10 marca 2016

[095] Leónetta "Dziękuję Ci za niebo"


 

 Tytuł: "Dziękuję Ci za niebo"
Para: Leónetta (León i Violetta)
Rodzaj: Dramat, psychologiczny
Uwagi: Może wywołać nieodwracalne zniszczenie wzroku.


 


     Niewidocznie umyka przed sprawiedliwością, nie zdaje sobie sprawy z wagi swoich poczynań. Biegnie przez kręte korytarze, tworzące niekończący się labirynt. Czy uda mu się uciec, wydostać? Czerpie zachłannie powietrze, dziwne ukucie w po prawej stronie jego ciała powoduje wygięcie się i nieprzyjemny upadek. Jego twarz uderza z niewiarygodną siłą o ziemię okrytą zielonym dywanem z traw i roślin. Z bólem nadgarstków próbuje w jakiś sposób podnieść się z mokrego podłoża, ale grzechy jakich się dopuścił nie pozwalają mu na to. Lewą ręką sięga swojej prawej strony. Przyciska, tam gdzie czuje zwariowane pulsowanie. Zmarszczenie brwi jest oznaką niewiarygodnego bólu. Metaliczno-znienawidzony zapach, dociera do jego nozdrzy powodując palące uczucie w gardle. Próbuje krzyknąć, ale nic z tego. Gardło ma zaschnięte, a Greccy Bogowie odmawiają mu pomocy, tak samo jak Stworzyciel. Z trudnością okręca się na plecy i patrzy zamglonym wzrokiem w niebo. To koniec. - Myśli. - Zasłużyłem? Nagle wszystkie dźwięki zaczynają ucichać, zupełnie jakby znajdował się pod wodą. Wszystko przysłania jakaś niewidzialna błona. Czuje szarpnięcie, a może ktoś próbuje go obudzić? Ledwo przytomny otwiera ostatni raz swoje powieki. Widzi anioła, prawdziwego anioła. Przyszedł po mnie, czy zasługuję na niebo?
     - León! - krzyknął zrozpaczony uskrzydlony. Jego złociste włosy, jak u najpiękniejszej, jak u jego ukochanej spoczęły na jego twarzy. Poczuł deszcz, który spada tylko na jego policzki. Próbuje podnieść rękę, dotknąć cudu, zanim wpadnie w sidła piekła. Może tylko ma to być ostatnia szansa na ratunek od szatana? Ale dlaczego anioł jest smutny? Dlaczego nie podaje mu pomocnej ręki, albo nie spuszcza w ciemnoczerwoną nicość? Dlaczego?
     - Powiedz coś, błagam! - Ten wysoki głos pasuje tylko do jednej osoby, uznał więc, że Stwórca mu odpuścił i zabrał go do raju, do jego jedynej, która nie wiadomo skąd też tam była.
     - Dziękuję Ci za niebo - wyszeptuje niemal niesłyszalnie. I znów wszystko zachodzi mgłą, nie widzi nic, ani nie słyszy.
~*~
Witam wszystkich!
Liczyłam, że wyjdzie mi to o wiele lepiej :/
No cóż... Mam jednak nadzieję, że się podoba :D
Zachęcam do składania zamówień :*
Kerry

7 komentarzy:

Każdy, najdrobniejszy komentarz daje nam motywację do publikowania kolejnych prac. Może poświęcisz dla nas chwilkę i wyrazisz swoją opinię? ☼

Szablon by
InginiaXoXo