10 listopada 2015

Zamówienie [069] Leonetta "My angel"

Tytuł: "My angel'
Para: Leonetta (Leon i Violetta)
Rodzaj: Komedia; romans
Miejsce: Londyn
Uwagi zamawiającego: Violetta jest modelką Victoria Secret's. Razem z resztą aniołków wyjeżdża na pokaz do Londynu. Tam V idąc po  wybiegu na widowni zauważa swoją dawną miłość, Leóna. Po pokazie idzie na imprezę aby opić udany pokaz. Zaproszony zostaje tam również L. Resztę zostawiam tobie :) Ma to być komedia, więc możesz wpleść śmieszne sytuacje. Niech się skończy HP, najlepiej gdyby zakończyło się pocałunkiem, takim bardzo romantycznym XDD 
Moje uwagi: Ostrzegam nie umiem pisać komedii xDD
Zamawiający: Alison
Autorka:  Sydney

Modelka – osoba zarabiająca swoim ciałem, nie mająca do siebie żadnego szacunku, puszczająca się na prawo i lewo. Inaczej. Kobieta z marzeniami. Dążąca uparcie do swojego celu. Ludzie kochają nas oceniać. Za co? Za to że każda z nas spełnia swoje marzenia a nie siedzi na tyłku zajadając się lodami, użalając nad tym że nie mają idealnej figury. Miałam dosyć takich ludzi. Choć sama kiedyś taka byłam. Ale to dawne czasy. Stara i nie aktualna wersja mnie. Dziewczyna nie pewna siebie, przestraszona i zakompleksiona.  Na to życie pracowałam i to ciężko. Wyzbyłam się starych przyzwyczajeń i znajomych. Może i odcięcie się od nich nie było idealnym pomysłem. Wyjazd, sama do całkowicie nowego miasta bez osób na których możesz mieć wsparcie na prawdę było ciężkie. Ale z drugiej strony to wyrobiło mi charakter. Sama w Nowym Yorku z kilkoma drobnymi i marzeniami do spełnienia.  
Ale teraz skończyłam tutaj. Jako twarz jednej z największych projektantek na świecie, której nazwisko kojarzy każdy - Victoria Secret's. Zostałam aniołem za życia.  
A teraz jestem tutaj. Znowu wróciłam do Londynu. Mieście gdzie dorastałam, od którego starałam się uciec. Od niego. Tego, który złamał moje wtedy kruche serduszko. Wybrał inną - Francesca. To imię do tej pory wywołuje u mnie niechęć i wstręt. Wtedy to ona wygrała, bo ja się poddałam. Teraz tego nie żałuje. Leon Verdas nie był dla mnie. Ona mi to uświadomiła. Jeśli ją spotkam będę musiała jej podziękować. Co u moich danych znajomych? Nie interesuje się nimi. Wiem tylko z opowiadań mojej mamy że moje ukochane gołąbeczki rozstały się kilka dni po moim wyjeździe. Przykre. Natalia wyszła za jakiegoś faceta ze studiów.  
                -Skarbie za chwilę wychodzisz?- odwracam się w stronę męskiego głosu. 
Przerywa układanie włosów. Uśmiecham się w stronę chłopaka.  
                -Dzięki Federico- śmieje się. 
                -Jesteś moim ulubionym aniołem wiesz?- opiera silne odsłonięte ramiona. 
                -A nie czasem twoja dziewczyna- chichoczę.  
                -One jest druga- mruczy. 
Wstaje z gracją z krzesła. Klepię go delikatnie po ramionach.  
                -Lepiej żeby Lu się o tym nie dowiedziała.  
                -To nasza słodka tajemnica mała. 
Idiota. Choć mój najlepszy przyjaciel w NY. Tak to jego pierwszego poznałam w tym pięknym ale surowym mieście. To on nakierował mnie do roli modelki. Na co ja odwdzięczyłam się mu pomocą w miłości. Tak mogę się pochwalić że jestem dość opłacalną swatką, która na marginesie jest singielką. Wybrałam taki los. Po Leonie nie miałam żadnego chłopaka. Sparzyłam się. A dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki.  
Przedstawienie czas zacząć.   
#$%^&*

Gracja. Piękno. Pewność siebie. Trzy cechy które górują na wybiegu. No i jeszcze ja. To moje pięć minut. Rozpoczęcie pokazu. Światła fleszy z każdej strony. Setki ludzkich spojrzeń. Krytycy. Wyrocznie mody. Projektanci. Modelki. Dziennikarze. To mój świat. Ten o którym marzyłam od dziecka.  
Pod koniec zawsze mój wzrok wędruje po twarzach fotografów. Ci przystojniejsi mogą liczyć na jakiś znak z mojej strony, skryte mrugnięcie oka. Mały flirt nie zaszkodzi. I tak nie szukam niczego więcej. Bawię się nimi tak jak kiedyś jeden z nich zabawił się mną.  
Mój wzrok zatrzymuje się na jednej z twarzy. Grzywka postawiona delikatnie góry. Pełne usta i kolor oczy teraz nie do odczytania. Nie ,nie wierze. To on. Leon. Mój krok natychmiastowo się zatrzymuje. To nie może być prawda. Przeszłość mnie dopadła. Uciekłam od niej, od niego. Ale takie idiotki jak ja zawsze mają pod górkę w życiu. Po kilku sekundach otrząsam się. On nie może kolejny raz zniszczyć mojego życia. Teraz jestem innym człowiekiem i nie ma już w nim  na niego miejsca.  
Posyłam szybki uśmiech do reporterów i próbując utrzymać równy krok. Wdech i wydech Violetta. Uspokój się.  
                -Viola co się stało?- szatynka szybko do mnie podbiega.  
                -Crystal nic mi nie jest- uśmiecham się blado. 
Graj Castillo, graj.  Twoje życie jest idealne nie może zostać zrównane z ziemią.  
                -Kochanie zrób sobie przerwę.  
Nie, nie mogę. 
                -Przecież musze wyjść jeszcze raz.  
                -Luisa cię zastąpi i bez żadnych dyskusji.  
Wzdycham ciężko. Znowu się pojawił i znowu niszczy mi życie.  
                -Dobrze- mówię cicho.  
Zabieram butelkę wody z blatu. I szybko kieruję się do łazienki. Potrzebuje chwili dla siebie. Miejsca gdzie spokojnie będę mogła pooddychać i ułożyć to wszystko. Chociaż tak naprawdę nic nie ma do układania. On też ułożył sobie życie. Pamiętam że zawsze marzył o byciu dziennikarzem. I jak widać nie tylko ja spełniłam swoje marzenia.  
                -Viola.  
Proszę was dajcie mi dzisiaj spokój.  
                -Słonko otwórz.  
Jest moja przyjaciółką. Jedyną, która zna prawdę o Leonie.  
Przekręcam szybko klucz. Blondynka spokojnie wchodzi do pomieszczenia. Przebrana już w swoje prywatne ciuchy.  Czyli nie tylko ja dzisiaj rezygnuje z finałowego wyjścia.  
                -Czemu się przebrałaś? 
                -Bo w ty momencie moja przyjaciółka mnie potrzebuje.  
Uśmiecham się do niej delikatnie. Kocham ją. Moja najlepsza.  
                -Co się stało? Ty przecież nigdy nie... 
             -popełniam błędów?- przerywam- Mój największy błąd siedzi w pierwszym rzędzie i bawi się w fotoreportera.  
                -Czy ty masz na myśli... 
                -Leona.  
Jak ja kocham przerywać innym.  
                -Ale jak? 
                -Pamiętasz jak mówiłam ci że pochodzę z Londynu, on też.  
Przez chwilę obie milczymy.  
Jak ja nienawidzę tego miasta.  
                -Ej! Pokaż temu debilowi że Violetta Castillo jest ponad to wszystko.  
Najpierw sama musze w to znowu uwierzyć.  
                -Czyli? 
                -Ty, ja, Federico i reszta dziewczyn + najlepszy klub w tym mieście.  
Raz kozie śmierć.  


#$%^&*

Musze podziękować Ludmile za chęć poprawienia mi humoru, ale cóż nie wyszło jej. No ale tak liczą się chęci.  Skończyłam przy barze. Popijając kolejnego to drinka obserwując jak moje koleżanki się bawią. Chyba jedyny wieczór, który spędzam z szklanką. Zawsze to ja byłam królową parkietu, ale dzisiaj po prostu nie dam rady.  
Nie dobra koniec.  
Wole spędzić przyjemny wieczór z wanną i byle lepszym serialem. Nie zamierzam przez resztę wieczór patrzeć jak Verdas podrywa kolejne dziunie a na mnie nawet nie spojrzy. Szczerze? Boli. Tylko nie wiem czy jego obecności czy to ze mnie ignoruje. Był dla mnie ważny. Ale ważniejszy pytanie brzmi. Czy dalej jest dla mnie ważny? Wtedy byłam dzieckiem. Ale dzieckiem, które całym sercem kochało tego idiotę. Mam już dosyć na dzisiaj 
Rzucam z nadwyżką pieniądze na blat i szybko zeskakuje z krzesła. Tylko jeden problem zapomniałam o bardzo ważnym czynniku – obcasy. Szybko tracę równowagę spotykając w nieprzyjemny sposób podłogę. Tak gracja Otrzepuje się i zabieram złamany obcas podłogi. Co on ze mną zrobił?  
Najszybciej jak to tylko możliwe opuszczam club. To nie mój dzień. Wole go już zakończyć i o nim zakończyć.  
                -Patrzcie to Violetta!- krzyczy mała dziewczynka. 
Super.  
                -Tak słoneczko?- jeszcze nigdy nie spławiłam fana. 
                -Czy mogła bym prosić pani autograf. Kocham panią.  
                -Oczywiście- uśmiecham się.  
Mała szatynka podaje mi karteczkę i różowy długopis.  
                -Dla kogo? 
                -Maya.  
                -Dla Mayi- mamroczę pod nosem. 
Podaje jej kartkę, a uśmiech nie opuszcza jej uroczej twarzy.  
                -Dziękuje, dziękuje- mocno się do mnie przytula.  
Uśmiecham się pod nosem.  
                -Kochanie idziemy.  
                -Do widzenia pani Violetto.  
                -Pa.  
Nawet nie masz pojęcia malutka jak bardzo poprawiłaś mi humor.  
                -A ja zasługuje na autograf- wszędzie poznała bym ten głos.  
                -Zapytaj Francesci- mówię obojętnie i wchodzę w pierwszą lepszą ulicę.  
                -Zmieniłaś się.  
Przestań! 
                -A ty dalej jesteś takim samym idiotom.  
Dobrze. Nie poddawaj się dziewczyno. 
                -Charakterku ci przybyło. 
                -A czy masz zamiar iść za mną aż do hotelu.  
                -Tak się składa słoneczko, ze mieszkamy w tym samym hotelu. 
                -Skąd wiedziałeś że mieszkam w Grand 
                 -Już wiem.  
Boże czemu? 
                -Może już odpuścić.  
                -Wiesz że ja nie odpuszczam. 
                -To zacznij.  
Za chwile nie wytrzymam przysięgam! 
                -Wybaczysz mi kiedyś? 
                -Dojrzejesz kiedyś? 
                -Nie zachowuj się jak dziecko. 
Tego już za dużo! 
Zatrzymuje się i odwracam przodem do tego dupka. Przyznam ci dalej jesteś cholernie przystojny.  
                -To nie ja zostawiłam dziewczynę którą ponoć kocham.  
                -Przecież nie wiesz jak to było.  
                -Wiem tyle ile powinnam.  
Wpatruje się we mnie. Dobrze wiem co chce zrobić, ale niech zrozumie ze mną nie ma tak łatwo.  
                -A teraz idz i żyj swoim życiem tak jak ja to zrobię.  
Rzucam szpilki na ziemie i szybko kieruje się do wejścia. 
                -Kopciuszku zgubiłaś pantofelek.  
Idiota.  

#$%^&*
dwa tygodnie później

Od dwóch tygodni wręcz w dzień w dzień widywałam tego idiotę. Dzień w dzień przypominałam sobie ile z nim przeżyła. Zatęskniło mi się. I to złe. Dzisiaj opuszczam już to miasto. I jednego jestem pewna – na zawsze. Zbyt wiele tutaj wspomnień. Chwili, których dalej chce nie pamiętać. 
Ale to miejsce musiałam odwiedzić. To było silniejsze ode mnie. Tam gdzie pierwszy raz go poznałam. Tam gdzie pierwszy raz mnie pocałował. Jakaś siła mnie tutaj przyciągała. Może to ta część która dalej za nim tęskni. Ta, która nie chce wyrzucić go z serca.  
Spoglądam w tafle jeziora. Idealnie znana mi sylwetka. Teraz to już wszystko mi jedno 
                -Co tutaj robisz?- odzywam się pierwsza. 
                -To samo co ty. Wspominam 
Podchodzi powoli do barierki i opiera się o nią.  
                -Czemu to jest takie trudne?- pytam.  
                -Co? 
                -Zapomnienie o tobie- mówię cicho.  
Te słowa po części uderzają w moje zasady. Ale mam już dosyć walki z samą sobą.  
                -Mogę zapytać cię o to samo- uśmiecha się delikatnie.  
                -Mamy przerąbane.  
Odwracam się w jego kierunku. Brakowało mi tych oczu.  
                -Zgadzam się.  
Przybliża się do mnie, łapiąc delikatnie za podbródek. Chce tego? Nie wiem. Ale w końcu chce być szczęśliwa.  
                -Kocham cię mój aniele.  
Uśmiecham się i delikatnie muskam jego usta. Krótko. Tak że nawet nie zdążył odwzajemnić pocałunku.  
                -Mogę powiedzieć to samo diable.  

Przenoszę dłonie na jego kark i mocno przybliżam go do siebie. Chce go. Chce z nim być. W końcu żyć jak normalny człowiek. 

Od autorki:Jedno zamówienie już wykonane ^^ Zostało kilkanaście innych xDD Musze wam podziękować za aż tyle zamówień do mnie [patrząc że wcześniej miałam aż jedno :') ] teraz mam problem w tym które pisać xDD.
No to zapraszam was do składania zamówień [KLIK]  Do następnego.

Sydney


3 komentarze:

  1. Z A J E B I S T Y !!!!
    Jesteś genialna.
    Dżizas być tak zdolną i chodzić po tym świecie? Wow!
    Ah, najpiękniejszy OS jaki czytałam. Też pisze historię o V jako aniołku VS.
    Zapraszam do mnie!
    Xoxo

    Melloniasta:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny *-*
    Nie mogę znaleźć słów by go opisać ;*
    Nati ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo