10 września 2016

[137] Sherlock "Świat w kawałkach"

  Znaleziony obraz
Tytuł: Świat w kawałkach
Para: Brak
Rodzaj: Obyczajówka
Moje uwagi: Bardzo krótka miniaturka, napisana stosunkowo dawno, utrzymana w smutnym klimacie bazująca na serialu "Sherlock". 


Sherlock Holmes stał w drzwiach swojego domu jak sparaliżowany. Czuł się jak wtedy, gdy Watson poprosił go aby został jego drużbą na ślubie. Nie poruszał się, a oczy utkwione miał w jakimś odległym punkcie. John Watson. Lastrade coś do niego mówił, a potem jego głos na chwile przerodził się w krzyk. Pani Hudson krzątała się dookoła i piskliwym głosikiem wygłaszała swoje monologi. Ale Sherlock Holmes stał w miejscu, a świat dookoła niego gnał w zawrotnym tempie.
- Do diabła! – Otrząsną się, gdy twarz policjanta znalazła się zaledwie dziesięć centymetrów od jego własnej – Holmes, dociera do ciebie co mówię!
            Miał ochotę wyjść, pójść gdziekolwiek, zostać samemu i pomyśleć. Czy tak właśnie czuł się John, kiedy myślał, że on umarł? Świat Sherlocka Holmsa zawirował, jak nigdy dotąd i z każdą chwilą rozpadał się na coraz to większą ilość kawałków. Sekunda po sekundzie grunt uciekał mu spod nóg.
            - Ona nie ma gdzie pójść.
Byli martwi. To było coś więcej niż kolejna sprawa do rozwiązania. Nigdy nie czuł się związany z czymkolwiek, ani nie był sentymentalny, ale emocje które teraz do niego dotarły były intensywne i zbyt ludzkie dla Sherlocka Holmsa.
            - Sherlock – głos pani Hadson dochodził do niego z oddali, jak wszystko inne. W rogu pokoju Donavan prychała ze złości i co i rusz rzucała obelgi w jego stronę:
            - To najgorsza z opcji, ale praktycznie jedyna.
Jedyne wyjście. Spojrzał po wszystkich zebranych, którzy nagle ucichli.
            - Wiesz jaka to olbrzymia odpowiedzialność? – Greg wyglądał na lekko zdumionego, ale jednoczenie i zatroskanego. Przejmował się całą sprawą, a zdradzało to czułe spojrzenie płynące z jego szarych tęczówek.
            Chciał powiedzieć, że to nie może być prawda, ale widział ich ciała. Badania Molly z kostnicy, wszystko się zgadzało i tworzyło scenariusz, którego Sherlock nie chciał przyjąć do wiadomości, jednak jego logiczny umysł był pewien.
            - Jesteś jej ojcem chrzestny pow…
            - Zgadzam się – odparł zdecydowanie zbyt szybko, był to winny Johnowi Watsonowi. Jedynemu przyjacielowi jakiego kiedykolwiek miał. Jakiego kiedykolwiek potrzebował.

*&*

            - Holmes, do diabła, nie spieprz tego.
Podpisał dokumenty, których nawet nie musiał czytać. Lestrad i jego ludzie odstawili ostatnie pudło w salonie na Baker Street i zbierali się do wyjścia żegnając go wątpliwym spojrzeniem. Odpowiedział im tylko lekkim skinieniem głowy.
Pani Hadson ścierała kurz zalegający na szafkach,  próbując przywrócić względny porządek w mieszkaniu.
Sherlock spojrzał na fotel, niegdyś okupowany przez Johna Watsona. Teraz zajmowany był przez niewysoką siedmioletnią dziewczynkę. Niebieskimi oczami rozglądała się dookoła. Miała zaciśnięte usta i lekko opuchnięte oczy. Nie płakała, miała dostatecznie dużo czasu przez ostatnie dwa dni. Jej blond loki, oddziedziczone pod Mary zawijały się na drobnych ramionach.
            - Nie mogę spać w nocy – powiedziała i słabo się uśmiechnęła, przyciskając do piersi pluszowego niedźwiedzia, którego dostała od Sherlocka na piąte urodziny. Może dlatego, kiedy wszyscy wyszli, on wreszcie poczuł się spokojnie. Był jej ojcem chrzestnym, nie jeden raz się nią zajmował. To on rozwinął, jeszcze w małym dziecku, chęć rozwiązywania zagadek.
            - Poradzimy sobie – odpowiedział bardziej do siebie, niż do kogoś innego. Musiał. To w końcu była córka Johna Watsona.


*&*

Witam wszystkich :) Mam nadzieję, że ta dość krótka miniaturka się wam spodobała. Naprawdę gorąco zachęcam do składania mi zamówień w mojej zakładce. Nie gryzę! Tylko zjadam w całości. 
Do przeczytania!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo