14 października 2015

Zamówienie [062] Dietina "Odpowiedni moment"


Tytuł: "Odpowiedni moment"
Para: Diego i Tini
Rodzaj: komedia, romans
Miejsce akcji: Warszawa, Kraków
Uwagi: Akcja rozgrywa się podczas Violetta Live
Zamawiający: Volar
Moje uwagi: Peter i Tini po zerwaniu nie wrócili do siebie. Całość z perspektywy Martiny.
Osoba wykonująca zamówienie: Vicky Victorious


  Uwielbiam trasę koncertową. Od dwóch dni jesteśmy w Warszawie, w Polsce. Czuję się tutaj, jak w domu. Fani są fantastyczni. Bardzo nas kochają i dzięki serialowi zmienili się na lepsze. Wychodzę ze swojego apartamentu, który dzielę wraz z Mechi i udaję się do pokoju Jorge i Diego, w którym mieliśmy się wszyscy spotkać. 
-Hejka!-Witam się ze wszystkimi. Co z tego, że widzieliśmy się z jakąś godzinę temu. 
-Przyszła nasza spóźnialska.-Oświadczył Blanco, kierując na mnie kamerkę ze swojego telefonu. Pewnie nagrywa nowy odcinek. Uśmiechnęłam się i pomachałam w stronę szatyna. Następnie zajęłam miejsce obok rudowłosej. Ze zdziwieniem odkryłam, że są wszyscy oprócz Diego. 
-Gdzie jest Diego?-Posłałam pytające spojrzenie Jorge. Przecież oni są razem w pokoju.
-Musiał na chwilę wyjść...-Wyjąkał wymijająco, a jego mina była bardzo poważna. Musiało się coś stać. Dominguez od pewnego czasu jest nieswój, a Meksykanin wie, dlaczego. Nie czekając na Hiszpana zaczęliśmy grać w kalambury. Oczywiście wcześniej podzieliliśmy się na dwie drużyny. 
-Yea!-Krzyknęłam i przybiłam piątkę z Mercedes, Facu i Albą, gdy wygraliśmy. Później drużyna przeciwników zażądała rewanżu. Po dwóch partyjkach gry każdy udał się do swoich apartamentów. 
Wyszłam z łazienki, ubrana w piżamkę i pasujący do niej szlafrok. Widzę, że Lambre rozmawia ze swoim chłopakiem, więc wychodzę na korytarz. Nie chcę im przeszkadzać w jednej z niewielu chwil, podczas, których mogą porozmawiać. Kieruję się na koniec holu i wychodzę na średniej wielkości balkon, z którego mam widok na całą Warszawę. Przyglądam się Pałacowi Kultury, gdy czuję obecność kogoś innego. Intuicja mi podpowiada, żebym spojrzała w lewo. Tak też czynię. Moim oczom ukazuje się oparty o balustradę czarnowłosy Hiszpan. Wpatruje się w jedyny znany mu punkt. Jego twarz wygląda na przemęczoną i zmartwioną. Muszę przyznać, że nigdy nie widziałam takiego Domingueza. Nawet, gdy gramy po dwa koncerty dziennie, on tak nie wygląda. 
-Diego...-Mówię cicho, tym samym wybudzając chłopaka z transu. Zdezorientowany spogląda na mnie.
-Tini... Nie zauważyłem cię.-Stwierdza. Jego głos jest smutny. 
-Coś się stało?-Pytam z troską. W końcu to mój przyjaciel i zawsze może na mnie liczyć. 
-Od pewnego czasu nie mogę normalnie porozmawiać z Clarą.-Wyznaje.-Ciągle się kłócimy. Gdy ja chcę z nią porozmawiać, to ona się na mnie wydziera za nic.-Dokańcza. Stoję, jak zamurowana. Oni byli tak idealną parą. Nigdy się nie kłócili. Nie wiem, co powiedzieć. Nie spodziewałam się takiego wyznania. Podchodzę do aktora i posyłam pocieszający uśmiech. 
-Wszystko będzie dobrze. Może ma za dużo obowiązków w Italii. Nie ma czasu na odpoczynek i odreagowuje na tobie.-Mówię nie pewnie. Alonso nigdy by tak nie postąpiła. 
-Możliwe.-Wzdycha.
-A rozmawiałeś z Ezequielem?-Pytam. Przecież oni razem grają w filmie.
-Nie. Jutro do niego zadzwonię.-Odpowiada. Kurcze, nie wiem, jak go pocieszyć. 
-Warszawa to piękne miasto...-Postanawiam więc zmienić temat naszej rozmowy. 
-Tak, bardzo. Szkoda, że nie mamy czasu go zwiedzić.-Potakuje Hiszpan.
-Ej! To może wymkniemy się teraz, co?-Proponuję. Myślę, że to dobrze zrobi i Diego i mnie.
-Możemy iść. W nocy raczej nas fani nie dopadną.-Zaśmiał się.
-No to ruchy!-Zaczęłam pchać Domingueza w stronę holu, a następnie w stronę wind. Przy tej, nie powiem, ciężkiej pracy towarzyszył mi śmiech chłopaka.
-Z czego się śmiejesz?-Nie wytrzymuję i pytam z oburzeniem.
-W piżamie chcesz zwiedzać miasto?-Parska. Zdezorientowana spoglądam na siebie, po czym wybucham śmiechem.
-Zaraz wracam.-Oznajmiłam i pobiegłam do swojego pokoju. Nie zauważona przez przyjaciółkę wybieram odpowiednie na to wyjście ciuchy i lecę się przebrać do łazienki. Jak to się stało, że zapomniałam o tym fakcie? Chyba za bardzo przejęłam się sprawą Diego. Gdy byłam gotowa wróciłam do przyjaciela.
-Idziemy?-Pytam, uśmiechając się szeroko.
-Jasne.-Wzdycha. Wchodzimy do windy i zjeżdżamy na parter. Po chwili krążymy uliczkami nieznanego nam miasta. Zwiedziliśmy okolice, zjedliśmy kolację w polskiej restauracji. Oficjalnie pierogi stają się jedną z moich ulubionych potraw. Na końcu postanowiliśmy zwiedzić Pałac Kultury. Jak dobrze, że tutaj wszystko jest długo otwarte. Jakby miasto w ogóle nie spało. Wjechaliśmy na ostatnie piętro tego wspaniałego budynku i oparliśmy się o balustradę. Wokół było pełno zakochanych ludzi, będących obecnie na randce. Cieszę się, że oni są weseli, uśmiechnięci. Może kiedyś i ja do nich dołączę.
-Cudowny widok.-Wzdycham napawając się stolicą Polski nocą.
-Yhm...-Mruczy Dominguez.
-Rozchmurz się...-Spoglądam na niego, robiąc minę szczeniaczka. Chłopak mimowolnie się uśmiechnął.
-I tak ma być.-Szczerzę się zadowolona.-Pamiętasz, jak się poznaliśmy?-Pytam.
-Trudno tego nie pamiętać.-Stwierdza aktor.-Wpadłaś na mnie i wylałaś całą yerba mate na moją koszulę.-Chichoczę, wspominając to wydarzenie. Wtedy nasze oczy pierwszy raz się spotkały.
-A potem przyszedł Sebastian i powiedział, że przez prawie cały sezon będziemy grać parę.-Dodaję.
-Hm... Pierwsza nasza wspólna scena, ty potykasz się i wpadasz na mnie. A Jorge w śmiech.-Mówi Hiszpan ze śmiechem, a ja udaję obrażoną. To wcale nie jest śmieszne.-A pamiętasz, jak wpadłaś na mnie trzeci raz?
-Nic takiego nie miało miejsca.-Burczę.
-Doprawdy? To już nie pamiętasz, gdy wychodziłaś z garderoby podczas En Vivo...-Mruczy. Dobrze pamiętam. Wtedy o mało, co się nie pocałowaliśmy. Ale niestety Dominguez się opamiętał. Wspominaliśmy jeszcze kilka śmiesznych sytuacji z nami w roli głównej. Później wróciliśmy do hotelu.
  Od tamtej pory minęły dwa dni. Obecnie jesteśmy w Krakowie. Z Diego spędzaliśmy prawie cały wolny czas razem albo z naszymi przyjaciółmi. Właśnie wróciłam do swojego apartamentu po jednym ze spotkań z Diego na balkonie, znajdującym się w holu. Dobrze, że przyjęło się to w każdych hotelach. Hiszpan obecnie rozmawia z Ezequielem i mam nadzieję, że on wie, co dzieje się z Alonso, która ostatnio nie daje znaku życia, ani nie odbiera, gdy ktokolwiek z nas dzwoni. Siadam na swoim łóżku i od razu ląduje na mnie spojrzenie Mechi, siedzącej po przeciwnej stronie na krześle.
-Coś się stało?-Pytam, unosząc jedną brew.
-Powiedz mi, dalej coś czujesz do Diego?-Pyta bez owijania w bawełnę.
-O czym ty mówisz?-Dziwię się.
-To, że ty coś do niego czułaś jeszcze niespełna rok temu.-Oznajmia Mercedes. Tylko jej to wyznałam, a ona teraz wykorzystuje to przeciwko mnie. Foch forever.-A teraz jesteście bardzo blisko siebie.-Dokańcza.
-Mechi, jeśli by coś byłoby między nami to ty byś pierwsza wiedziała.-Oznajmiam.-Swoją drogą to, on dalej jest z Marią.
-Ale z tego, co mi wiadomo to już nie długo.-Ogłasza Rodriguez Lambre.-Wiesz, ja się znam na związkach. Oni tego nie przetrwają. Zwłaszcza, że teraz ty się pojawiłaś na scenie.
-Co? Ja tylko chcę pomóc Diego i Clarze, bo to moi przyjaciele.-Zaczynam się tłumaczyć, jak małe dziecko, przyłapane przez rodziców na "złym uczynku".
-Ale musisz przyznać, że dalej coś czujesz do Diego.-Przystaje przy swoim Mechi.
-To było tylko głupie zauroczenie.-Burczę.
-Chyba nie głupie zauroczenie, skoro zerwałaś z Peterem.-Mówi.
-Ale co to ma do tego? Z Peterem po prostu nam nie wyszło...-Jąkam się.
-Bo twoja podświadomość nie potrafiła zapomnieć o Diego.-Uśmiecha się zwycięsko Mercedes.
-Ale myślałam, że to przeszło...-Szepczę.
-Jakoś, żadna para na dobre nie wyszła, myśląc. Lepiej ty nie popełnij tego błędu.-Doradza. Za to ją kocham. Zawsze potrafi mi doradzić. Zna mnie na wylot i nic przed nią nie ukryję. Jest wspaniała. Wstaję i podbiegam do przyjaciółki, mocno ją przytulając.
-Dzięki.-Mówię i wybiegam z pokoju. Automatycznie kieruję się na balkon. Intuicja mnie nie zawodzi. Zastaję na nim aktora, jak zwykle opartego o balustradę. Powiem mu. Muszę być z nim szczera. Podchodzę do niego pełna optymizmu. Przecież nic nie stracę.
-Diego...-Chłopak na dźwięk swojego imienia odwraca głowę. Jego oczy są czerwone od płaczu. Uśmiecha się smutno, gdy mnie widzi. Z troską spoglądam na niego, czekając, aż się odezwie.
-Wiesz, że Ezeguiel postanowił mi pomóc. Wraz z Lodo i Tomasem postanowili przeprowadzić własne śledztwo, dlaczego Clara się zmieniła.-Uśmiecham się, wyobrażając się akcję dochodzeniową  przeprowadzana przez moich przyjaciół. Jednakże widząc jego minę, momentalnie poważnieję.
-Clara mnie zdradzała z tym tancerzem, z którym współpracowała, gdy uczestniczyła w "Gwiazdy tańczą na lodzie".-Wyznaje, a mnie zamurowało. Nigdy bym nie pomyślała, że ona może się tak podle zachować.
-I co zrobiłeś?-Pytam, po czym mam ochotę strzelić sobie z liścia. Naprawdę Martina? Takie oczywiste i nietaktowne pytanie mu zadałaś?
-Zerwałem z nią, przed chwilą.-Oznajmia. Wolę nic nie mówić. Przytulam go bardzo mocno. Wiem, że teraz on mnie potrzebuje, a moje uczucia mogą poczekać na odpowiedni moment.

Przychodzę do was z kolejnym zamówieniem.
Mam nadzieję, że go nie spieprzyłam i tobie Volar,
jak i wam drodzy czytelnicy się ono podoba.
Czy Tini powiedziała Diego o swoich uczuciach, czy nie
będzie takim moim sekretem.
Jednakże wy możecie sami dokończyć tą historię.
Do następnego!
Buziaki♥

5 komentarzy:

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo