11 lutego 2015

[018] Michi "Leave so quickly..."

Tytuł: "Leave so quickly..."
Osoba: Michi Torres.
Rodzaj: Dramat.
Uwagi: Brak. 

"W oczy przyjaciele, za plecami skurwiele..."

Szatynka szła szkolnym korytarzem mijając wiele ludzi. Kiedy zobaczyła grupkę swoich przyjaciół natychmiast do nich podeszła. Z uśmiechem przywitała się z nimi oraz ze swoim chłopakiem. Uwielbiała z nimi przebywać. Dzień bez nich był dniem straconym. Zawsze mogła z nimi porozmawiać, wygadać się im. Cieszyła się z tego powodu. Po paru minutach udali się do sali w której odbywała się obecnie chemia. Dziewczyna cały czas siedziała zamyślona. Nikt nie wiedział czemu. Tylko ona. Nie mogła się skupić na lekcjach. Nie zwracała uwagę na to co mówi nauczycielka. Kiedy lekcje się skończyły Torres spakowała swoje rzeczy. Kiedy miała wyjść z sali nauczycielka zawołała ją. Bardzo lubiła panią Ventę. Była miłą kobietą.
- Michi coś się stało? Całą lekcję byłaś nieobecna.
Nie wiedziała co odpowiedzieć. Nie chciała zwierzać się jej ze swoich problemów. Nikomu nie chciała się zwierzać.
- Nie. Nic się nie stało proszę pani - wymusiła delikatny uśmiech - A teraz przepraszam, ale muszę iść na lekcje.
Spojrzała na nauczycielkę z uśmiechem, a następnie udała się w obraną stronę. Idąc w tamtą stronę spotkała swojego wroga - Shane'a. Jak zwykle nie obyło się bez dogryzek i obrażania. Kiedy była pod salą ponownie spotkała swoich przyjaciół.
- Macie jakieś plany na jutro? - spytała Maja.
- A co planujesz? - wtrącił chłopak Torres.
- Wyjście do kina, całą paczką - na jej ustach pojawił się ogromny uśmiech.
- Jasne - zgodzili się zgodnie.
Tylko szatynka stała i wpatrywała się w podłogę. Nie wiedziała jak ma odpowiedzieć. W jej głowie kłębiło się mnóstwo myśli.
- A ty Michi?
- Ja nie mogę.
- Dlaczego?
- Obiad rodzinny - odpowiedziała szybko.
- No dobrze. To jak? Jesteśmy umówieni? - zwróciła się do reszty.
- Jasne.
Reszta lekcji minęła spokojnie. Po paru godzinach nastolatka wróciła do domu. Nie chciała, żeby jej chłopak ją odprowadził. Musiała sobie wszystko przemyśleć. Weszła do domu i bez żadnego powitanie udała się do swojego pokoju. Zgarnęła z biurka słuchawki i mp4. Włożyła słuchawki do uszy, położyła się na łóżku i pogrążyła się w świecie zwanym muzyką. Kochała takie chwile. Kiedy zamykała się w swoim drugim świecie, gdzie wszystko jest możliwe.
- Córeczko - nagle usłyszała czuły głos swojej mamy.
Wyjęła z uszu słuchawki, podniosła się do pozycji siedzącej i spojrzała na nią pytająco 
- Jedziemy już - oznajmiła ze łzami w oczach.
Momentalnie w oczach młodej Torres pojawiły się łzy. Za chwilę miało stać się najgorsze..
<3333
- Mamo pamiętaj, że Cię kocham. Nie załamuj się. Musisz być silna. Dla siebie, dla mojej siostry, która niedługo przyjdzie na świat. To nie twoja wina, że przegrałam z chorobą. Proszę, nie płacz przeze mnie. Nie chcę odejść z myślą, że cierpisz. Kocham Cię i chcę, żebyś była szczęśliwa - powieki zaczęły jej opadać - Kiedy zrobi ci się smutno pamiętaj, że ja nad tobą czuwam. Kiedyś spotkamy się w niebie. Daj moim przyjaciołom list, który zostawiłam u mnie na biurku. I proszę bądź szczęśliwa. Kocham Cię - powiedziała, a następnie zamilkła.
Po parudziestu sekundach na ekranie pojawiła się ciągłą linia, a maszyna wydały nieprzyjemny dla ucha pisk. Matka dziewczyny momentalnie się rozpłakała. Nie mogła uwierzyć, że straciła tak ważną osobę..
<3333
Nadszedł dzień pogrzebu Torres. W ten dzień nikt z jej bliskich nie potrafił się cieszyć. Na pogrzebie pojawiła się tylko jej mama i jej wróg - Shane. Nikt z jej "przyjaciół" nie przyszedł. Nigdy nie byli jej przyjaciółmi. W twarz byli dla niej mili, a za plecami obrabiali jej dupę. Nawet jej chłopak nigdy jej nie kochał. Dopiero z czasem okazało się jacy są.
- Przepraszam za swoje zachowanie - powiedział Shane, a w jego oczach pojawiły się łzy- przepraszam, że zawsze byłem dla ciebie niemiły. Nie mogłem znieść tego, że jestem w tobie zakochany, a ty nie zwracasz na mnie uwagi. A teraz nie mogę Ci wyznać tego co czuję. Ale mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy i wtedy będziemy razem szczęśliwi. Kocham Cię - po jego policzkach zaczęły płynąć łzy.
Ona patrzyła na to wszystko z góry i uśmiechała się. Wiedziała, że kiedyś się spotkają i będą na zawsze razem..

"Spieszmy się kochać ludzi. Tak szybko odchodzą.."

<3333
Hej ;)
Tak się prezentuje kolejny One Shot ;)
Mam nadzieję, że wam się podoba ;)
Dbajcie o ludzi ;)
Za szybko odchodzą ;)
Niestety.
Dlatego dbajcie o swoich bliskich ;)
Do następnego ;)
Adios misiaki <3

3 komentarze:

  1. Wspaniałe <3 Nie spodziewałam się, że to się wydarzy... Ale cieszę się, że jest szczęśliwa :')

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznaje się bez bicia że na początku przeczytałam Mechi xd
    Cała prawda o człowieku - zakłada maskę, a jak przychodzi co do czego zdejmuje ją i pokazuje prawdziwe oblicze...
    Nie moge uwierzyc ze ja usmiercilas ;-;
    Czekam na twoja kolejna prace! ❤
    Buziole-Maja❤

    OdpowiedzUsuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo