2 lutego 2015

[017] Delena "My crazy Love"

Tytuł: "My crazy Love"
Para: Delena (Damon Salvatore + Elena Gilbert)
Rodzaj: Romans
Moje uwagi: wspomnienia pisane kursywą, bohaterowie książkowi
Autorka: Pat ty


-Cieszę się, że tu jesteś - powiedziała, kiedy ciało jej przeciwnika opadło na ziemię, w skutek przebicia drewnianym kołkiem. 
-Do usług, księżniczko - odparł ze zniewalającym uśmiechem. Uwielbia, kiedy tak na nią mówi.
Była szczęśliwa, bo zdążył na czas. Gdyby jednak tu nie przybył, to z całą pewnością to ona znalazłaby się na miejscu leżącej na ziemi wampirzycy. I pomyślec, że przed chwilą czuła do niego tylko i wyłącznie czystą nienawiśc...

-Chwila, jeszcze raz... Jak mogłeś powiedziec Bonnie, że jej nienawidzę? - wrzasnęła do niego, kiedy stała u progu jego domu.
-Mały rudzik przynajmniej będzie... No... Bo... Przecież... Skoro ty i ja jesteśmy razem, to nie musi cierpiec z powodu, że przyjaciółka zabrała jej chłopaka. Bo teraz się przecież nie przyjaźnicie, prawda?
-Bonnie już od dawna cię nie kocha - odparła sucho Elena. - Chyba, że ty kochasz ją.
-W pewnym sensie... Zauroczenia nigdy nie mijają. Tylko czasami. Wolę miec 100 procent pewności, że będzie mogła na nowo ułożyc sobie życie.
-To nie był powód, żeby mówic jej, że nie chcę miec z nią nic wspólnego! Przez ciebie ją straciłam...
-Eleno, no przepraszam bardzo, ale chyba nic nie rozumiesz. Starałem się, żeby dla wszystkich było dobrze, ale...
-Nie. Nie, Damonie. Nie chcę słuchac twoich tłumaczeń. Wyjdź, proszę.

Nie sądziła, że jeszcze się tu pojawi. Szczerze zdziwiła ją jego obecnośc. Aż nie do wiary, że ją uratował. Damon Salvatore był osobą pamiętliwą, która nigdy nie daje za wygraną. Mówił jej coś, że się zmienił. Ale przecież jakiś procent jego natury musiał tam zostac... 
-Dlaczego tu jesteś? I dlaczego postanowiłaś walczyc z Eleanor? - zapytał zdziwiony.
-Nie miałam nic do stracenia... A z resztą, zapewniłam Bonnie, że pomogę. I chcę odzyskac jej zafanie, które dzięki tobie straciłam.
Jedna z Pierwotnych, Eleanor, od pewnego czasu dręczyła rudą czarownicę, wkradając się do jej snów i pokazując wizję utraty najbliższych. Elenia nie mogła tego tak po prostu zostawic. Tym bardziej, że stara wampirzyca obiecała zemstę za zabójstwo kilku Pierwotnych. Prędzej czy później musieliby się z nią rozprawic.

-Jeśli się nie boisz, pokaż się! - krzyczała Elena. Musiała odnaleźc Eleanor i wyjaśnic parę spraw... A przy okazji pozbawic jej życia. Las był idealnym miejscem i z pewnością to właśnie tam ukrywa się Pierwotna. 
Nagle zawiał bardzo silny wiatr. Włosy Eleny tańczyły wokół jej twarzy na wszystkie strony, a ona sama kręciła się wokoło, nie wiedząc, czego się spodziewac.
-Elena Gilbert - usłyszała melodyjne, szepczące echo. Brzmiało to niczym efekt dźwiękowy w filmie o nawiedzonym domu, kiedy to duch już zwraca się do domowników po imieniu. - Spodziewałam się ciebie. Chociaż... Spodziewałam się, że przyjdziesz tu z czarownicą i wampirem. 
-Jestem tu sama. Pokaż się, żebyśmy mogły porozmawiac.
Wichura zawiała jeszcze mocniej, niż przed chwilą, ciągnąc Elenę za sobą. Stopy zahaczały jej o drobne korzenie krzewów i od czasu do czasu w podeszwie czuła ukłucie maleńkich kolców. Była przerażona.

-Jesteś okropną ryzykantką - zaśmiał się. - Głupiutką ryzykantką.
-Dzięki - rzuciła stanowczo. - Wrócimy już do domu?
-Jeszcze chwileczkę - przeciągnął. - Tak... dla pewności...
Jednym ruchem wziął w rękę przyniesioną ze sobą maczetę i wycelował nią w szyję Eleanor. Już po chwili uderzył z całej siły. Głowa była niezgrabnie odsunięta od jej ciała. Gilbert dziwiła się, że jeszcze przed sekundą to ona mogłaby się znaleźc w takiej sytuacji. Gdyby nie Damon... Zrozumiała, że chyba mu już wszystko wybaczyła. Wrócił po nią w zawrotnym tempie, chociaż tego samego dnia - a dokładniej godzinę temu - mogliby skoczyc sobie do gardeł. Doceniła jego "drobny" gest, w którym ocalił jej życie. 

Chwilę potem znalazła się w schludnym, białym pomieszczeniu. Nic nie było widac na horyzoncie, żadnego okna. Tylko metalowe drzwi i jasne, oślepiające światło lamp zwisających z sufitu. Gdzie jestem, pomyślała. Kiedy podniosła wzrok, ujrzała postac Pierwotnej. Była zdumiewająco piękna i przypominała trochę Meredith Sulez - ciemne, długie włosy i piwne oczy. Miała zdumiewającą, bladą cerę i przewyższała Elenę o jakieś 5 cm... To ją trochę przerażało. Wampirzyca ubrana była w białą suknię do kostek i na boso podeszła do Eleny. 
-Jestem bardzo zawiedziona tym, że nie ma tu tej rudej i pana w czerni. To para, której od zawsze kibicowałam - mówiła pewnie Eleanor. 
-Pamiętaj, co mówiła pani Flowers - powiedziała do siebie bezgłośnie Elena. - Ona potrafi manipulowac emocjami. 

-Czemu tu jesteś? I dlaczego mnie ratujesz? - zapytała go.
-Ponieważ zrozumiałem parę rzeczy, księżniczko. Zdałem sobie sprawę, że miałaś rację. Nie powinienem mówic rudzikowi, że masz jej dosyc. Po prostu mogłem jej ujawnic, że teraz to ciebie kocham. To z pewnością byłoby najlepsze rozwiązanie...
-Więc czemu nie zrobiłeś tego od początku?
Elena była zdenerwoana. Krew buzowała w jej żyłach nawet, jeśli już zrozumiała błędy swojego ukochanego. 


-O czym chciałaś ze mną porozmawiac? - spytała delikatnie i lodowato Eleanor.
-Chciałam - zaczęła, zaciskając w dłoni drewniany kołek. - wyjaśnic parę rzeczy. I zapytac, dlaczego dręczysz moją przyjaciółkę.
-Tak się składa, że bardzo lubię waszą paczkę... - blady uśmiech zawitał na jej twarzy. - A dzięki snom mogę miec lepszy kontakt z niezauważoną dotąd Bonnie.
-Niezauważoną?
-Popatrz... Lekceważysz ją, a uważasz za najlepszą przyjaciółkę. To trochę nie w porządku, że zawsze siebie stawiasz w centrum uwagi. Bonnie również zasługuje na odrobinę szacunku. A tak się składa, że ty nie masz go do niej za grosz. Meredith zachowuje się jak opętana, Matt chyba ma coś z głową, a ty przysięgałaś wieczną miłośc Stefano, a teraz... Zachowujesz się jak zwykła...
Zanim wampirzyca dokończyła, Elena rzuciła się na nią z kołkiem.
-Nigdy nie mów źle o mnie i o moich przyjaciołach! - wrzasnęła i próbowała przycisnąc jej drewno do szyi.
Nagle to Eleanor zdobyła przewagę, przewracając Elenę na plecy.
-Boisz się? - zapytała sarkastycznie.
Blondynka zmrużyła oczy i z lekceważeniem splunęła kobiecie w twarz. Korzystając z chwili, Elena przeturlała się na drugi koniec pokoju.
-Jak śmiesz... - syknęła Pierwotna.
-Po prostu - odpowiedziała beznamiętnie. - Takie życie.
Wampirka obnażyła kły i przywarła śmiertelniczkę do ściany.
-Nigdy nie ośmielaj się podnosic na mnie głosu - przestrzegła, dociskając jej rękę do szyi. Dziewczynie na chwilę zabrakło tchu. Pięknie, pomyślała, kolejny "atut" bycia człowiekiem.
Nieoczekiwanie, metalowe drzwi runęły z hukiem na ziemię.
-Damon! - pisnęła radośnie Elena, kiedy była w stanie cokolwiek powiedziec.
Szybkim ruchem przystojny krwiożerca przebił Eleanor pierś.

-Sam nie wiem, czemu - przegryzł wargę. - To było głupie.
-Racja, to było głupie - uśmiechnęła się dziewczyna. - Czyli w twoim stylu.
-Chodźmy już, księżniczko.
-Księżniczko Mroku - poprawiła Elena.
A potem oboje powędrowali w kierunku domu, oświetleni pełnią księżyca.
I wiedzieli, że już nic ich nie rozdzieli...

Hej, kochani! ♥
Postanowiłam, że nareszcie dodam coś od siebie, zamiast wykonywac zamówienia ;))
Przepraszam, ale przełożyłam OS o Fraxi, który było zaplanowane na 1 lutego.
Jednak nie martw się, Nacik Comello (a teraz już Natalio), dodam je niebawem <3
Zapraszam was przy okazji tutaj, jeśli chcecie się o mnie czegoś dowiedziec:
 http://o-mnie-patty.blogspot.com/
Dziękuję <33 
Do następnego! 
Pat ty ♥

4 komentarze:

  1. Bardzo się cieszę, że napisałaś One Shot o Delenie. :D
    Uwielbiam tą parę, a strasznie trudno znaleźć przynajmniej dla mnie jakieś opowiadanie o nich. ;c
    Cieszę się również, że wykorzystałaś wątek książkowy, a nie filmowy. Jest to bardzo miła odmiana chociaż ja jeszcze nie skończyłam wszystkich książek, więc trochę mi zaspojlerowaś, ale wybaczam Ci dzięki tej pięknej historii. <3
    Czekam na kolejne One Shot i oczywiście chętnie zajrzę na bloga w wolnej chwili. Pozdrawiam. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie oglądam tego, ale OS genialny! <3333

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że nigdy nie oglądałam, ani nie czytałam, ale ten OS wyszedł Ci naprawdę cudownie kochanie! Masz ogromny talent, którego nigdy w życiu nie możesz zmarnować! Wiesz na co czekam? Na Twoją książkę. Spełnisz moje życzenie i ją napiszesz? A najlepiej całą trylogię! Kupię wszystkie części! Jestem fanką numer jeden i nikt mnie nie przebije! Wiesz dlaczego podoba mi się ten OS? Bo nie jest o Leonettcie! (wiesz, że ich nienawidzę prawda?).
    Teraz ja gwiazdko moja pójdę do zakładki zamówienia i zamówię u Ciebie coś z Leonescą, dobrze? Wiem, że napiszesz coś wyjątkowego, aż mi gęba opadnie!
    Kocham i pozdrawiam <3


    xoxo



    Stevie.

    OdpowiedzUsuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo