triumfalnym uśmiechem na twarzy. Para ponownie połączyła swe usta w namiętnym pocałunku. Od tej pory stali się nierozłączni. Szatynka wyjechała wraz z nim do Włoch i zaczęła nowy rozdział w swoim życiu, jako potomkini Angeles Carrara, której sekret był cały czas pod ich nosem, i to dosłownie. W medalionie był umieszczony skrawek kartki. Jak się okazało z ostatnią jej piosenką, którą napisała z myślą o swoim ukochanym.

                                            Koniec.
Mam nadzieję, że podobał Wam się One Shot :D
Szczególnie Tobie Mery V, która zamówiłaś ten OS. 
Zapraszam do zakładki zamówienia :D
Besos<33

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. O ja nie mogę *o*
    OS akcji! Jak ja kocham takie cudeńka!
    Leon szpiegiem... Zagięłaś mnie tym ;*
    Nie no po prostu... Brak słów!
    KOCHAM FACETÓW KTÓRZY SĄ JAK JAMES BOND! I DO TEGO SĄ ZNACZNIE PRZYSTOJNIEJSI! ❤❤❤
    Buziole - Maja❤

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG ale genialny!
    Takiego OS jeszcze nie czytałam
    Czytałam o Leonie w każdej roli ale nigdy nie spodziewałabym się żę będzie szpiegiem a nie nauczycielem :D I ten dyrektor mafios
    Napisąłaś to tak genialnie że brak mi słów :)
    Avi :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo