4 września 2015

[051] Leónetta "Miłość to kłamstwo"

Tytuł: "Miłość to kłamstwo"
Para: Leónetta (León i Violetta)
Serial: Violetta
Rodzaj: Miłosny
Uwagi: Brak
Miejsce: Nowy Jork
Autorka: Kerry


Wpatrywała się na widoki za oknem, miała dość rodziców, brata, a nawet siebie. Wszystko ją wykańczało. Nagle przed oczami pojawił się mały ptaszek. Nie była dobra w rozróżnianiu ich, więc dobrze nie wiedziała jakiego jest gatunku. Słyszała jak uroczo poćwierkiwał. Lubiła nasłuchiwać dźwięków przyrody, to ją uspokajało, pomagało zapomnieć. 

- Violetto! - Rozległ się krzyk jej rodzicielki. - Zejdź na obiad!
- Już. - Odkrzyknęła i bez zachwytu zeszła do kuchni.
Nagle jej telefon zaczął wibrować. Zerknęła na wyświetlacz. León. Głośno westchnęła i odrzuciła połączenie. Nie miała ochoty z nim rozmawiać. Od czasu, gdy wyznał jej miłość miała go dość. Przecież dobrze wiedział, że dziewczyna jest po strasznym związku i nie chce mieć chłopaka, a przyjaciela, który będzie ją wspierał. Nie rozumiała go.
Znów ten sam natarczywy chłopak próbował się z nią połączyć. W końcu uległa i odebrała.
- Co się stało? - Wzdycha do telefonu
- Muszę z Toba porozmawiać.
- Ale ja nie chcę z Tobą. - Powiedziała.
- Proszę. - Błagał. Koniec, końców, dziewczyna nie chciała, sprawiać szatynowi przykrości.
- O czym chcesz rozmawiać? - Wzdycha zrezygnowana.
- Wiesz, że nie chciałem, żeby tak wszyło. Po prostu nie chciałem już tego trzymać w sobie. Wiem, że nie akceptujesz tego, co do ciebie czuję. Rozumiem to. Ale proszę, nie odrzucaj mnie przez coś, co jest prawdą. - Powiedział szczerze.
- Rozumiem Cię, León. Ale daj mi czas.
- Proszę Cię, Violetta...
- Daj mi czas. - Powtórzyła stanowczo.
- Ile go potrzebujesz?
- Nie wiem. Może tydzień, miesiąc... Tyle ile będzie trzeba. - Westchnęła.
- Zaczekam.
Violetta zdołała się przełamać i zrozumieć Meksykanina. Dobrze wiedziała, że nie chciał źle. Chciał jej powiedzieć, to co leży mu na sercu. Po długim czasie, nareszcie zrozumiała co czuje.
- León! - Zawołała głośno, widząc go spacerującego parkowymi alejkami.
- Cześć. - Przywitał się z szerokim uśmiechem, stojąc przed nią. - Już się... Zastanowiłaś? - Nie wiedział, jak miał to nazwać.
- Przepraszam. Nie powinnam, tak zareagować. Wiem, że nie chciałeś źle. - Uśmiechała się do niego szczerze.
- Cieszę się.
- Ale i tak nie mogę obdarzyć Cię tym uczuciem. - Spuściła głowę. - Nadal możemy być przyjaciółmi.
- Nie chcę być przyjacielem. - Oburzył się. - Wybacz, ale ja tak nie mogę.
- León, proszę.
- Nie. Wiesz jakie to trudne? Stać przed osobą, którą kochasz i nie móc jej mieć? - Pyta podnosząc jej podbródek. - Okropne.
- Chciałabym. Naprawdę, ale nic do Ciebie nie czuję. - Mówiła patrząc mu w oczy. To zabolało go najbardziej. Widział w jej oczach, że nie kłamała. Mówiła prawdę.
- Jesteś pewna?
- Tak, Leónie. - Odpowiedziała spokojnie i wtuliła się w niego. Potrzebowała tego.
- Wiesz, że to jest nie do wytrzymania?
- Wiem. - Westchnęła odrywając się od niego. - Może, w przyszłości to się zmieni.
- Mam taką nadzieję. - Szepnął. Pogłaskał ją po policzku i poszedł w swoją stronę.

 


Witam!
Pozwólcie, że nie skomentuję tego czegoś na górze. (Okropne - jednym słowem)
Zachęcam do składania zamówień ;*
Kerry.
 
 

1 komentarz:

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo