28 sierpnia 2015

Zamówienie [055] Peddie "Dobra, obiecuję"


Tytuł: "Dobra, obiecuję"
Para: Peddie
Rodzaj: Romans
Miejsce akcji: Wielka Brytania, Dom Anubisa
Uwagi zamawiającego: Patricia i Eddie byli parą. Po wakacjach wszyscy wracają do szkoły z internatem. Wszyscy przyjaciele głównych bohaterów są zdziwieni, że Peddie się rozstało. Zaczynają robić wszystko, aby znowu do siebie wrócili. Ponownie zbliżają się do siebie gdy będą zamknięci na strychu. Happy end.
Zamawiający: Blair Castillo
Osoba wykonująca zamówienie: Christina
    Nikt nie wierzy, że to już koniec wakacji. Wydaje się jakby się dzisiaj dostało dopiero świadectwa na zakończenie roku, a tu minęły dwie miesiące wolnego i czas wracać do szkoły. Niektórzy się nawet z tego cieszą, ponieważ zobaczą wreszcie przyjaciół, za którymi się bardzo stęsknili, a inni nie, bo przychodzi kolejny rok ciężkiej pracy zamiast wstawania po południu i imprez. Patricia jest tak po środku tego zgromadzenia - z jednej strony cieszy się, że zobaczy przyjaciół, ale boi się spotkania z swoim byłym chłopakiem, do którego ciągle coś czuje. Tak, dokładnie nikt się nie pomylił - Patricia się czegoś boi - uczucia potrafią ogromnie zmienić człowieka. Do końca ona sama nie wie dlaczego zerwali. Oboje byli dość impulsywnymi, za bardzo z podobnymi charakterami osobami. Zwykła błahostka czy źle zrozumiana przez drugą połówkę uwaga może przerodzić się u nich w poważną kłótnię. Tak było i tym razem. Gdyby to stało się w roku szkolnym to jak zwykle nie odzywali by się do siebie przez kilka dni, a potem Eddie nie dawałby Patrici żyć dopóki by mu nie wybaczyła, ale jako, że mieli dwa miesiące wolnego, a Patricia jest bardzo zawziętą i upartą osobą to nie odpowiadała na żadne formy skontaktowania się z nią przez chłopaka aż w końcu zaprzestał swoich prób.
    Wysiadła z taksówki, a potem wytarmosiła się z walizkami do Domu Anubisa robią przy tym dużo hałasu. Już od progu powitało ją srogie spojrzenie Victora potrafiące nawet zabić wraz z reprymendą i przypomnieniem jakie zasady panują w jego domu. Puściała jednak te uwagi mimo uszu i poszła do salonu. Przyjaciele zauważając ją rzucili się na nią w wspólnym uścisku. Na szczęście nie było jeszcze Eddiego, więc mogła bez zbędnych pytań wdać się w rozmowę towarzyską z resztą.
     Wszyscy po niecałej godzinie zostali przegonieni do swoich pokoi, aby się rozpakować, ponieważ w holu nie dało się już przejść przez poustawiane tam walizki. Patricia, Amber i Joy rozpakowały się szybko i powróciły do przerwanej rozmowy siadając jak to zwykle na łóżku Joy, która miała zawsze zapasy czekolady.
- Jejku jak ja się za Wami bardzo stęskniłam. Dwa miesiące to stanowczo za dużo czasu bez was. Mam wam tyle do powiedzenia. Jerome rzeczywiście umie słuchać mojej paplaniny, ale To nie to samo. Poza tym widziałam się z nim tylko dwa tygodnie, a to zza mało, aby nacieszyć się nowym chłopakiem, ale było super! Jerome to romantyk. Nie spodziewałam się tego po szkolnym błaźnie, ale jak widać każdy nas czasami zaskakuje. My coś o tym wiemy prawda Patricio? - Odezwała się jak zawsze pełna energii Joy.
- Tak to prawda.
- A tobie jak minęły te planowane wakacje z Eddiem? A pewnie było wspaniale w końcu jesteście taką piękną parą - powiedziała rozemocjowana Amber.
-Tak się składa, że od dwóch miesięcy nie jesteśmy już razem, więc nie byłam z nim na wspaniałych wakacjach.
- Co?! Czemu?! - Wykrzyknęły na raz zdziwione przyjaciółki Patrici.
- Pokłóciliśmy się w dzień zakończenia roku no i zerwaliśmy. Tyle.
- Przecież wy ciągle zrywacie i się godzicie taki wasz urok - odpowiedziała Amber na co Joy przytaknęła głową.
- Jak widać wiele kilometrów od siebie robi swoje dla tak burzliwego związku.
- Przecież wy jesteście dla siebie stworzeni! Wy musicie do siebie wrócić! - Broniła swoich argumentów blondynka.
- Nie Amber to już definitywny koniec. Nie będę za nim chodzić i się upokarzać. Postanowiłam ruszyć dalej z swoim życiem.
- Nie wierzymy Ci Pat - powiedziały znowu jednocześnie dziewczyny.
- Za głupie błędy trzeba zapłacić. Zejdźmy lepiej już na dół, bo zaraz spóźnimy się na kolację.
   Podczas kolacji panowała dość napięta atmosfera. Patricia i Eddie rzucali w stronę siebie piorunujące spojrzenia nie odzywając się w czasie posiłku ani słowem. W końcu gdy skończyli jeść nadal bez słowa źli ruszyli w stronę swoich pokoi utrzymując od siebie bezpieczną odległość.
- Dobra może ktoś mi  wyjaśnić co tutaj się dzieje? - Spytał zdezorientowany Alfie.
- Patricia i Eddie w dzień zakończenia roku szkolnego z sobą zerwali i jak widać do dziś im nie przeszło - wyjaśniła Amber. - Musimy coś z tym zrobić - dodała.
- Ale co? - Spytał Fabian.
- Nie wiem myślałam, że masz mózgowcu jakiś warty uwagi pomysł.
- Dobra...dajcie mi chwilę pomyśleć. Cóż może nie jestem ekspertem w związkach, ale może na początek zorganizujemy im tu jakąś kolację. Wiecie tak, aby mogli poprzebywać trochę sam na sam i wszystko sobie na spokojnie wyjaśnić.
- Wiesz Fabian to nie jest wcale taki głupi pomysł. Zaraz wszystko ogarnę w końcu jestem mistrzem organizowania wszystkiego i wszystkich.
- O nie Amber w trybie "wszystko będzie perfekcyjnie"! Ratuj się kto może! - Wykrzyknął Alfie i wybiegł przestraszony z kuchni, a zaraz zanim Jerome.
- W porządku. Głupki tylko mogą pokrzyżować moje plany. To jak wchodzicie w to? - Blondynka odczekała chwilę. - Dobrze nie słyszę żadnego głosu sprzeciwu, więc pora zacząć akcję "Powrót Peddie i wszyscy żyją długo i szczęśliwie" - uśmiechnęła się rozpromieniona.
- Sobie wymyśliłaś oglądanie dzisiaj filmu! Nie rozumiesz, że jak na razie nie chcę się natknąć na Eddiego Joy!
- Daj spokój Pat. Nie widziałam Cię od dwóch miesięcy i jedyny o co proszę to mały seans filmowy.
- Ach no dobrze.
- Sobie wymyśliłeś oglądanie meczu! Nie rozumiesz, że jak na razie nie chcę się natknąć na Patricię Fabian.
- Nie powiesz mi, że ominiesz mecz. Mówisz jak nie ty.
- Tak ty również. Ach dobra chodźmy zobaczyć jak kopiemy tyłki przeciwnej drużynie.
- O nie! Joy chodźmy stąd wiedziałam, że to zły pomysł!
- Nie trzeba to ja wiedziałem, że to zły pomysł i to ja stąd wyjdę! Fabian idziemy!
- Nie proszę zostańcie. Powinniście porozmawiać.
- Joy okłamałaś mnie! Mówiłam ci, że to już koniec!
- Mówiłem ci Fabian, że nie chce jej widzieć!
- Wychodzę!
- Nie to ja wychodzę!
- Dobra!
- Super!
- Jak widać genialny plan reszty nie wypalił. A mówię, że to my jesteśmy głupi - powiedział rozbawiony Jerome.
- Tak to prawda. Przecież wiadomo, że z Patricią i Eddiem nie można po dobroci - odpowiedział równie rozbawiony Alfie.
- Co powiesz na pierwszy kawał w nowym roku szkolny? Mam super pomysł.
- Ja na to jak na lato - zaśmiał się z swojego żartu ciemnoskóry. - Dobra to jaki masz plan?
- Co ty powiesz, aby zamknąć nasze gołąbeczki na strychu? Będą zmuszeni, aby razem przebywać haha.
- Jerome jesteś genialny haha.
- Jerome gdzie ty mnie prowadzisz?! Mam dość na dzisiaj atrakcji?!
- Musisz coś zobaczyć na strychu, to ważne!
- Alfie gdzie ty mnie prowadzisz?! Spadaj z tymi łapami?!
- Spokojnie Eddie. Chcę ci tylko coś pokazać.
- Co on tu robi?! - Wychyliła się za drzwi Patricia.
- Chce z tobą porozmawiać skarbie - odpowiedział Alfie i popchnął blondyna do pomieszczenia. Zamknęli drzwi na klucz śmiejąc się z udanego żartu i odchodząc.
- Wy głupki otwórzcie te drzwi!
- Zobaczysz Jerome poskarżę się Joy!
- Pat to nic nie da. Poszli już sobie.
- Nie mów do mnie Pat! I zrób coś lepiej! Jakbyś nie zauważył jesteśmy zamknięci w ciemnym strychu.
-  Nie martw się Pat. Wiem, że się boisz ciemności i obiecuję, że obronie cię przed wszystkimi wypełzającymi z ciemności potworami - odparł rozbawiony.
- Czy ja mówię po chińsku?! I nie potrzebuję twojej pomocy! Zerwałeś ze mną! Zostawiłeś mnie!
- To ty zerwałaś ze mną! Mimo to jak zawsze próbowałem się z tobą pogodzić, a ty jak zawsze to ignorowałaś! W związku obie strony powinny się starać, ale jak widać tobie nigdy nie zależało!
- Wiesz, że zależało tylko nigdy nie umiałam tego ukazywać - powiedziała zaskoczona jego wybuchem złości.
- Wystarczyło odebrać ten głupi telefon.
- Wiesz, że moja duma mi na to nie pozwala.
- Wiesz, że jeśli ma coś z tego być to musisz obiecać mi schowanie tej twojej dumy w kieszeń.
- Czekaj...czy to znaczy, że chcesz do mnie wrócić.
- Od dwóch miesięcy.
- Dobra, obiecuję.
- Dobra.
- Dobra.

1 komentarz:

  1. Jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeej!!
    Kolejny, wspaniały OS <3
    Dziękuje Ci kochana ♥ xx
    One Shot jest cudowny i o takie coś mi chodziło! ;)
    Jesteś genialna ;*
    Jeszcze raz dziękuje xx

    Besos ;*

    OdpowiedzUsuń

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo