27 lutego 2016

Zamówienie [087] Harrlena "Jedno spotkanie"

Tytuł:"Jedno spotkanie"
Para: Harrlena ( Harry + Milena )
Rodzaj: Komedia, romans
Moje uwagi: Przyznam, że słabo piszę komedię. Przepraszam za jej nikłe treści.
Uwagi zamawiającego: Ekipa 1D przyjeżdża do LA, gdzie mają zagrać jeden ze swoich koncertów. Harry potajemnie wymyka się z hotelu, aby odreagować. Udaje się do klubu, gdzie nie chcący wylewa drinka na Milenę. Ta zaczyna się na niego wydzierać. Chłopak myśli sobie, że zaraz zacznie go przepraszać, gdyż jest celebrytą. Ku jego zdziwieniu jest inaczej.
Zamawiający: Mila xcx
Osoba wykonująca zamówienie: Fearless


Grupa muzyków właśnie opuszczała port lotniczy w Los Angeles. Silny wiatr i minusowa temperatura przysporzyły chłopakom wiele problemów z wylądowaniem w tym miejscu. Grali już tysiące podobnych koncertów, jednak zawsze do każdego z nich przykładali dużą wagę. W życiu celebryty jedna pomyłka, krzywy krok czy głupia mina może zaważyć o jego przyszłości. Oczywiście wiele tych zasad łamali, niejednokrotnie. Mimo tego prawdziwi fani zawsze wyczekiwali na ich dalsze sukcesy. Chłopcy posiadali niesamowitą moc przyciągania do siebie dobrych ludzi i wspaniałych osobistości. Znali już wiele gwiazd Hollywood, mniejszych i większych. To również dzięki tym przyjaźniom rozwinęli skrzydła i mogli się utrzymać w locie. LA to ich następny przystanek. Teraz na ich koncercie miała się zjawić większa ilość publiki, co sprawiało im większą tremę. Każdy z nich musiał odreagowywać na swój własny sposób. Zaraz po rozpakowaniu swoich rzeczy wybiegli z hotelu. Oczywiście spodziewali się dużej ilości fanów, ale teraźniejsza stanowczo przerosła ich oczekiwania. Autografy rozdawali do później wieczora, aby nie zawieść fanów. Bardzo pragnęli być dla nich wzorem i nie zostawiać ich w takich momentach życia, jak spotkanie idola. Chłopaki mieli jeszcze dosyć siły, aby nie kłaść się spać. Z początku planowali wybrać się do jednego, dobrego klubu. Niestety szybko pokłócili się o drobne szczegóły, ponieważ każdy miał inny, wymarzony plan na relaks. Harry postanowił wybrać się do najmniej okazałego w Los Angeles. Byłaby wtedy mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś go rozpozna. Mniejsza ilość ludzi i tańszy alkohol, to zawsze kręciło młodego szatyna. Nie czekając dłużej wyszedł z aktualnego miejsca zamieszkania tylnym wyjściem i zamówił taksówkę. W „La Bardo” zjawił się już po piętnastu minutach. Nazwa lokalu nie była dla niego zrozumiała, lecz on zbytnio się tym nie przejął. Wszedł do średniej wielkości pomieszczenia i rozejrzał się wokoło. Ciemne mury z wymalowanymi graffiti i mała ilość okien wydawały się na pierwszy rzut oka odrażające. Jednak po wnikliwszym przyjrzeniu całość komponowała się fantastycznie. Może nie były to całkowicie jego klimaty, jednak na chwilę obecną nie miał zamiaru samotnie chodzić po mieście. Nie czekając dłużej podszedł do baru i zaczepił młodego barmana. Widać było po nim lekkie zdziwienie i zakłopotanie. Najwidoczniej znał młodą gwiazdę pop. Harry nie zważając na jego ciekawskie spojrzenia, zamówił drogiego drinka. Odetchnął z ulgą, kiedy okazało się, że wziął ze sobą portfel. Przez sprzeczkę z przyjaciółmi, nie zastanowił się czy pieniądze będą mu potrzebne. W końcu był tak sławny, że drinki powinien dostawać za darmo. Niestety, tutaj zasady były inne. Nawet najbogatszy klient musiał zapłacić za usługę. Jego uwadze nie umknęły młode dziewczyny kręcące się po parkiecie. Wtedy docenił wartość bycia singlem. Zrzucił z siebie ciężar swetra i wbiegł na parkiet. Zatrzymał parę ładnych dziewczyn i zatańczył z nimi kilka tanecznych kroków. Życie wydawało mu się wtedy bezgranicznie proste. Dziewczyny wręcz rzucały się na jego młode ciało. Zauważył nawet kilka święcących w górze aparatów, z pewnością fanów. Jednak i tym razem skandal go nie przerażał. Przecież nie był nawet żonaty. Muzyka bębniła w jego uszach i nie miał zamiaru patrzeć tego wieczoru na zegarek. Wnet przypomniał sobie o swoim niewypitym drinku i skierował się w stronę stolika. Wziąwszy do ręki zielony napój, zmierzył ku nowo poznanej blondynce. Jego dojście do tej dziewczyny stało się jednak niemożliwe. Na drodze stanęła mu pewna brunetka i wylał na nią całą zawartość szklanki.
- Człowieku! Przez ciebie mam całą mokrą bluzkę! Ugh! – dziewczyna zaczęła notorycznie krzyczeć na młodego piosenkarza. Jednak ten nic nie robił z jej wyrzutów. Najpewniej zaraz będzie go przepraszała.
- No to raczej nie była moja wina, fajtłapo. – brunetka podniosła głowę i jej oczom ukazał się obraz zaciętej twarzy Harry'ego. Nie zawahała się nawet przez chwilę.
- Kogo ty tu nazywasz fajtłapą, kretynie?! Jeśli myślisz, że bilet na koncert wystarczy na przeprosiny, to się grubo mylisz! Twoja gwiazda nie świeci jaśniej od twojego rozumu, matole! – szatyn stał pośrodku sali zszokowany. Nie spodziewał się takiej reakcji. Do tego dziewczyna go rozpoznała, jednak nie wahała się rzucić mu parę gorzkich słów.
- A kto tu kogo ma do cholery przepraszać? Sama tu przyszłaś. Nikt ci nie kazał – odrzekł pewnym siebie tonem i spojrzał dziewczynie w oczy. Widać w nich było oczarowanie, ale również złość i brutalność.
- Zamiast prawić mi kazania, suń się z drogi. Nie mam zamiaru dłużej tracić na ciebie czasu – stwierdziła, po chwili namysłu. Chłopak bezradnie dał jej przejść, po czym usiadł do stolika.
Dziewczyna adekwatnie zniszczyła mu humor. Nawet alkohol nie poprawiał mu nastroju. Wiedział, że brunetka nie była warta szczególnej uwagi, jednak w głębi serca bardzo chciał ją poznać. Postanowił, ledwie trzymając się na nogach, odnaleźć dziewczynę w tłoku ludzi. Poszukiwania okazały się klęską. Brunetka najprawdopodobniej dawno temu opuściła klub. Zatroskany chłopak wyszedł z imprezy i skierował się w stronę hotelu. Nie miał zamiaru tej nocy zamawiać taksówki. Coś go nużyło. Raczej ktoś. On, waleczny Harry jak zawsze musiał to zepsuć. Wrócił do pokoju i od razu położył się do łóżka. Nim zasnął, zauważył godzinę na zegarze ściennym. Była już 5.00. O 6.00 musiał być na nogach, więc jego odpoczynek będzie trwać wyjątkowo krótko. Zamknął powieki i zawojował nim piękny, krótki sen. 

Rano obudził go dźwięk budzika. Cholerny element trasy koncertowej. Każdy członek grupy musiał być na czas. Inaczej mogłoby się to źle skończyć. Nie przedłużając dłużej swoich rozmyślań skierował się do łazienki, wziąwszy ze sobą ręcznik i mydło. Nim zdążyliśmy się obejrzeć, był gotowy do drogi. Zabrał najpotrzebniejsze rzeczy i ruszył w stronę chłopaków, którzy od dawna czekali na niego w holu. Mimo tego, że starał się być na czas, zawsze się spóźniał. Aczkolwiek nigdy nikt nie powiedział o nim złego słowa, ponieważ wszyscy traktowali go jak swojego mentora. Nawet na kacu potrafił doprowadzić publikę do łez. Nie czekając dłużej, zespół udał się na miejsce swojej sali prób, którą teraz zastępowała ogromna scena. Pogoda tego dnia znacznie się poprawiła i dzięki temu każdemu dopisywał humor. Jedynie Harry w głowie miał nadal tę piękną dziewczynę. Nadal pamiętał każdy szczegół jej ubioru i wyraziste rysy twarzy. Niestety, najprawdopodobniej nigdy jej już nie zobaczy. W końcu musiał zacząć próbę razem z innymi członkami zespołu. Szło mu to niezwykle mozolnie i trudno. Nie umiał skupić się na nutach, a wypowiadane dźwięki okropnie fałszował. Nikt nie zdołał mu pomóc. Kiedy nie miał już siły dalej próbować, a występ stał pod znakiem zapytaniem, pojawiła się ona. Ta sama dziewczyna, co poprzedniego dnia zawróciła w głowie młodemu muzykowi. Harry dokładnie prześwietlił ją wzrokiem. Miała na sobie tę samą sukienkę, nawet te same buty co poprzedniej nocy. Włosy były ułożone w nieładzie, a na jej twarzy spoczywał delikatny uśmiech. Szatyn ruszył w kierunku brunetki, jednak ta odsunęła się gwałtownie. Na odchodne usłyszał parę słów dochodzących z jej gardła :
- Przepraszam. Pomyliłam wejścia – oznajmiła, niczym spłoszone dziecko.
Nie mógł odpuścić sobie takiej okazji. Wybiegł tuż za nią i złapał ją za rękę. Ona oczywiście zareagowała, natychmiast.
- Mógłbyś mnie w końcu zostawić? – szepnęła, już mniej gwałtowniej niż tamtego wieczora.
- Nie. Jestem Harry – odpowiedział w mgnieniu oka, a na jego twarzy zawisł łobuzerski uśmieszek.
- Chyba każdy to wie – prychnęła i odwróciła głowę.
- A ty? – nie zwracając uwagi na jej poprzednie słowa, znów przyparł ją do siebie.
- Milena – odpowiedziała, lekko przerażona zaistniałą sytuacją.
- Ładne imię – osunął się od niej, nadal trzymając ją za ramię.
- Dzięki – odrzekła i znów spróbowała ulotnić się z miejsca zamieszania.
- Przepraszam, za ten...wczoraj - wyjąkał chłopak
- Nic się nie stało, matole. Następnym razem uważaj. - oznajmiła już łagodnie i ze śmiechem. 
- Zapamiętam - obiecał szatyn i uśmiechnął się szczerze. 
Następnie wrócił do reszty i lepiej niż poprzednio, zaczął grać. Wszystko wróciło na dobre tory i chłopcy byli pewni, że zagrają najlepszy koncert w LA. Ten niedługo potem nadszedł. Całe miasto było wręcz zachwycone ich występem. Dodatkowo, zagrali piosenki z nowej płyty. Harry zdobył ogrom gratulacji i podziękował od wdzięcznych fanów. Znów odnieśli sukces, światowej klasy. Milena również pojawiła się na miejscu. Od zawsze kochała ich piosenki, jednak rzadko się do tego przyznawała. Nie chciała być jak wszystkie dziewczyny z okolicy. Ale spotkanie Harry’ego, doprowadziło ją do zmiany decyzji. Poznała go bliżej i zmieniła zdanie. Wtedy nie postrzegała go tak ciepło jak teraz. Po koncercie spotkali się jeszcze kilkakrotnie. Zaczęło się między nimi rodzić uczucie, które było niesamowite. Tak naprawdę byli bardzo podobni. Kochali te same filmy, książki i muzykę. Na początku nic na to nie wskazywało. Czy to przetrwa? Takowe pytanie zadawało milion fanek. Czy młody imprezowicz z Wielkiej Brytanii wreszcie znalazł kobietę życia? Najwyraźniej tak. Razem przeżyli wiele, fantastycznych momentów, które można by było opisywać tutaj godzinami. 

*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^

Hey^^ 
Postanowiłam zabrać się wreszcie za te kilka zamówień i zacząć je pisać. 
W OS skupiłam się bardziej na Harrym i zespole, dlatego wyszło tak mało romantycznie. 
Mam nadzieję, że spodobał wam się ten Shot, mimo wszystko.
A szczególnie tobie Mila ^-^
Do następnego! <3

2 komentarze:

  1. Po prostu genialny:*
    Bardzo mi się podoba.Musze pomyśleć nad kolejnym zamówieniem do ciebie,bo piszesz fantastycznie.
    Niestety tamto konto musiałam usunąć więc mam teraz nowe xD
    Życze wenny żebyś pisała dalej tak przegenialnie:)
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo