12 listopada 2015

Zamówienie [070] Leonetta "Eres mentiroso"

Tytuł: "Eres mentiroso"
Para: Leonetta (Leon i Violetta)
Rodzaj: Romans
Moje uwagi: Wszystkie wydarzenia dzieją się w ciągu kilku dni.
Uwagi zamawiającego: "On bogaty pracuje w jakiejś dobrze znanej firmie"
Miejsce: Manhatan
Zamawiający: Olcia Oleńka
Osoba wykonująca zamówienie: Invisible


Leon Verdas siedział w swoim gabinecie popijając swoją ulubioną kawę. W międzyczasie zajmował się sprawami firmy. Nienawidził tej papierkowej roboty. Nigdy nie chciał być prezesem firmy. Mimo wszystko nie chciał zawieść swojego ojca. Od zawsze wolał zajmować się malowaniem. Chciał zostać malarzem, a nie prezesem dobrze znanej firmy. Nigdy nie umiał postawić się ojcu. Bardzo często się tym zadręczał, ale wiedział, że czasu nie cofnie. Stało się. Jego przemyślenia przerwało pukanie do drzwi. Kiedy powiedział ciche "proszę" do środka weszła piękna długonoga szatynka - Lara. Verdas gestem ręki pokazał na krzesło, na które chwilę później posłusznie usiadła.
- Leon tu masz te bilety na 8 na samolot do Manhatanu - powiedziała kładąc kopertę na biurku.
- Jak to? - spytał zdziwiony prostując się na krześle - przecież Diego miał tam lecieć.
- Diego prosił, żebym Ci przekazała, że pewna sprawa mu wypadła i nie może lecieć.
Westchnął.
- Powiesz mi co dokładnie mam tam załatwić?
- Jasne. Lecisz tam na tydzień. Jedno spotkanie jest w środę, a ostatnie w sobotę. Samolot powrotny masz tego samego dnia. Dokładne informacje i miejsce spotkań prześlę ci w mailu. Zamieszkasz w małym hotelu niedaleko miasta, żebyś miał spokój. Ja zmykam, bo muszę jeszcze się zająć paroma rzeczami. Powodzenia - uśmiechnęła się do młodego Verdasa, a następnie wyszła z gabinetu.
*-*-*-*-*
Kiedy już zostawił walizki w swoim pokoju zdecydował, że się przejdzie. Zbiegł schodami i udał się w stronę wyjścia. Niestety przypadkiem pchnął dziewczynę, która niosła w ręce herbatę i jej cała bluzka była mokra. Była bardzo zła.
- Uważaj jak chodzisz! Oblałeś mi całą bluzkę!
- Przepraszam.
- Brak mi słów na takie osoby - powiedziała wkurzona i odeszła w swoją stronę.
"Co za złośnica" - zaśmiał się w myślach - "Przecież nie zrobiłem tego specjalnie".
Wzruszył ramionami i z uśmiechem na ustach wyszedł z budynku.
*-*-*-*-*
- Znowu się spotykamy - uśmiechnął się siadając na ławce obok szatynki - jeszcze raz bardzo Cię przepraszam.
- Nie, to ja przepraszam. Zbyt nerwowo zareagowałam.
- Nic się nie stało - powiedział czule - jak masz na imię? - dodał po chwili.
- Violetta, a Ty?
"Ona mnie nie zna, a przynajmniej nie kojarzy. Nie chcę, żeby traktowała mnie dobrze tylko dlatego, że mam dużo pieniędzy. Za dużo już takich znałem. Wydaje się naprawdę miła".
- Śliczne imię - spojrzał się na nią - ja nazywam się Nathan - skłamał - Mam nadzieję, że dasz się zaprosić na jakiś spacer w celu wynagrodzenia tej oblanej bluzki.
- Jasne, z chęcią - na jej twarzy pojawił się śliczny uśmiech.
*-*-*-*-*
- Mieszkasz tu? - spytał ciekawy.
- Jestem tu u cioci na wakacjach. Czasami jej pomagam. I tak ma za dużo na głowie. A Ty? Co Cię tu sprowadza?
- Przyjechałem na wczasy - wymyślił na szybko.
- Na długo?
- Na tydzień - odparł bez zastanowienia - Opowiedz coś o sobie.
- Nie ma za bardzo co opowiadać. Jestem dziewczyną taką jak każda inna.
- Kłamstwo. Każdy jest wyjątkowy na swój sposób.
- W sumie jest w tym trochę prawdy.
- To jak? Dowiem się czegoś o tobie? - zaśmiał się.
*-*-*-*-*
- Ale ślicznie to wszystko wygląda - wtuliła się w niego i kontynuowała - szkoda, że nie ma tego w dzień - westchnęła. - patrz jaka śliczna gwiazda - powiedziała po chwili wskazując palcem na niebo - taka wyjątkowa.
- Wyjątkowa jak Ty - powiedział czule.
- Nathan nie słodź, bo będę wyglądała jak burak - zaśmiała się.
- Ślicznie się rumienisz. Jesteś świetną dziewczyną. Źle cię oceniłem na początku.
- To co było wcześniej się nie liczy. Liczy się to co jest teraz - przysunęła się do niego i delikatnie pocałowała go w usta. Bez zastanowienia odwzajemnił.
*-*-*-*-*
Kiedy wrócił w sobotę wieczorem ze spotkania udał się do swojego pokoju. Usiadł na krześle przy stole i zaczął pisać list do swojej ukochanej Violetty.

Kochana Violetto
Czas spędzony z Tobą był najwspanialszym w moim życiu. W te kilka dni zakochałem się w Tobie. Moje życie nagle nabrało barw. Zastanawiasz się pewnie dlaczego Ci to piszę. Po prostu nie potrafię żyć w kłamstwie. Już na początku Cię okłamałem. Nie jestem Nathan, nie przyjechałam tu na wakacje. Nazywam się Leon Verdas i przyjechałem tu wyjaśnić sprawy związane z firmą. Nie spodziewałem się, że spotkam tu osobę w której się zakocham. Nie mam pojęcia czemu od początku nie powiedziałem Ci prawdy. Może dlatego, że kobiety zawsze leciały na moje pieniądze, a może dlatego, że się bałem? Ty taka nie jesteś, ale zauważyłem to za późno. Kłamstwo to najgorsze wyjście, niestety ja je wybrałem. Tak czy siak czasu nie cofnę. Dzisiaj wyjeżdżam. Wracam do mojego nudnego szarego życia. Przepraszam Cię za wszystko i życzę Ci wszystkiego dobrego/
Nathan Leon

Włożył list do koperty i udał się do pokoju szatynki. Cicho otworzył drzwi i wszedł do środka. Spojrzał na nią. Wyglądała tak słodko i niewinnie kiedy spała. Delikatnie pocałował ją w czółko, położył list na stole i tak po prostu wyszedł z pomieszczenia. Obiecał sobie, że nigdy więcej jej nie zrani. Wziął walizki po czym udał się do swojego samochodu. "Czas wracać do szarej rzeczywistości"..
*-*-*-*-*
Cześć.
Tak się prezentuje one shot.
Mam nadzieję, że wam się podoba
A szczególnie Tobie Olu ;)
Do następnego <3
Adios misiaki <3

2 komentarze:

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo