8 stycznia 2015

Zamówienie [013] Fedemiła "Music Adventure"


Tytuł: "Music Adventure"
Para: Fedemiła ( Federico + Ludmiła )
Rodzaj: Romans
Moje uwagi: Narrator 3-osobow, czasami z perspektywy Ludmiły
Uwagi zamawiającego: "Prosiłabym, żeby było coś w rodzaju poznaniu się na koncercie/imprezie :) "
Miejsce: Londyn
Zamawiający: ♥Pani Tomlinson♥
Autorka: Pat ty.

 *Narrator*
-Vilu, nie mogę uwierzyc, że załatwiłaś nam koncert w Londynie - uścisnęła ją przyjaciółka.
-Jasne, wiedziałam, że ci się spodoba - uśmiechnęła się. - Idealny prezent na Nowy Rok.
Znała Ludmiłę na wylot, wiedziała, że muzyka to jej życie.
-Wiesz, kto będzie występował? - zapytała blondynka.
-Kilka znanych wykonawców, naszych faworytów i parę osób, które zwyciężyły programy muzyczne... Właściwie tak, jak co roku - podsumowała.
-Nie mogę się doczekac! - ponownie ją przytuliła.

31 GRUDNIA 2014
-Wow - powiedziała Ludmiła. Tylko na tyle było ją stac, kiedy zobaczyła ogromną scenę. Miała ochotę na nią wejśc i zaśpiewac.. To było jej marzeniem, wystąpic dla masy publiczności.
-Właśnie.. Wow - wtórowała jej przyjaciółka.
-Gdzie mamy miejsca? - zapytała, nie patrząc już na ogromny podest.
-W pierwszy rzędzie, mniej więcej na środku.
-Ekskluzywnie  - zaśmiała się Ferro. - Wiedziałam, że jak ty coś wymyślisz, to nie może byc zwyczajnie.
Violetta z uśmiechem wzruszyła ramionami. 
Zajęły swoje miejsca i czekały, aż wszystko się rozpocznie. Nieco to zajęło, bo przyjechały o 30 minut za wcześnie, ale nie chciały się spóźnic. Albo, co gorsza, żeby ktoś zwinął im sprzed nosa miejsca.
-Kiedy to się wreszcie zacznie - westchnęła Ludmiła. - Nienawidzę czekac na koncerty tak samo, jak na rozpocznięcie się filmu w kinie.
I jak na zawołanie, światła zabłyszczały, a kamery zostały włączone. Na sam środek wyszli prowadzący, zapowiadając kolejne występy. Usłyszała parę nazwisk, które przykuły jej uwagę. Byli tutaj jej ulubieni wokaliści, ale także tacy, o których nigdy nie słyszała. 
Kołysała się w rytm muzyki, śpiewała teksty, które znała na pamięc.. Zapowiadało się na jeden z najlepszych dni tego roku (który i tak za chwilę miał się skończyc).

 *Ludmiła*
Minęło już wiele występów, powoli zbliżaliśmy się do końca. Zapowiedziano kolejnego wokalistę, o którym nie miałam pojęcia. Światła na moment zgasły, a ja poczułam jakąś dziwną atmosferę... Taką, której nigdy wcześniej nie odczuwałam.
Nie wiedziałam, jak ją opisac. Jedyne, co mogę powiedziec to to, że odkryłam coś nowego. A pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to czekoladowe oczy, w których mogłabym utonąc.
-Mamuniu - westchnęłam.
-Co? - spytała skołowana Violetta.
-Nic, nic.. - odparłam. - Tak tylko mówię.
-Dobra - zaśmiała się. - Idę po coś do picia, okej?
-Okej.
Violetta przebiegła tuż przede mną i skręciła na lewo do jakiejś małej budki z żarciem. Popatrzyłam znowu na scenę.
Chłopak już dawno zaczął śpiewac. Co lepsze, wybrał coś z wyższej półki.  Romantyczny repertuar, słowa.... SŁOWA MOJEJ PIOSENKI?..
Nie, nie, nie... To nie może byc prawda.
Nie pokazywałam jej nikomu inne mu oprócz.. Violettcie! Co za mała, podstępna sroka! Ale za to ją kocham...
Jednak i tak nie za miłe było to, że zupełnie obcy mi facet prezentował moją piosenkę całemu światu, przypisując sobie brawa i wiwaty.
-Jestem - uśmiechnęła się szyderczo, wręczając mi butelkę coli.
-Ty... - zrobiłam duże oczy. - Obiecuję, że kiedyś cię rozszarpię!
Przypatrywałam się chłopakowi bardzo długi czas, ale myślę, że tego nie zauważył. Przecież wszyscy tu zgromadzeni wlepiali w niego swoje ślipia..
-Ludmiła! - szturchnęła mnie Violetta, kiedy pełna zamyślenia szukałam w torebce telefonu. - Zobacz!
Po chwili podniosłam głowę i ujrzałam wyciągniętą w moją stronę rękę chłopaka. Widocznie zapraszał mnie na scenę, ale sama nie wiedziałam, czy  na to pójdę... Mam małego stracha, że coś pójdzie nie tak. Jakże mogłaś coś schrzanic, co? Znasz tekst na pamięc!
Wejdź na scenę z tym słodziakiem i zaśpiewaj!
Emm..
Wejdź na scenę i zaśpiewaj. Tak to powinno brzmiec.

*Narrator*
Blondynka pospiesznie ujęła rękę Federico. Sama nie wie, dlaczego to zrobiła.. Może dlatego, że chciała wejśc na scenę? A może po prostu chciała go dotknąc?
Nie patrząc, co robi, wzięła w rękę mikrofon i zaczęła śpiewac wraz z Włochem. Ludmiła zawsze chciała wystąpic w jakiejś wspaniałej okoliczności. Teraz miała okazję.
Nie zważała na tysiące par oczu, które właśnie się w nią wpatrzały. Liczyła się tylko muzyka, którą czuła całym ciałem.
Sama nie wie, dlaczego, ale dzięki piosence czuła się na siłach. Mogła zrobic wszystko. Patrzyła w czekoladowe oczy chłopaka stojącego przed nią na scenie. Śpiewał jej piosenkę i w dodatku wyglądał tak wiarygodnie... Zupełnie, jakby czuł ten rytm. I romantyczny nastrój...

~Po koncercie~

*Ludmiła*
Dostałam od tego chłopaka dwie wejściówki na kulisy. Bardzo mnie to cieszyło, zawsze chciałam widziec, jak to wszystko wygląda.
-Jestem Federico - podał mi dłoń.
-Ludmiła - rzuciłam, rozglądając się za Violettą, która lada chwila miała się tutaj zjawic.
-Nie martw się o przyjaciółkę, chyba zajęła się moim kumplem - wskazał na bruneta, który rozmawiał z Vilu. Kojarzyłam go z programu "Poranek w Buenos Aires". Jeśli się nie mylę, był kimś z obsady. Prowadził również dzisiejszy koncert. Kto by pomyślał, że Violetta się z nim ustawia?
-Skąd ona go zna? - zapytałam, patrząc na jego gesty w jej kierunku. Były zdecydowanie za śmiałe.
-Przecież to on załatwił bilety - zdziwł się Włoch. - Violetta i Leon już od jakiegoś czasu są parą.
-Mówiła, że kogoś poznała. Ale nie sądziłam, że to ktoś z TV - parsknęłam.
Chwilę tak stała, przypatrując się gołąbeczkom, kiedy zagaił do mnie Federico:
-Chodź, pokażę ci coś.
Pociągnął mnie za rękę w kierunku bocznego wyjścia. Oczekiwałam na zobaczenie całego mnóstwa fanek i fanów, którym nie udało się wbic do środka. Zamiast tego krył się tam tylko pusty korytarz. Był przerażający..
Wzdrygnęłam się i potarłam ramiona.
-Spokojnie - odezwał się. - Jestem tutaj. Przy tobie.
Przysunął rękę nieco bliżej mnie i już po chwili splótł nasze palce. Popatrzyłam na niego z zakłopotaniem. Prawie go nie znałam...
-Chodź - powiedział, jakby zupełnie nic się nie działo. - To niedaleko.
Poprowadził mnie po schodach przeciwpożarowych na samą górę. 
-Nie chcę tam wchodzic - zaprotestowałam. - Nienawidzę wchodzenia na dach.
-Przecież mówiłem, żebyś niczego się nie bała. Jestem tu z tobą.
Powli wchodziłam na kolejne stopnie, asekurowana od drugiej strony przez mojego towarzysza.
-Pomóc ci? - spytał, kiedy przede mną ukazał się największy szczebel.
-Chyba dam radę.
-Wejdę pierwszy i cię wciągnę.
-Nie zostawiaj mnie! Co, jeśli wywrócę się do tyłu?
-To cię podsadzę - uśmiechnął się i ukazał dołeczki w policzkach.
-No.. Dobra - zgodziłam się niechętnie.
Oplótł ręce wokół moich bioder i podniósł do góry.
-I co teraz? - odkrzyknęłam, patrząc na niego z góry.
-A teraz cię tam zostawię - powiedział i zaczął schodzic w dół.
-Federico! Nie żartuj sobie! Federico!
-No przecież to kawał - powiedział i objął moją rękę. - Daj mi chwilę.
Odsunęłam się kawałek, a on wspiął się na górę.
-Jestem - oznajmił.
-Mogę nie patrzec w dół?
Zaśmiał się cicho i znowu ujął moją dłoń. Poprowadził mnie w kierunku drugiego końca dachu.
-Co to? - zdziwiłam się, widząc rozstawiony z brzegu koc.
-Tak tylko sobie.. - zaczął się jąkac. - Przygotowałem... Dobra, chodź za mną.
Już po chwili siedział na zimnym podłożu i wystawiał nogi za krawędź.
-To niebezpieczne! Może ci się coś stac, proszę cię! Zejdź!
-Siadaj - poklepał miejsce obok siebie, jakby zupełnie nie zważał na moje poprzednie słowa.
-Nie, nie ma opcji...
-No chodź - zachęcił. - Musisz trochę ryzykowac.
-Nie lubię ryzyka - stwierdziłam. - Nie, jeśli ma tak wyglądac.
-Nie poznasz prawdziwego życia, dopóki nie zaryzykujesz. A pamiętaj, że ci pomogę.
Westchnęłam głęboko, zasiadłam na dachu i powoli wysuwałam nogi, aż w końcu wisiały w powietrzu, wystając za próg.
-Cóż.. Całkiem magiczne miejsce - powiedziałam, podziwiając nocne widoki miasta. Londyn był cudowny... Nie żałowałam, że tu przyjechałam. A widowisko tego wieczoru...
-Więc... Co tam?
-Nic - odparłam ze śmiechem. -A.. tam?
-Też nic.
Zupełnie niespodziewanie, wykonałam pewien gest. Oparłam głowę o jego ramię. Zdziwiło mnie, że czułam do niego taką bliskośc, chciałam spędzic ten wieczór tutaj tylko i wyłącznie ze względu na Federico.
-Muszę ci coś wyznac - odezwał się po chwili.
Spojrzałam na niego z pełnym zdziwienia wzrokiem. Nie znałam go, a on już musiał mi coś powiedziec? Serio?...
-Chyba... Chyba się w tobie zakochałem - przyznał. - Tylko, że krótko cię znam i....
-Nic nie szkodzi - przerwałam. - Ja raczej też coś do ciebie poczułam.
Popatrzył na mnie błyszczącymi oczami. Kiedy dłuższą chwilę się nie odzywał, powiedziałam zawstydzona:
-Fajnie. Zawsze muszę coś zepsuc.
-Nie, nie, nie - zaprzeczył prędko. - Nic nie zepsułaś.
Odwróciłam się w jego stronę. 
-Naprawdę? - dopytałam dla pewności.
-Naprawdę - odpowiedział szybko i przybliżył się do mnie.
-Co ty chcesz... - nie dokończyłam. Zamilkłam, kiedy przyłożył swoje wargi do moich i złączył je w pocałunku.
-Wiesz.. - powiedziałam, kiedy się od siebie oderwaliśmy. - To chyba najlepsze, co mnie spotkało w 2015... - mruknęłam i tym razem to ja  go pocałowałam.



Mam nadzieję, że OS się spodobał ;)
Szczególnie zamawiającej ♥Pani Tomlinson♥ ;)) Myślę, że aż tak tego nie zepsułam ;D
Planowałam umieścic go na początek roku, ale plany się nieco pozmieniały ^^
Co mogę powiedziec? 
Chyba wszystkiego najlepszego w Nowym Roku :D 











4 komentarze:

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo