1 lipca 2015

[042] Leomila "Rozpoznałem Cię po tańcu"


Tytuł: "Rozpoznałem Cię po tańcu"
Para: Leomila
Rodzaj: romans
Uwagi: -

    Chcę stąd jaknajszybciej uciec. Duszę się w tym świecie.

   Chwytając szybko torbę niezauważalnie oddaliła się od pałacu. Miała dość spędzania tam czasu. Od kilku miesięcy najważniejszym tematem były jej zaręczyny i przygotowania do nich. Kobieta nie miała już siły po raz setny zastanawiać się jak rozmieścić gości, aby nikogo nie urazić lub myśleć nad kolorem serwetek pasujących "do nastroju" jak mawiała mama. Najgorsze w tym jest, że osoby, które miały ją choć trochę odciążyć tylko dodawały problemów; nie zrobiły kompletnie nic bez jej zdania czy zgody. 

    Po co tyle zachodu? To tylko jedno z wielu przyjęć...

   Blondynka nie przywiązywała jakiegoś większego sentymentu ani radości do tej uroczystości. Nawet ani razu jeszcze nie widziała swojego przyszłego małżonka. Wiedziała tylko, że ma na imię Leon i pochodzi z rodziny, która może jej jak i jej najbliższym zapewnić dobytek i świetlaną przyszłość. Dla niej jednak nigdy nie liczyły się te wartości. Pragnęła tylko prawdziwej miłości. Często wyciągała wniosek, że nie pasuje do roli księżniczki, a następnie królowej. Wyróżniała się od arystokracji z jakiej pochodziła. Nie lubiła wcale nosić sukienek jak i niewygodnych szpilek. Wolała ubierać luźne, wygodne rzeczy i trampki od których tak nie bolą ją stopy. Nie orientowała się w tych wszystkich sprawach państwa jakie były omawiane na różnych zebraniach. Była typem samotnika. Nie lubiła spędzać czasu z ludźmi jak również nawiązywać z nimi kontaktu. Dlatego też czuła się nieswojo gdy musiała przemawiać przed tłumem. Dobrze, że miała pomocników, którzy napiszą za nią "stosowną" przemowę.
   Znalazła się przed jednym z najlepszych klubów tańca. Wemknęła się szybko do środka. Wbiegła do łazienki. Spojrzała w lustro. W zwyczajnych ubraniach wyglądała jak nie do poznania. Całość dopełniła jeszcze brązową peruką. Przeistoczyła się w drugą wersję siebie.
   Wkroczyła do jednej z bardzo dobrze znanych jej sal, która jak się orientowała zawsze o tej porze była wolna. Odłożyła torbę na jedyne krzesło znajdujące się w pomieszczeniu, a następnie nacisnęła na wieży odpowiedni guzik dzięki, któremu już po chwili z głośników wydobyła się muzyka. Zaczęła się poruszać w rytm muzyki zupełnie oddając się swojej pasji. Nagle usłyszała brawa dochodzące z strony uchylonych drzwi. Gwałtownie odwróciła się w tamtym kierunku. Ujrzała wysokiego, dobrze zbudowanego szatyna o szmaragdowych oczach. Był niezwykle przystojny. Bardzo dobrze prezentował się w swoim czarnym garniturze. Obdarzył ją pięknym uśmiechem, który aż sam z siebie wywoływał u niej wewnętrzną radość.
- Muszę przyznać, że panienka wspaniale tańczy - powiedział z uznaniem dalej się uśmiechając.
- Dziękuję. Miło mi to słyszeć - odpowiedziała uprzejmie.
- Dawno nie spotkałem się z takim talentem. Mówię to całkowicie szczerze - wychwalał ją dalej posyłając kolejne uśmiechy od których nie jednej kobiecie zmiękłyby kolana. Z nią nie było odwrotnie.
- Niezwykle mi pan pochlebia. Nie potrzebnie. To na prawdę nic nadzwyczajnego co tutaj prezentuję.
- Jestem przeciwnego zdania - odparł przekonany swojej racji. - Mam na imię Leon, a ty?
- Ja nazywam się Bia...nca. Tak Bianca! - Zaśmiał się, a następnie jak przystało na gentelmena chwycił i ucałował jej dłoń.
- Miło mi Cię poznać.
- Ciebie również. Mogę zadać Ci pytanie?
- Oczywiście.
- Co Cię tutaj sprowadza?
- To samo co Ciebie.
- Lubisz tańczyć?
- Uwielbiam i mam teraz wielką ochotę zatańczyć z niebieskooką pięknością. Mogę prosić?
- Zawsze. - Odparłam zarumieniona.    
   Mężczyzna chwycił kobietę w pasie i przyciągnął do siebie. Ustawili się w odpowiedniej pozycji.  Akurat zaczęła lecieć wolna piosenka. Teraz oboje, razem oddali się tańcu. Grze pełnej namiętności.

    O nieznajomy zawładnąłeś mną całkowicie.

   Przez kilka następnych dni Ludmila nie mogła zapomnieć o tajemniczym nieznajomym. O tym tańcu... Czy to możliwe, że zakochała się? W mężczyźnie, którego widziała raz w życiu? I ostatni... 
   Nadal oddana krainie wspomnień ubierała przepiękną, aksamitną suknię, którą wybierała przez tak długi okres czasu. Tak to dzisiaj był ten dzień. Wreszcie pozna swojego przyszłego męża. Powróci do szarej rzeczywistości...
    Utalentowane kobiety dokonały ostatnich poprawek w jej fryzurze. Wzięła głęboki oddech i powolnym krokiem udała się w kierunku sali balowej. Przekraczając jej próg usłyszała:
- Wasza wysokość księżniczka Ludmila Ferro - rozległy się gromkie brawa.
    Uśmiechnęła się do wszystkich i wykonała kilka gestów jakie ją uczono. Z gracją ruszyła w miejsce gdzie stali rodzice. Spojrzała w miejsce skąd przed chwilą przyszła. Przybywali kolejni goście, którzy oczywiście podchodzili do nich i się witali. Tak przystało. Na samym końcu wyłonił się jej "partner" wraz z swoimi rodzicami. Na jego widok zamarła, a z jej twarzy znikł uśmiech. Podszedł do nich. Nie mogła uwierzyć w to co się dzieję. Przed nią stał Leon - mężczyzna odpowiadający za pojawienie się nieznanych dotąd uczuć.
- Witaj jestem Leon. Ty pewnie musisz być Ludmila? - Zwrócił się w jej kierunku swoim aksamitnym głosem. Nie mogąc wydobyć z siebie żadnego słowa tylko lekko kiwnęła głową. Szatyn stanął u jej boku. Na szczęście nie musiała się zbytnio odzywać, bo ich rodzice prowadzili zawziętą konwersacją o ich przyszłości, a nie mogła przerywać. Tak nie wypadało. Skierowali się w stronę wyznaczonego stolika. Kolejny raz na jej szczęście nie musiała przemawiać. Leon przejął inicjatywę. Widać, że się na tym zna w przeciwieństwie do niej. Gdy skończył zaczęto grać muzykę. 
- Mogę prosić do tańca? - Zapytał jak wtedy blondynkę.
- Zawsze - odpowiedziała zanim zdążyła ugryźć się w język. Na twarzy szatyna wymalowało się zdziwienie, ale umknął temu, a ona uśmiechnęła się z ulgą. 
   Zaprowadził ją na sam środek parkietu. Ustawili się jak poprzednio w odpowiedniej pozycji. Tańczyli. To co wtedy działo się między dwójką było nie do opisania. Po chwili szatyn wyszeptał z uśmiechem do jej ucha:
- Miło znów Cię widzieć Bianca.
   Minęła chwila aż się oswoiła z tym, że odkrył jej małą tajemnicę. Zapytała:
- Skąd wiedziałeś?
- Rozpoznałem Cię po tańcu.

    T a n i e c - droga do szczęścia obu serc.


 Tak o to prezentuje się kolejny OS w moim wykonaniu. :)
Napisałam go bardzo, bardzo dawno temu, ale jakoś nie miałam szansy, aby go gdzieś opublikować, więc go tu dodałam, bo pomyślałam, że szkoda by było jakby się zmarnował.
Mam nadzieję, że mimo to przypadnie on Wam do gustu chociaż mój styl pisania już trochę się zmienił od tamtego czasu.
Zachęcam do zaglądania do zakładki z zamówieniami, a także do wcześniejszych wspaniałych OS dziewczyn. :D
Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim OS - to naprawdę wiele dla mnie znaczy.
Miłych wakacji aniołki! <3

3 komentarze:

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo