13 września 2016

[138] Tomcesca "Mi novio"



Tytuł: Mi novio
Para: Tomcesca (Tomas + Francesca)
Serial: Violetta
Rodzaj: Romans, Dramat
Uwagi: Ten OS nie jest doskonały, ale jest pierwszy. Gdyby nie on, nie byłoby mnie tutaj. Dlatego zrobiłam throwback sprzed paru lat
Autorka: Patty



Nadal nie mogłam przyswoić, dlaczego tak właściwie to zrobiłam.

Dla kogoś, kto mnie zupełnie nie doceniał.

Byłam tylko marionetką w jego rękach, niczym więcej...

Było mi przykro.  Bardzo przykro...

Już nie wiem,  czego właściwie chcę od życia. Wszystko teraz wydaje mi się takie trudne...

Każdy na moim miejscu powiedziałby "Idź dalej przez świat, nie załamuj się", ale czy to naprawdę takie łatwe? Czy wszystkim musi się to wydawać takie proste?

Mieszkałam pod jednym dachem z mordercą.

Co gorsze, ja sama bym się kimś takim stała. Całe szczęście, opamiętałam się. Powiedziałam sobie w końcu "STOP".

Krzywdziłam wiele niewinnych ludzi, ponieważ mnie o to prosił. Ponieważ był dłużnikiem u swoich kumpli i miał dla nich wykonać czarną robotę.

I co się stało? Zmusił mnie do tego. Zmusił mnie, żebym zrobiła to dla niego. A ja po prostu uległam.

Co gorsza... Prawie zabiłam najlepszą przyjaciółkę.

-Violu.. - powiedziałam do niej słabo.

-Wiem, co robiłaś, Fran. Wiem, co chciałaś zrobić. Ale doceniam to, że zrezygnowałaś. Ocaliłaś mi życie - przytuliła mnie.

-Możesz ze mną pojechać po moje rzeczy? - zapytałam, równie cienkim tonem.

Przytaknęła głową.

Przez całą drogę nerwowo przegryzałam wargę. Nie chciałam z nim kolejnego spotkania, jednak postawiłam przed sobą jasno: Nawet się do niego nie odezwę. Po prostu będę milczała.

Byłam słaba, chociaż kiedyś myślałam, że przebrnę przez wszystko.

Czułam do siebie obrzydzenie, czułam krew tych ludzi na moich własnych rękach... Czułam... Już właściwie nic więcej. Tylko odrazę i obrzydzenie do samej siebie.

Zanim pociągnęłam za klamkę, zamknęłam oczy i odetchnęłam głęboko.

W końcu Violetta położyła mi rękę na ramieniu i sama popchnęła drzwi.

Szybkim ruchem weszłyśmy do środka, a ja wspięłam się po schodach na górę.

Nie chciałam zostawic przyjaciółki samej na dole, ale powiedziała, że da sobie radę.

Jak najszybciej wyciągnęłam z szafy walizkę i wepchnęłam do niej tyle, ile się dało.

Ciuchy leżały w torbie w nieładzie, ale nie przejmowałam się tym. Najbardziej liczyło się dla mnie to, że nareszcie będę wolna... Wolna od wszelkich jego wymysłów.

Chciałam zmiany w swoim życiu, ale nie wiedziałam, jak jej dokonam.

Nie dam sobą manipulować.

Nie dam sobą manipulować.

Nie dam sobą...

Usłyszałam pisk.

Momentalnie moja głowa się podniosła.

Zbiegłam na dół z przerażeniem, i słusznie.

Widok mnie zaskoczył....

-Tomas, zostaw ją... - powiedziałam do niego.

-Nie ma mowy. Ja cierpiałem, kiedy odeszłaś, ty będziesz cierpiała, kiedy odejdzie twoja przyjaciółka.

-Zostaw ją, powiedziałam - mówiłam spokojnie, ale z kamienną twarzą.

-Z jakiej racji? Kochałem cię, a ty?! Ty mnie zostawiłaś!

Nóż coraz bardziej zacieśniał się na szyi Violetty.

-Nie pozwolę ci na to, rozumiesz?!

-Niby czemu?

-Bo nadal cię kocham...

Wiedziałam, że te słowa wzbudzą w nim wystarczający spokój.

-Łżesz.

-Mówię prawdę, udowodnię... - z paska wyciągnęłam pistolet, zanim jednak zdążył mi zagrozić, odkopnęłam go do tyłu.

-Francesca wróciła - uśmiechnął się jednym kącikiem ust.

-Jak najbardziej, skarbie - zrobiłam podobną minę. - A teraz puść ją, na co nam taka zołza?

-Liczyłem, że to powiesz - rzucił Violettę na podłogę a nóż położył na szafce.

-Francesca, nie możesz tego zrobić! - Violetta ostatkiem sił próbowała mnie ostrzec.

-Stul pysk! - wrzasnęłam w jej kierunku.

Tomas szybkim ruchem podszedł do mnie i objął mnie wokół talii.

-Miałem nadzieję, że wrócisz do dawnych interesów.

-Wróciłam, a i owszem. I zamierzam zrobić to, co kiedyś.

-Ha! Taką cię uwielbiam.

Pocałował mnie namiętnie, trwało to ok. pół minuty.

-A teraz, pozwól, misiu, że się troszkę pobawimy - zaśmiałam się i wyciągnęłam nóż z kieszeni moich dżinsów.

-Z tobą zawsze - na jego twarzy zagościł szyderczy uśmieszek.

Obracałam nożyk między palcami.

-Ostrożnie, to rzeźbione - nadal jarał się moją "zabawą" nożem.

-Chodź do mnie - zachęciłam go.

Przytulił mnie, owijając ręce na biodrach.

-Koleżanka za chwilę zobaczy, jak to się robi we Włoszech, prawda? - powiedział do mnie, mając na myśli Violettę.

-Tak - rzuciłam krótko. - Za chwilę zobaczy. Szkoda tylko, że nie jesteś z Włoch.

Jeden ruch, a nóż wbił mu się w klatkę piersiową.

-Za każde... - docisnęłam nożyk mocniej.

-Moje... - i kolejny raz mocniej...

-Cierpienie! - i znowu mocniej... Niemal przebiłam go na wylot.

Popchnęłam go na podłogę.

-Zdecydowanie tak to się robi we Włoszech.

Z zimną krwią patrzyłam na niego, po czym zamknęłam oczy i odrzuciłam daleko przedmiot, który pozwolił mi na zemstę.

Wytarłam prawą rękę w koc, który leżał na kanapie i pomogłam wstać mojej przyjaciółce.

Była ledwo przytomna, przepasałam ją przez jedno swoje ramię i pomogłam dojść do drzwi.

Natychmiast wybrałam 997.

-Halo, policja? Francesca Cauviglia, zabiłam narzeczonego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo