16 listopada 2014

[006] Diemila "List pożegnalny"


Tytuł: "List pożegnalny"
Para: Diemila {Diego i Ludmila}
Rodzaj: Romans, dramat
Uwagi: Z perspektywy Ludmily, pisany w postaci listu.


Buenos Aires, 16 listopada 2014 r.

Drogi Czytelniku!
Na samym początku Proszę Cię o to, żebyś przeczytaną historię zachował dla Siebie. Nie jest to żaden poemat, wiersz czy powieść, a moje życie, które właśnie ucieka ode mnie...
    Zacznę od przedstawienia się. Witaj! Nazywam się Ludmila Ferro. Samotna, niekochana i porzucona. Przez Matkę, Ojca, Rodzinę, Przyjaciół, Wszystkich. Nicość przechodząca obok Ciebie na ulicy. To właśnie Ja. Niewidzialna. Obecnie mam 19 lat. Myślałam, że kochana...
        Szłam jak co dzień ścieżką wzdłuż parku. Każdy kto mnie mijał nawet nie spojrzał na mnie. Niezauważalna. Pragnąca doznać uczucia miłości. Widać nie jest mi to pisane. Tak przynajmniej myślałam. Dopóki nie spotkałam Jego. Moją jedyną bratnią duszę. 
Czarne jak węgiel oczy, skrywają tajemnicę.
Usta, z których wydobywa się ten głos.
Wzrok, który powoduje paraliż ciała i duszy.
Pewny chód, przez który zaczynasz się lękać.
Skórzana kurtka, czarne jeansy i t-shirt to styl.
Styl, którego zazdrości nie jeden człowiek.
Potknęłam się. Upadłabym, gdyby nie on. Złapał mnie mocno, lecz z największą delikatnością Swymi umięśnionymi rękoma. Spojrzał na mnie. Pierwsza i ostatnia osoba, która zwróciła na mnie Swoją uwagę i zobaczyła Niewidzialną. "-Piękna, jak masz na imię?" Tych słów nigdy nie zapomnę. Jego czarującego głosu. Spojrzenia wypełnionego miłością. Serce zaczęło bić mi jak oszalałe. Zaczęłam głębiej oddychać. Utopiłam się w jego oczach, głosie, ramionach. Zbliżył Swoją twarz do mojej. Nasze usta spotkały się w magicznym pocałunku. Postawił mnie na nogi.
-Moja ślicznotko, jak Ci na imię?-Spytał przysuwając się bardzo blisko mnie.
-Ludmila- Szepnęłam rumiana.
-A Ty? Kim Jesteś? Jak masz na imię?- 
-Twój chłopak Diego- Oznajmił stanowczo i drugi raz złączył nasze usta namiętnym pocałunkiem.
Mijały tygodnie. Ja i Diego zamieszkaliśmy razem. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Czuję, że w końcu Jestem. Jestem zauważana. Jestem widzialna. Jestem kochana.
Diego. I na mojej twarzy gości uśmiech.
 Diego. I serce bije mi szybciej. 
Diego. I nie Jestem już Sama.
Diego. I Jestem już kochana. 
Diego. I mam kogoś na kim mi zależy.
Diego. Kocham Cię.
Wszystko było idealnie, aż do pewnego wieczoru. Noc, która zmieniła moje życie, zaczęła się tak.
Diego zabrał mnie na romantyczną kolację. Cały był spięty i zestresowany. Ciągle, gdy pytałam się "czy coś się stało?" Odpowiadał "Nic się nie stało Piękna" Co powodowało rumieńce na mojej twarzy, tak jak i niepokój. Po przepysznej kolacji zabrał mnie na przejażdżkę piękną, białą karocą. W tamtej chwili czułam się jak najprawdziwsza księżniczka z księciem przy boku. Bryczka się zatrzymała, a my wysiedliśmy. Diego zaprowadził mnie ścieżką wzdłuż parku do najwspanialszego miejsca na świecie. Było tam pełno lampek ogrodowych, ślicznych kwiatuszków, a na środku znajdowała się ogromna fontanna wykonana z białego marmuru.
-Diego tu jest przepięknie- Westchnęłam zauroczona tym miejscem.
-Ludmila...- Zaczął chłopak niepewnie. Odwróciłam się w jego stronę.
-Coś się stało?-
-Tak- Szepnął.
-Co?- Dopytywałam bardzo zaciekawiona i zaniepokojona.
-Zakochałem się- Wtedy całe moje życie legło w gruzach. Znów Jestem Sama. Niekochana. Jak on mógł mi to zrobić? Jak?! Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałam z jego ust. Ust osoby, którą kocham. Z którą chciałam spędzić całe Swoje marne życie.
-No proszę! Nasz Diego się zakochał!- Odwróciłam się w stronę, z której dobiegał ten drwiący głos.
-Wynoś się stąd!- Krzyknął Diego.
-A co? Boisz się, że ta Twoja cizia dowie się prawdy o Swoim  Chłopaku?- Zaczął się szyderczo śmiać.
-Powiedz jej, kim Jesteś naprawdę! Niech się dowie w kim się zakochała! Albo...- Mrugnął do niego porozumiewawczo. Co się tu dzieje?! odwróciłam się z powrotem do chłopaka.
-Diego...- Zaczęłam, ale mi przerwał.
-Wynoś się- Szepnął.
-Co?- Zdziwiłam się.
-Wynoś się!- Krzyknął- Myślałaś, że między nami coś jest?!- Podszedł blisko mnie.
-Wbij się do to do Twojej głowy! Ja się Tobą zabawiłem! Nigdy Cię nie kochałem!- Krzyknął i odepchnął mnie od Siebie.
-Lepiej szybko zmykaj, jeśli chcesz żyć - Oznajmił spokojnie ten tajemniczy facet i wyciągnął broń.
Nie wiedząc, co się teraz dzieję pobiegłam. Pobiegłam przed Siebie tyle, ile miałam sił w nogach. Nagle usłyszałam strzał. Odwróciłam się. Ktoś upadł. Domyśliłam się, kto to. Całe moje życie legło w gruzach. Samotna. Niekochana. Niewidzialna. To właśnie Ja. Pobiegłam jeszcze kawałek. W końcu zmęczona usiadłam pod potężnym drzewem. Łzy lały mi się jak wodospad. Nie potrafiłam ich zatrzymać. Kolejna bliska mi osoba mnie zostawiła. I prawdopodobnie odeszła na zawsze...
-Ludmila...- Spojrzałam  w górę. Moim oczom ukazał się Diego. W pierwszym odruchu bardzo się ucieszyłam, ale przypomniałam Sobie, co mi powiedział przed chwilą.
-Odejdź- Syknęłam do niego i znów pogrążyłam się w smutku. On natomiast przysiadł obok mnie.
-Ludmila wysłuchaj mnie...- Szepnął.
-Nie mamy o czym rozmawiać! Powiedziałeś, co czujesz- Wyszlochałam nie patrząc na niego.
-Ludmila, ale to nie tak...Spojrzysz na mnie?- Spojrzałam na niego moimi czerwonymi oczami.
-Ludmila teraz pozwolisz, że dokończę to, co już zacząłem- Oznajmił spokojnie.
-Ludmila, zakochałem się-Spojrzał bardzo głęboko w moje zapłakane oczy.
-Zakochałem się w Tobie od pierwszego wejrzenia. Odkąd złapałem Cię przy naszym pierwszym spotkaniu. Kocham Cię z dnia na dzień coraz mocniej. Nie wyobrażam Sobie życia bez Ciebie. Kocham Cię moja piękna- Powiedział spokojnym, jednocześnie tajemniczym głosem.
-Też Cię bardzo mocno kocham Diego- Szepnęłam, a Chłopak połączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
-Ale dalej nic nie rozumiem. Kto to był? I kim Ty niby Jesteś?- Spytałam, gdy się oderwaliśmy.
-Powinnaś wiedzieć o tym od początku, ale wtedy byś mnie znienawidziła. Nie chcę tego-
-Ale co to takiego jest?- Spytałam zdziwiona i zaniepokojona.
-Pracuję dla mafii sprzedającej narkotyki. Ten facet to był mój szef- Odparł obojętnie.
-Proszę. Teraz możesz mnie zwymyślać i... znienawidzić- Ostatnie słowo przyszło mu z wielkim trudem.
-A kto tak powiedział? Kocham Cię i akceptuję takiego jakim Jesteś- Odpowiedziałam mu posyłając słaby uśmiech. Następni bardzo mocno go przytuliłam. Wstaliśmy.
-Kocham Cię i nigdy Cię nie zostawię- Oznajmiłam patrząc w jego ciemne, hipnotyzujące oczy.
-Kocham Cię- Nasze usta połączyły się w magicznym pocałunku. Nagle usłyszeliśmy strzał i jakieś krzyki.
-Znaleźli go. Zaraz nas znajdą. Musimy uciekać- Oznajmił szybko Diego i trzymając mnie za rękę pognał jak najszybciej przed Siebie. Ledwo za nim nadążałam. Czyli Diego zabił Swojego szefa. Właśnie wtedy uświadomiłam Sobie, że kocham mordercę, że biegnę z nim, że mu ufam. Diego zaprowadził nas do małej klitki na ostatnim piętrze starej kamienicy.
-Tu będziemy bezpieczni- Oznajmił barykadując drzwi.
-Diego-Szepnęłam i dotknęłam Swojego wilgotnego brzucha. Moja dłoń była  czerwona.
-Ludmila- Krzyknął przestraszony i od razu do mnie podbiegł. Kiedy oni mnie postrzelili? Przez wpływ adrenaliny nawet nie poczułam kuli przedzierającej się przez moje ciało. Diego delikatnie mnie położył na starym łóżko i dokładnie obejrzał moją ranę.
-Wszystko będzie dobrze- Szepnął, ale Ja widziałam w jego oczach strach.
-Diego Ja wiem, co się dzieje. Umieram- Oznajmiłam tak głośno jak tylko potrafiłam.
-Nie. To nie dzieje się naprawdę- Wyjąkał, a z jego oczu popłynęły łzy. Nagle wyrwał się i pobiegł do kuchni. Wrócił po chwili. Rękę trzymał na brzuchu, w tym samym miejscu, gdzie znajdowała się moja rana.
-Jak Ty umierasz, to Ja z Tobą- Oznajmił i położył się obok mnie. Krew lała mu się z rany po nożu. umiera.
-Diego, co Ty zrobiłeś?- Szepnęłam gładząc jego rękę.
-To co musiałem. Nie Jestem w stanie żyć bez Ciebie- Powiedział. Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę. Nasze głosy drżały. Życie uciekało.
-Diego... - Wyjąkałam. Nawet wypowiedzenie jego imienia sprawiało mi ogromny ból w okolicach rany.
-Tak Piękna- Jęknął.
-Kocham Cię i zawsze będę- Oznajmiłam mimo narastającego bólu. Koniec nadchodzi.
-Ja Ciebie też kocham- Oznajmił  i złączył ostatni raz nasze usta w pożegnalnym pocałunku.
          I Moje życie się kończy. Żegnaj świecie. Żegnaj samotność. Witaj miłość. Witaj lepszy świecie.
Ludmila.

Koniec.
Mam nadzieję, że odrobinę podobał Wam się ten One Shot :)
Pozdrawiam <3

3 komentarze:

  1. masz świetnego bloga !
    tylko szkoda że dopiero pierwszy raz go czytam :(
    genialny OS

    OdpowiedzUsuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo