13 marca 2015

[023] Dostin - "Nightmare"

Tytuł: "Nightmare"
Para: Dostin [Dove Comeron & Justin Bieber]
Rodzaj: Obyczajowy, Romans, Dramat
Moje uwagi: narracja 3-osobowa
Autorka: Patty


-Nie mogę już tutaj dłużej siedziec - odezwała się cicho.
Od kilku dni była w tym budynku. To przestępstwo, wie o tym. I niepotrzebnie wychodziła tamtego wieczoru sama...

~||~

 Kilka dni wcześniej....
-Dlaczego nie mogę isc?! - spytała z niechęcią.
-Ponieważ uważam, że to niebezpieczne.  Czytasz gazety? Ostatnio na ulicach miasta zaginęły cztery dziewczyny. I to mniej więcej w twoim wieku. 
-Wiesz co? Wszyscy znajomi idą do tego klubu! Tylko ja z mojego rocznika siedzę dzisiaj w domu!
-Dove, martwię się o ciebie. Doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że jestem nadopiekuńczy, a dalej nie potrafisz zaakcpetowac mojej decyzji.
-Bo to niesprawiedliwe! Po prostu. Na nic mi nie pozwalasz. Wolałabym, żeby to mama nadal żyła!
-Też bym chciał - powiedział. - Z pewnością lepiej by się wychowała. 
-Tato... Błagam się, daj mi pójsc! Przecież wiesz, ile to dla mnie znaczy. 
-Chcesz tam isc?
-Tak!
-Chciałbym, żebyś czasem chociaż raz została ze mną w domu. Jesteśmy dla siebie jedyną rodziną, a ty... Cóż, po prostu mnie lekceważysz.
-Ja cię lekceważę?! Och, przepraszam bardzo, ale to ty nie rozumiesz, że potrzebuję wypadów na miasto, imprez i kontaktów z przyjaciółmi. I wiesz, pójdę tam czy tego chcesz, czy nie. Jesteś najgorszym ojcem na świecie, nienawidzę cię!
Wyszła zdenerwowana z domu, trzaskając za sobą drzwiami. W mieście uważano ją za wybuchową zołzę, była popularną dziewczyną (przez wielu uważaną za szmatę). Mimo to, nic nie wskazywało, żeby miała się zmienic. Zwyczajnie nikt inny, oprócz niej samej, jej nie interesował.

~||~


Tego wieczoru tu trafiła. Mogła posłuchac ojca i zostac w domu. Nie sądziła, że te wszystkie zaginione dziewczyny zostały porwane. Miała przeczucie, że po prostu uciekły z domu. I co? Myliła się. Bo teraz sama jest jedną z nich. Porwaną przez bandę kryminalistów, którzy następnie wywiozą ją do Afryki... Niewolnictwo. Samo słowo brzmiało beznadziejnie. 
-Wiem. Obiecuję, że ci pomogę. Tylko jeszcze znajdę sposób... - na jej poprzednie słowa odpowiedział jakiś przystojny chłopak, siedzący obok.
Justin... Znała jego imię dopiero od pół godziny.
-To dziwne, że on wydaje mi się seksi? - usłyszała szept dziewczyn nieopodal. Każdy z nich - dosłownie każdy - który znajdował się w tym pomieszczeniu, trafił tu w ten sam sposób i w tym samym celu. Kilka razy próbowała się wydostac, ale zawsze powtórnie ją łapali.
-Plan jest taki - powiedział jej na ucho Jus. - Przy bramie wejściowej stoi dwóch osiłków. Ogrodzenie jest otoczone siatką pod napięciem. Podczas prac na dworze, kiedy wszyscy zajmą się usuwaniem gruzu, będę kopał w ziemi. W końcu dziura będzie na tyle duża, że któregoś wieczoru uda nam się prześlizgnąc pod siatką. Pozostaje nam tylko odwrócic uwagę strażników i....
-A co z pozostałymi? - spytała, przerywając mu.
-Najpierw zatroszczmy się o siebie. 
Dove popatrzyła na niego blado. Chciał jej pomóc, chociaż nie znali się długo. Prawdę mówiąc, oczarował ją nieco. Może nawet trochę bardziej....

~||~


Kilka dni później...

-Mała, to ten moment - odezwał się. - Już dzisiaj się stąd zmywamy. 
-Jesteś pewien, że się uda? - dopytała blondynka.
Gdy tu trafiła, straciła całą uwagę.
-Chodź i nie marudź - obdarował ją uśmiechem.
Kilkoma zgrabnymi i bezbłędnymi ruchami, znaleźli się przed wyjściem z budynku.
-Odwrócę ich uwagę, a ty biegnij prosto do dziury. Pokazywałem ci, gdzie ona jest - instruował.
Przytaknęła głową.
-A ty?
-Dołączę do ciebie potem - poklepał ją po ramieniu.
-Będę czekała - uniosła kąciki ust.
-A ja będę się niecierpliwił, aż znów będę mógł zrobic to...
Nim zdążyła jakkolwiek zareagowac,  ich usta złączy się w delikatnym pocałunku. Nie. Magicznym i delikatnym pocałunku... Tak brzmi lepiej.
Nie wydusiła z siebie nic więcej, tylko rozpromieniła się i popatrzyła mu w oczy.
-Akcję czas zacząc - ogłosił.
Wybiegł przez drzwi, w których wcześniej udało mu się uszkodzic zamek i skierował się w stronę dwóch mężczyzn. 
"Teraz, Dove, to ten moment.... " - mówiła sobie.
Nie oglądając się już nigdzie, pozwoliła, by poniosły ją nogi. Włosy rozwiewały się na wszelkie strony, ale po raz pierwszy w życiu się tym nie przejmowała.
Wydostaną się stąd i będą szczęśliwi. 
Uchyliła się i przeszła na drugą stronę ogrodzenia. Obejrzała się za szatynem, ale nikogo nie widziała.
-Biegnę! - usłyszała jego głos.
Podobnie jak ona, uchylił się.
-Justin, uważaj! - pisnęła.
Jeden z umięśnionych facetów złapał go za ramię. Miał podbite oko, pewnie doszło do jakiejś bójki.
-Juss... - wyciągnęła rękę i przełożyła ją pod siatką.
-Uciekaj, mała, uciekaj - uśmiechnął się do niej.
Ostatni raz udało jej się dotknąc jego dłoni, poczuc jego ciepłe ręce... 

~||~


Kilka lat później...
Wróciła. Uciekła. Udało się. Nareszcie.
Czemu więc nie jest szczęśliwa?
Przestała byc osobą, którą była wcześniej, poprawiła swoje relacje z ojcem, a przyjaciele się od niej odwrócili... Czuła tylko pustkę. 
Bez Justina jej życie nie miało sensu, kilka dni wystarczyło, by mogła się od niego uzależnic.
Spacerowała ulicami swojego miasta, popijając z tekturowego kubka gorącą kawę. Naciągnęła czapkę na zmarznięte uczy, spoglądając w gwiazdy. Wiedziała, że on gdzieś tam jest i również je widzi.
-Przepraszam, jak mogę dotrzec do Flower Street, numer domu 4a? 
Słysząc swój adres, odwróciła się.
-Dove?.. Mała?..
Popatrzyła w migoczące tęczówki. I zobaczyła w nich tylko miłosc.
-Justin...

Hej, mam nadzieję, że OS się spodobał ;)
Dzisiaj trochę nietypowa para, ale może przypadnie do gustu...
Miło się czytało? :D 
Okej, to ten... Zapraszam do zakładek, czytania i komentowania ;))
Pozdrowionka! ♥
Patty







2 komentarze:

  1. Genialny os <3
    Na coś takiego czekałam ;3
    Racja para dość nietypowa... Ale miło się czytało owszem ;3
    Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo